REKLAMA

Próbowałem zarejestrować się do lekarza przez internet. Traumatyczne przeżycie

Ostatnio musiałem zarejestrować się do lekarza przez internet. Wykorzystałem do tego system, o którym w ostatnich tygodniach zrobiło się wyjątkowo głośno. Nie było ani prosto, ani szybko.

Umawiania do lekarza online

Tym razem padło na wizytę u lekarza prywatnego. Poszukałem najbliższych przychodni, w których przyjmuje konkretny specjalista, i okazało się, że w najbliższym większym mieście są dwie opcje. Pierwsza nieco bardziej archaiczna, druga z kolei nowoczesna, z własną stroną internetową. Kliknąłem więc "Umów wizytę" i zaczęły się problemy. Dodzwonienie się na podany numer telefonu byłoby znacznie prostsze, szybsze i mniej denerwujące.

Po kliknięciu Umów wizytę zaczęły się problemy

Idąc z duchem czasu, postanowiłem, że całą sprawę załatwię na smartfonie. Odpaliłem więc stronę internetową przychodni, kliknąłem duży, wyróżniony przycisk „Umów wizytę” i zobaczyłem niebieski obraz na niemal całym wyświetlaczu. Początkowo myślałem, że strona się dopiero ładuje, ale po dłuższej chwili nic się nie zmieniło. Oprócz tego wyświetlał się też krzyżyk.

Taki widok ukazał mi się w przeglądarce na telefonie

Pomyślałem więc, że najwyraźniej to nie działa na telefonie. Postanowiłem uruchomić komputer, ponieważ duże sprawy załatwia się na dużym ekranie. Po wejściu na stronę w przeglądarce na komputerze doszło jednak do kolejnego problemu i zdziwienia.

Taki ekran zobaczyłem na stronie internetowej na komputerze

Kliknięcie "Umów wizytę" wyświetliło również niebieski ekran, ale tym razem z wizualizacją telefonu z uruchomioną aplikacją MyDr. To oprogramowanie od twórców platformy, z której w sierpniu 2026 r. doszło do ogromnego wycieku danych 19 mln Polaków, w tym numerów PESEL. Założyłem jednak, że po aferze wszystko zostało naprawione i rejestracja będzie bezpieczna. Problemem było to, że na stronie w przeglądarce nie było żadnych innych formularzy. Po prostu aplikacja.

To trochę dziwne, że po włączeniu komputera zostałem przekierowany do telefonu. Nawet nie było wiadomo, co mam zrobić, żeby się zarejestrować do lekarza. Okazało się, że problem wynikał z faktu błędnego wyświetlenia interfejsu w wersji na telefony. Faktycznie baner w przeglądarce mobilnej się pokazał, ale dopiero po zmianie orientacji urządzenia na poziomą.

"Zainstaluję aplikację" - przyszło mi na myśl. W sklepie App Store przywitał mnie widok oprogramowania z 46 opiniami i jedną gwiazdką. "Co może jeszcze pójść nie tak?" - pomyślałem i pobrałem. Przyszedł czas na rejestrację. Wpisałem adres e-mail, powtórzone hasła i zobaczyłem błąd. Próbowałem różnych kombinacji i za każdym razem widziałem to samo.

W aplikacji widziałem tylko błędy

Przeszedłem więc do serwisu internetowego

Nieco zniechęcony rejestracją do lekarza online - dzwoniąc do przychodni, już dawno bym miał to załatwione - postanowiłem się jednak nie poddawać. Wszedłem na serwis internetowy MyDr i tam postanowiłem założyć konto.

O dziwo udało się je założyć niemal natychmiastowo, podając dokładnie te same dane, które próbowałem wpisać w aplikacji mobilnej. Następnie przyszło do wyszukania lekarza i wolnych terminów. Wpisałem nazwę najbliższego miasta i moim oczom wyświetliły się trzy opcje: w sekcji "Lekarz" były to opcje oznaczone cyfrą 1 oraz "zwykły", jednak żadna z nich nie zadziałała.

Następnie w sekcji "Specjalizacja" wybrałem identyczną opcję, musiałem też zaznaczyć chęć realizacji wizyty stacjonarnej oraz wpisać najbliższe miasto. Rozwiązanie faktycznie wyświetliło dostępnych lekarzy korzystających z systemu. Większość z listy jednak mnie nie interesowała, ponieważ dotyczyła placówek z innych miast, oddalonych nierzadko o kilkadziesiąt kilometrów. Wybrałem więc najbliższe miasto i przyszedł czas na wysłanie zgłoszenia.

Ekran wyboru lekarza

Oczywiście wcześniej nie skonfigurowałem danych konta, co odbiło się czkawką. Serwis wymagał ode mnie bowiem podania imienia, nazwiska, numeru PESEL oraz numeru telefonu. Jako że nie zrobiłem tego wcześniej, otrzymałem komunikat z błędem o brakujących informacjach. Niestety oprogramowanie nie pozwoliło uzupełnić informacji bez wychodzenia z formularza rejestracyjnego do lekarza.

Trzeba było przerwać proces i wypełnić dane w ustawieniach konta użytkownika. Dodałem więc wszystko, a przynajmniej tak myślałem. Przy następnej próbie okazało się, że mimo kliknięcia przycisku potwierdzenia dodania numeru telefonu ten wcale się nie zapisał i trzeba było robić to od nowa. Wróciłem do ustawień i ponownie dołączyłem swój numer.

Na szczęście to wystarczyło, aby umówić wizytę. Wybrałem więc lekarza oraz termin. W profilu następnie pojawiło się potwierdzenie ze wszystkimi niezbędnymi informacjami oraz opcją załączenia dokumentów. W moim przypadku było to skierowanie.

Zamiast 3-minutowego telefonu była 20-minutowa batalia

Tak naprawdę cały proces mógł trwać jakieś 2-3 minuty, gdybym tylko zdecydował się na rejestrację telefoniczną. Postanowiłem ślepo zaufać nowym technologiom i mnie to nieco zgubiło. W dużej mierze problematyczne były systemy, które wykorzystywałem do umówienia wizyty.

Jednak to właśnie te systemy mają kilka zasadniczych przewag nad wykonaniem telefonu. Przede wszystkim widzimy na ekranie dostępne terminy w sposób graficzny. Nie trzeba pytać, kiedy jest najbliższy - wystarczy wybrać odpowiednią opcję. Oprócz tego rejestracja online może być zrealizowana nawet w środku nocy, niezależnie od godzin pracy recepcji. Nie trzeba też zastanawiać się, czy w ogóle się dodzwonimy.

Mimo wszystko preferuję taki sposób umawiania wizyt lekarskich, nawet zważając na problemy. Zdecydowanie ZnanyLekarz jest bardziej bezproblemowym narzędziem, ale żadna z placówek medycznych w mojej okolicy nie korzysta z tej usługi.

Czytaj też:

Albert Żurek
Redaktor

Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.