REKLAMA

Kupiłem preorder GTA 6. Ludzie teraz na mnie plują

Podobno złamałem najświętszą zasadę gamingu, bo kupiłem GTA 6 w preorderze. Dowiedziałem się, że odpowiadam za wszelkie zło, które trawi branżę. To przeze mnie deweloperzy wypuszczają niedopracowane gry na premierę. Tylko czy tak jest naprawdę?

Kupiłem preorder GTA 6. Ludzie teraz na mnie plują

Jedną z naczelnych zasad gamingu jest - żadnych preorderów. Tak mówi księga, a wyrazem tego jest mem wzorowany na kultowej misji No Russian z Call of Duty Modern Warfare II. Wygląda tak:

Dlaczego? Podobno kupowanie kota w worku to marnowanie własnych pieniędzy, bo dopiero po pierwszych recenzjach można zaufać wydawcy gier. Oczywiście w pewien sposób kłóci się to z inną zasadą graczy, czyli recenzje na premierę są kupione przez twórcę gry. Są jednak ludzie, którym się to spina w głowie. Nie byłoby to niczym złym, gdyby nie to, że część neofitów, którzy wyznają zasadę żadnych preorderów, poczuła w sobie apostolskie powołanie. Chodzą po różnych stronach, forach i grupach na Facebooku i tłumaczą, że nie można kupić gry przed jej premierą. Jeżeli jednak zapytasz dlaczego albo pochwalisz się, że to zrobiłeś, to przepadłeś. Zostaniesz zgnojony i opluty.

Kupiłem preorder GTA 6. Plują na mnie z daleka

Przeglądałem swoje aplikacje sklepów internetowych i w jednym z nich znalazłem niewykorzystane punkty za zakup telewizora jakiś czas temu. Sprawdziłem, na co mogę je wydać i jednym z nich był kod rabatowy. Wydałem go na GTA 6 i teraz spokojnie czekam do premiery gry, która ma mieć miejsce 19 listopada tego roku. Dlaczego to zrobiłem? Rockstar dowozi. Po prostu. Skusił mnie jeszcze dodatek do preordera, czyli pakiet Vintage Vice City. Nic nie poradzę na to, że na starość robię się sentymentalny i na hasło Vice City mam łzy w oczach. To gra, w którą graliśmy z kolegami, eksplorowaliśmy miasto, poznawaliśmy muzykę i walczyliśmy z klawiaturą, żeby przejść misję z helikopterem. To wspomnienie, do którego nie da się już wrócić.

Wprawdzie pakiet nie ma nic wspólnego z tą grą, ale i tak nie stanęło mi to na przeszkodzie. Kupiłem GTA 6 i przy okazji postanowiłem przeglądać Peppera, żeby zobaczyć, co tam słychać u zwykłych ludzi. Zobaczyłem, że przegapiłem okazję, dzięki której mogłem zaoszczędzić jeszcze więcej, ale trudno. Wszedłem w komentarze i zobaczyłem obraz dyskusji, który mnie zniszczył. Zwykli gracze byli linczowani przez apostołów gamingu. Matkę takiemu obraź, siostrę zwyzwaj - wybaczy. Ale jeżeli kupisz grę w preorderze, to zamieni twoje życie w piekło.

Kupiłeś grę w preorderze? Idź się utop w wannie, bo psujesz GAMING

Widzicie można się cieszyć, że się kupiło grę, ale należy to robić po cichu. Inaczej dowiesz się, że nie szanujesz własnych pieniędzy, że jesteś elementem bezmyślnej masy.

Kupowanie preorderów cyfrowych gierek to chyba jakiś nowy poziom upadku ludzkiego Szybko, bo cyfrowych licencji zabraknie. To przez takich wysoce inteligentnych wydawcy pozwalają sobie na coraz więcej, TFU

Widzicie jaki dramat? Napiszesz takiemu, że przesadza, że Rockstar dowozi, że to moje pieniądze i ja decyduję co z nimi zrobić i wtedy poznasz najważniejszą prawdę:

To jest niesamowite. wszystko co złe w gamingu jest właśnie dzięki takim ludziom i wy się jeszcze tym pysznicie, niesamowite

To nie leniwi deweloperzy, to nie crunche, to nie wysokie oczekiwania akcjonariuszy i inwestorów, którzy nie rozumieją gamingu, ale za to oczekują dywidendy i wzrostu cen akcji. To wy drodzy gracze odpowiadacie za wszystko. Tak swoją drogą - ostatnio Redzi zapowiedzieli, że dadzą wszystkim zremasterowanego Wiedźmina 3. Wszyscy gracze się ucieszyli, znawcy marketingu powiedzieli, że to genialny ruch, bo wzrosło zainteresowanie graczy i to danie pierwszej działki za darmo. Gracze posmakują jej i wydadzą każde pieniądze na dodatek Pieśni przeszłości, który ukaże się w przeszłości. Tak rozumowali normalni ludzie. Tymczasem inwestorzy na dźwięk słowa za darmo dostali zbiorowej obstrukcji mózgu i wartość akcji CD PROJECT RED spadła. I tak się żyje pomału w gospodarce opartej o giełdy.

Wracamy do Polski. Zapytacie się - jak to różnica kupić grę teraz czy w listopadzie. Dowiecie się, że:

19 listopada możesz się chociaż dowiedzieć czy gra w ogóle będzie w stanie grywalnym na premierę - a w tych czasach nie jest to nijak oczywiste. Znaczy, domyślam się, że są ludzie bez grama godności co by i w stanie niegrywalnym to kupili, ale to już inna sprawa

GODNOŚĆ MORDECZKI. Straciliście ją, gdy kliknęliście przycisk kup teraz.

Ten komentarz mnie urzekł:

Może to mentalność taka, że wszystko jakąś wartość dla mnie ten AI slop nic nie jest wart, wolę pchać kasę w nieruchomości, a dla przyjemności w auta w realu, nie pixele i jak jakiś przegryw marnować życie na gry wideo

Mam nadzieję, że ten człowiek dzięki temu, że nie kupił GTA 6 kupuje już kolejną nieruchomość. Wprawdzie prawdopodobnie w SimCity, ale nie przerywajmy komuś marzeń o potędze.

To żadna okazja, tylko syndrom fomo. Społeczeństwo uległo totalnej deterioracji i premiera tej gry pokazuje do jakiego poziomu.

Takich komentarzy jest więcej. Nie da się mieć innego zdania, bo ktoś ma wielki ból o to, że wydaliście własne pieniądze w sposób, który wam odpowiada. To zbrodnia na świętym gamingu.

Preordery nie mają znaczenia dla graczy. To wyraz zaufania dla studia

Powiem wam, że po wstępnej recenzji Szymona dotyczącej Blood of Dawnwalker miałem ochotę zamówić grę w przedsprzedaży. Później przeczytałem pełną recenzję i jeszcze bardziej myślałem nad preorderem. W głowie siedziało mi słynne: żadnych preorderów. I co? I po pierwszych opiniach graczy żałuję, że się posłuchałem, bo już teraz mógłbym grać, a tak będę musiał chwilę poczekać na zapoznanie się z grą.

Modlę sie o rozum dla prawdziwych graczy

Popełniłem błąd, że zaufałem graczom, którzy próbują mi wmówić swoją wizję świata, a nie specjalistom, którzy zajmują się tematyką. Możecie powiedzieć, że przecież Cyberpunk 2077 był skaszaniony na premierę. I wiecie co? Powiem, że to nie ma znaczenia, bo studio wzięło to na klatę i od razu zaczęło naprawiać grę. Kilka miesięcy później Cyberpunk 2077 to jedna z najlepszych gier gatunku. Zaufajcie specjalistom, a nie ludziom, którzy i tak nie kupią gry, tylko czekają na torrenty lub inne wątpliwie moralne sposoby wejścia w posiadanie gry.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.