REKLAMA

Szkoda marnować rakietę za miliony. Jest tańszy sposób na dalekie cele

Nie każdemu celowi trzeba posyłać kosztowną rakietę. Nyan ma dać brytyjskim artylerzystom tańszy sposób rażenia celów oddalonych o ponad 250 km.

Brytyjczycy dostali drona Nyan. Poleci ponad 250 km

Z jednej strony ciężka gąsienicowa wyrzutnia rakiet M270A2, z drugiej niewielki bezzałogowiec wystrzeliwany z pneumatycznej katapulty. Brytyjczycy chcą, żeby oba systemy pracowały w tej samej układance. Odrzutowy Nyan trafił już do 26. Pułku Artylerii Królewskiej i ma dać artylerzystom dodatkowy sposób atakowania celów głęboko za linią frontu.

Nie jest to rakieta do M270A2 ani dron wystrzeliwany z jej kontenera. Nyan korzysta z własnej wyrzutni, ale trafia do jednostki obsługującej systemy rakietowe i ma wykonywać część zadań, do których nie zawsze warto zużywać znacznie droższy pocisk. Brytyjskie Ministerstwo Obrony wprost zalicza jednorazowe bezzałogowce do powstającego arsenału dalekiego rażenia obok rakiet i pocisków manewrujących.

Nyan poleci ponad 250 km

Nyan powstał w brytyjskiej firmie Callen-Lenz, należącej obecnie do BAE Systems. Na pierwszy rzut oka przypomina niewielki samolot ze skrzydłem o rozpiętości 2,9 m. Masa startowa przekracza 75 kg, a komora ładunkowa pozwala zabrać mniej niż 20 kg wyposażenia.

Najciekawszy jest jednak napęd. Zamiast śmigła zastosowano pojedynczą turbinę gazową. Producent podaje prędkość przelotową około 220 km/h i zasięg przekraczający 250 km, zależny od ilości paliwa i profilu misji. 250 km nie jest więc podawane jako maksymalny pułap możliwości, ale jako deklarowana wartość przekraczana w odpowiedniej konfiguracji.

Nyan może przenosić ładunek bojowy, ale jego komora jest modułowa. Producent wymienia również misje niekinetyczne, rolę celu pozornego czy prowokowanie systemów obrony przeciwlotniczej i walki elektronicznej do ujawnienia swoich pozycji. Deklaruje też możliwość działania w środowisku pozbawionym dostępu do GNSS oraz niewielką skuteczną powierzchnię odbicia radarowego. Start odbywa się z pneumatycznej katapulty. Nie potrzeba więc pasa startowego ani lotniska, więc cały zestaw można rozstawić w terenie, odpalić drona i przenieść się w inne miejsce.

Nie będzie marnować rakiety na każdy cel

M270A2 jest ciężkim systemem do precyzyjnego rażenia ważnych celów. Wielka Brytania zamierza używać z niego m.in. pocisków Precision Strike Missile o zasięgu do około 500 km. To broń przeznaczona do niszczenia szczególnie wartościowych obiektów: stanowisk dowodzenia, systemów obrony przeciwlotniczej, wyrzutni, centrów logistycznych czy infrastruktury przeciwnika.

Problem pojawia się wtedy, gdy na 200 czy 250 km wykryty zostanie cel ważny, ale niewart zużycia jednej z najdroższych rakiet w magazynie. Wtedy właśnie można wysłać Nyan.

Jednorazowy dron jest wolniejszy i zabiera mniejszy ładunek, ale może uderzyć w radar, antenę, pojazd dowodzenia, stanowisko walki elektronicznej czy skład znajdujący się daleko za linią frontu. Pozwala również zachować rakiety M270A2 na cele, których zniszczenie rzeczywiście wymaga ich prędkości, głowicy i odporności na obronę przeciwnika.

To ten sam kierunek, który widać dzisiaj w wielu europejskich armiach. Jak już pisaliśmy na Spider’s Web, rozwijane są całe rodziny tanich jednorazowych środków rażenia, które mają wypełnić ogromną lukę pomiędzy zwykłymi dronami a pociskami kosztującymi fortunę.

Pierwsze Nyany są już z brytyjskimi żołnierzami

Brytyjskie Ministerstwo Obrony kupiło Nyany i już w marcu potwierdzało ich wdrażanie do sił uczestniczących w operacji Cabrit na wschodniej flance NATO. W maju system pojawił się z 26. Pułkiem Artylerii Królewskiej podczas ćwiczeń Spring Storm w Estonii. To właśnie ta jednostka korzysta z rodziny M270, dlatego oba typy uzbrojenia spotykają się dziś w jednej strukturze artyleryjskiej. We wrześniu Nyan został również pokazany obok M270A2 podczas brytyjskich targów DVD 2026.

Brytyjczycy sprawdzili już także, czy bezzałogowiec da się odpalać z morza. Latem Royal Navy wystrzeliła Nyana z pokładu eksperymentalnego okrętu XV Patrick Blackett. Katapultę ustawiono bezpośrednio na pokładzie, a dron wykonał wcześniej zaprogramowaną trasę. Marynarka traktuje próbę jako punkt wyjścia do dalszych eksperymentów z jednorazowymi środkami uderzeniowymi na okrętach.

Sam producent twierdzi, że Nyan ma za sobą również rzeczywiste użycie bojowe i że wyprodukowano już ponad 1000 egzemplarzy. Callen-Lenz nie ujawnia jednak zagranicznego użytkownika. Media branżowe wskazują na Ukrainę, ale oficjalnego potwierdzenia tej informacji nie ma.

Artyleria przestaje oznaczać tylko armaty i rakiety

Nyan jest elementem większej zmiany w brytyjskiej armii. W ramach projektu ASGARD Brytyjczycy budują sieć, która ma połączyć sensory, drony rozpoznawcze, systemy dowodzenia i różne środki rażenia. Cel można wykryć jednym urządzeniem, dane przekazać cyfrowo do stanowiska dowodzenia, a następnie wybrać środek najlepiej pasujący do zadania.

Raz będzie nim pocisk z M270A2. Innym razem samolot, artyleria lufowa albo właśnie jednorazowy dron. Brytyjski rząd przeznaczył na dalsze rozwijanie ASGARD 370 mln funtów. Wojsko mówi przy tym wprost o wnioskach wyciągniętych z wojny na Ukrainie, gdzie liczy się nie tylko zasięg pojedynczej rakiety, lecz także możliwość szybkiego znalezienia celu i wysłania przeciwko niemu najtańszego środka, który wystarczy do jego zniszczenia.

Przeczytaj także:

Nie chodzi o dołożenie kolejnego pocisku do wyrzutni. Chodzi o to, żeby wyrzutnia nie musiała strzelać za każdym razem.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Callen-Lenz

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.