Oto najnowocześniejszy polski dron. Niewidzialny i z napędem odrzutowym
Gladius 2, nowy polski dron uderzeniowy grupy WB, miał swoją długo zapowiadaną premierę. Trzeba przyznać, że dzięki tym maszynom Polska wchodzi do wyższej ligi w świecie dronów.

Obronnego 2026 w Kielcach. To długo oczekiwana nowość, która rozbudziła duże oczekiwania i wygląda na to, że producent, Grupa WB, faktycznie wysoko zawiesił poprzeczkę.
Takiej broni Polska jeszcze nie produkowała. Przede wszystkim bezzałogowiec zbudowany został w oparciu o technologię stealth, popularnie nazywaną niewidzialną. Kształt i użyte materiały sprawiają, że jest to dron o obniżonej sygnaturze radiolokacyjnej.
Maszyna może działać niezależnie od nawigacji satelitarnej, a pomaga mu w tym sztuczna inteligencja zamontowana na pokładzie. Takie rozwiązanie sprawia, że bezzałogowiec może operować na współczesnym polu walki, gdzie zagłuszanie nawigacji satelitarnej jest codziennością.
Zasięg też jest imponujący i wynosi ponad 250 km, choć nieoficjalnie mówi się o kilkuset kilometrach. Dzięki temu dron będzie w stanie precyzyjnie uderzać w cele położone na dalekim zapleczu przeciwnika.
Głowica wybuchowa to 30 kg wysokiej jakości materiału wybuchowego (stąd też nazwa producenta Warmate 30). Oznacza to, że Gladius 2 przeznaczony jest do niszczenia radarów, obrony przeciwlotniczej, logistyki, składów amunicji, wyrzutni rakiet.
Co ciekawe, dron Gladius 2 ma być zdolny do lotu na niskich wysokościach i lotu profilowego, czyli wykorzystywania np. dolin rzek i innych zagłębień terenu, w celu ukrycia się przed radarami i obroną przeciwlotniczą. To cecha, która do tej pory kojarzona była raczej z pociskami manewrującymi.
Kolejna nowość dotyczy napędu. Bezzałogowiec posiada silnik turboodrzutowy polskiej produkcji, który wytwarza również Grupa WB.
Aktualnie trwa produkcja nowych dronów, a zgodnie z umową podpisaną w maju tego roku pierwsze egzemplarze Warmate 2 mają trafić do żołnierzy w 2028 r.
Gladius, czyli narzędzie zniszczenia
Gladius to polski bezzałogowy system poszukiwawczo-uderzeniowy przeznaczony dla Wojsk Rakietowych i Artylerii. Nie jest to pojedynczy typ drona, ale cały zestaw współpracujących ze sobą bezzałogowców, pojazdów, wyrzutni oraz systemów dowodzenia.
Jego zadaniem jest stworzenie możliwie krótkiego łańcucha między wykryciem celu a jego precyzyjnym uderzeniem. Za opracowanie i dostawy odpowiada WB Group. Pierwsza umowa, podpisana w maju 2022 r., obejmowała cztery bateryjne moduły systemu wraz z pakietem szkoleniowym i logistycznym.
Sercem komponentu rozpoznawczego są bezzałogowce FT-5, wyposażone w głowice optoelektroniczne pozwalające obserwować teren zarówno w świetle dziennym, jak i przy wykorzystaniu termowizji. Ich zadaniem jest odnajdywanie, śledzenie i wskazywanie celów dla części uderzeniowej systemu.
Drugim elementem są bezzałogowe statki powietrzne Gladius, pełniące funkcję efektorów, czyli narzędzia zniszczenia. W pierwotnej konfiguracji system miał pozwalać na precyzyjne rażenie celów oddalonych o do 100 km, co daje artylerzystom możliwość atakowania celów znajdujących się daleko poza zasięgiem klasycznej broni lufowej.
Więcej niż drony
Gladius jest przy tym czymś więcej niż zestawem dronów. W jego skład wchodzą między innymi wyrzutnie, wozy dowodzenia, wozy amunicyjne i pojazdy obsługi technicznej, a wszystkie kluczowe elementy są integrowane z systemem kierowania walką TOPAZ.
Oznacza to możliwość połączenia rozpoznania z działaniem artylerii i innymi środkami rażenia. Taka architektura pozwala wykryć cel, przekazać jego położenie do systemu dowodzenia i dobrać odpowiedni efektor bez konieczności tworzenia oddzielnych, niezależnych od siebie systemów.
W 2026 r. MON podpisał kontrakty finansowane z programu SAFE obejmujące 12 bateryjnych modułów Gladius 2, co pokazuje, że system nie jest już jedynie eksperymentalnym rozwiązaniem, ale jednym z elementów rozwijanej na dużą skalę polskiej architektury bezzałogowej.
Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.