REKLAMA

Obudzili uskoki tektoniczne atomem. Ziemia trzęsie się do dziś

Wybuchy przeprowadzane przez Koreę Północną mogły obudzić uskoki geologiczne, które przez dziesięciolecia pozostawały nieaktywne. Naukowcy naliczyli 1399 lokalnych trzęsień ziemi, a skutki ostatniej próby atomowej są widoczne nawet osiem lat później.

Korea Północna uskoki tektoniczne bomba atomowa

Przez lata wydawało się, że podziemne testy nuklearne zostawiają po sobie głównie polityczne napięcia, radiologiczne obawy i charakterystyczny ślad sejsmiczny rejestrowany przez stacje monitorujące na całym świecie. Teraz okazuje się, że skutki mogą być znacznie bardziej długotrwałe. Według nowego badania opublikowanego na łamach Science północnokoreańskie próby jądrowe nie tylko wywołały chwilowe wstrząsy. Prawdopodobnie doprowadziły do reaktywacji dawnych uskoków geologicznych, które przez dekady, a być może nawet ponad stulecie, pozostawały praktycznie uśpione.

Wielka góra, a pod górą bomba atomowa

Tajny północnokoreański poligon nuklearny Punggye-ri podczas podziemnej próby jądrowej w 2013 r.

Poligon Punggye-ri w północno-wschodniej części Korei Północnej. To właśnie tam, pod masywem góry Mantap, reżim Kim Dzong Una przeprowadził sześć znanych światu zachodniemu podziemnych prób nuklearnych między 2006 a 2017 r.

Czytaj też:

Ostatnia z nich była zarazem najpotężniejsza. Szacunki wskazują, że eksplozja z 3 września 2017 r. osiągnęła siłę od około 100 do 250 kiloton trotylu. Dla porównania bomba zrzucona na Hiroszimę miała moc około 15 kiloton. Oznacza to, że północnokoreański test mógł być nawet kilkanaście razy silniejszy. Amerykańska Służba Geologiczna (USGS) zarejestrowała zdarzenie jako wstrząs odpowiadający trzęsieniu ziemi o magnitudzie 6,3.

Już wtedy pojawiły się doniesienia o deformacji góry. Radary satelitarne wykazały zauważalne zmiany ukształtowania terenu w rejonie szczytu Mantap. Wielu ekspertów podejrzewało, że tak potężna eksplozja mogła naruszyć lokalną strukturę geologiczną. Nie było jednak jasne, jak długo skutki będą się utrzymywać.

Naukowcy spojrzeli na dane z 17 lat. Wyniki okazały się zaskakujące

Zespół badaczy z Chin i Korei Południowej przeanalizował ciągłe zapisy sejsmiczne z lat 2008-2025 pochodzące ze stacji rozmieszczonych zarówno w Chinach, jak i w Korei Południowej. Niektóre z nich znajdowały się zaledwie 80-200 km od północnokoreańskiego poligonu. W efekcie powstał znacznie dokładniejszy katalog lokalnych wstrząsów. Badacze zidentyfikowali aż 1399 trzęsień ziemi w okolicy góry Mantap. To liczba wyraźnie większa od tej, którą zawierały wcześniejsze katalogi sejsmiczne.

Jeszcze ciekawsze było jednak coś innego.

Klasyczny model mówi, że po podziemnej eksplozji nuklearnej pojawia się seria wstrząsów następczych. Następnie aktywność stopniowo wygasa. Tak właśnie działo się między innymi na dawnych poligonach testowych w Nevadzie czy kazachskim Semipałatyńsku. Tymczasem w Korei Północnej zaobserwowano odwrotny trend.

Około trzy tygodnie po potężnym teście z września 2017 r. liczba lokalnych wstrząsów zaczęła rosnąć. I nie był to krótkotrwały epizod. Sejsmiczność utrzymywała się przez kolejne lata, a według danych wykorzystanych w badaniu aktywność pozostawała podwyższona jeszcze w maju 2025 r.

Mapa rozmieszczenia wstrząsów sejsmicznych w rejonie góry Mantap. Wielkość każdego okręgu odpowiada magnitudzie wstrząsu, a jego kolor wskazuje głębokość epicentrum

Najciekawsza część pracy dotyczy mechanizmu tego zjawiska

Autorzy badania doszli do wniosku, że wielokrotne eksplozje nie tyle tworzyły nowe uskoki, ile stopniowo aktywowały już istniejące struktury geologiczne. Mówiąc obrazowo: skały znajdowały się blisko granicy stabilności, a kolejne detonacje działały jak coraz mocniejsze pchnięcia. W pewnym momencie system przestał być w stanie rozładować naprężenia w naturalny sposób.

Naukowcy precyzyjnie zlokalizowali setki epicentrów i odkryli, że wiele zdarzeń układa się wzdłuż dwóch niemal równoległych struktur uskokowych biegnących na północny zachód od miejsca testów. Jedna z nich odpowiada wcześniej znanemu uskokowi, druga nie była wyraźnie widoczna na istniejących mapach geologicznych.

To sugeruje, że eksplozje nie wywołały przypadkowego szumu sejsmicznego. Zmieniły rozkład naprężeń w skorupie ziemskiej na tyle skutecznie, że dawne linie pęknięć zaczęły ponownie pracować.

Problem wykracza poza Koreę Północną

Choć temat dotyczy jednego z najbardziej hermetycznych państw świata to znaczenie odkrycia jest znacznie szersze. Przez dziesięciolecia specjaliści od monitorowania prób jądrowych zakładali, że ślad po eksplozji jest stosunkowo łatwy do odróżnienia od naturalnego trzęsienia ziemi. Jeśli jednak detonacja może uruchamiać aktywność sejsmiczną wiele lat później to sytuacja zaczyna się komplikować.

Badacze zwracają uwagę, że w przyszłości takie późne wstrząsy mogą utrudniać interpretację danych wykorzystywanych do kontroli przestrzegania Traktatu o całkowitym zakazie prób jądrowych (CTBT). Inaczej mówiąc: po wielu latach od detonacji może być trudniej jednoznacznie określić, czy rejestrowane zdarzenie ma charakter naturalny, czy jest konsekwencją wcześniejszej działalności człowieka. To problem nie tylko dla geologów, ale także dla polityków, wojskowych i organizacji monitorujących rozprzestrzenianie broni nuklearnej.

Najbardziej niepokojące jest to, że proces wciąż trwa

W całej tej historii najbardziej uderza nie skala samej eksplozji, lecz czas jej oddziaływania. Przywykliśmy myśleć o wybuchu jako o zdarzeniu natychmiastowym. Jest błysk, fala uderzeniowa i koniec. W rzeczywistości geologia działa w zupełnie innym tempie. Dla skał osiem lat może być zaledwie chwilą.

Nowe badanie sugeruje, że potężna eksplozja z 2017 r. uruchomiła procesy, które nadal nie osiągnęły pełnej równowagi. Autorzy pracy wskazują, że skorupa ziemska wokół góry Mantap nie wracała stopniowo do stanu sprzed detonacji. Wręcz przeciwnie, aktywność sejsmiczna rozszerzała się wraz z kolejnym uaktywnianiem istniejących uskoków.

To przypomnienie, że gdy człowiek manipuluje energią porównywalną z potężnymi procesami geologicznymi to skutki potrafią wykraczać daleko poza sam moment eksplozji. W przypadku Korei Północnej rachunek za program nuklearny może być zapisany nie tylko w raportach wywiadów i dokumentach dyplomatycznych, ale również w skałach pod górą Mantap, które najwyraźniej wciąż pamiętają wydarzenia sprzed niemal dekady.

*Ilustracja otwierająca wygenerowana za pomocą AI

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.