Odpaliłem rano Firefoxa i szok. Nie poznaję
Firefox zmienia twarz. Największe odświeżenie przeglądarki od lat właśnie trafiło do użytkowników.

Przez ostatnie lata Firefox znajdował się w dość niewdzięcznej pozycji. Z jednej strony pozostaje jedną z ostatnich dużych, niezależnych przeglądarek internetowych, która nie bazuje na silniku Chromium. Z drugiej coraz trudniej było wskazać przeciętnemu użytkownikowi powód, dla którego miałby porzucić Chrome'a, Edge'a czy Safari. Mozilla najwyraźniej uznała, że czas najwyższy przypomnieć o swoim produkcie. Dlatego właśnie do stabilnego wydania Firefoksa trafia największa od kilku lat modernizacja interfejsu, rozwijana wcześniej pod nazwą „Project Nova”.
To nie jest jednak rewolucja w stylu „wszystko od nowa”. Mozilla bardzo wyraźnie podkreśla, że celem było odświeżenie i uporządkowanie przeglądarki, a nie całkowite zerwanie z jej dotychczasową tożsamością. W praktyce oznacza to sporo zmian wizualnych, kilka istotnych usprawnień funkcjonalnych i próbę znalezienia odpowiedzi na pytanie: jak powinna wyglądać nowoczesna przeglądarka internetowa w 2026 r.?
Czytaj też:
Project Nova kończy eksperyment i trafia do milionów użytkowników
Mozilla pracowała nad nowym wyglądem Firefoksa od wielu miesięcy. Firma określała projekt wewnętrznie mianem Nova, tłumacząc, że chodzi raczej o odnowienie istniejącego projektu niż stworzenie czegoś całkowicie nowego. Firefox nie próbuje dziś wymyślać na nowo sposobu przeglądania Internetu. Próbuje natomiast sprawić, by jego wieloletnie fundamenty wyglądały bardziej współcześnie.
Efekty są widoczne praktycznie od pierwszego uruchomienia. Mozilla przeprojektowała kolory, ikony, menu, paski narzędzi, wygląd kart, stronę nowej karty oraz tryb prywatny. Nowy język projektowy ma być wspólny dla komputerów i urządzeń mobilnych, dzięki czemu użytkownik korzystający z Firefoksa na kilku sprzętach otrzymuje bardziej spójne doświadczenie.
Najbardziej rzucają się w oczy nowe karty. Są bardziej zaokrąglone, mają delikatne gradienty i subtelniej wyróżniają aktywną kartę. To zmiana kosmetyczna, ale jednocześnie jedna z tych, które użytkownik widzi codziennie przez wiele godzin. Mozilla najwyraźniej uznała, że właśnie takie detale budują poczucie świeżości produktu.
Dobra wiadomość dla fanów minimalizmu. Wraca Compact Mode

Mozilla poinformowała, że przywraca Compact Mode, czyli kompaktowy tryb interfejsu redukujący odstępy między elementami, rozmiar kart i paska narzędzi. To odpowiedź na głosy użytkowników, którzy od dawna narzekali, że współczesne przeglądarki coraz chętniej marnują cenną przestrzeń ekranową. To szczególnie ważne na laptopach z ekranami 13-14 cali, gdzie każdy dodatkowy piksel przeznaczony na stronę internetową ma znaczenie.
Sam wygląd to tylko część historii. Mozilla wykorzystuje redesign również do wyeksponowania funkcji prywatności, które od lat stanowią jeden z głównych wyróżników Firefoksa. Według firmy nowy interfejs ma ułatwiać odnajdywanie narzędzi związanych z ochroną danych. Przeprojektowano ustawienia, zastosowano prostszy język opisów i wyeksponowano opcje związane z ochroną prywatności. Mozilla zwraca uwagę także na możliwość łatwiejszego zarządzania funkcjami AI oraz na bardziej przejrzystą konfigurację mechanizmów ochrony przed śledzeniem.

To interesujący kierunek, ponieważ większość konkurentów koncentruje się obecnie przede wszystkim na integracji sztucznej inteligencji. Mozilla próbuje natomiast budować narrację wokół kontroli użytkownika nad własnymi danymi i własnym doświadczeniem korzystania z przeglądarki. Nie jest przypadkiem, że firma podkreśla możliwość całkowitego wyłączenia funkcji AI.
Szybkość nadal pozostaje polem walki
Mozilla przekonuje również, że projekt nie był wyłącznie nastawiony na estetykę. Według firmy w ciągu ostatniego roku udało się skrócić czas ładowania kluczowych elementów stron internetowych o około 9 proc. Jednocześnie Firefox ma skuteczniej nadawać priorytet najważniejszym częściom witryny podczas renderowania treści.
Oczywiście takie deklaracje zawsze warto traktować ostrożnie. W praktyce różnice między nowoczesnymi przeglądarkami są dziś znacznie mniejsze niż dekadę temu. Przeciętny użytkownik rzadko zauważy kilka procent przewagi w syntetycznych testach.
Znacznie ciekawsze wydają się usprawnienia związane z organizacją pracy. Mozilla chce łatwiej udostępniać funkcje takie jak grupowanie kart, widok podzielonego ekranu czy pionowe karty, ale bez agresywnego eksponowania ich w interfejsie. Innymi słowy: funkcje mają być łatwo dostępne dla zainteresowanych, ale nie mają przytłaczać osób korzystających z przeglądarki w bardziej klasyczny sposób.
Firefox nie chce być Chrome’em

Projekt Nova pokazuje, że Mozilla nie próbuje kopiować Chrome'a ani Edge'a. Firma wyraźnie komunikuje, że chce stworzyć przeglądarkę nowoczesną, ale jednocześnie zachowującą własną osobowość. W komunikatach padają określenia takie jak „cieplejsza”, „bardziej przyjazna”, ale zarazem „precyzyjna”.
Firefox pozostaje jednym z ostatnich dużych graczy rozwijających własny silnik renderujący. W praktyce oznacza to, że jego istnienie ma znaczenie nie tylko dla użytkowników, ale również dla konkurencji na rynku Internetu. Trudno oczekiwać, że nowy wygląd nagle odmieni sytuację rynkową Firefoksa. Historia pokazuje, że użytkownicy rzadko zmieniają przeglądarkę wyłącznie z powodu nowych ikon czy bardziej zaokrąglonych kart. Jednocześnie Mozilla wydaje się doskonale rozumieć, że nawet najlepsze funkcje prywatności nie pomogą, jeśli produkt sprawia wrażenie przestarzałego. Dlatego nowy Firefox jest próbą pogodzenia dwóch światów: zachowania technicznych zalet przeglądarki z odświeżeniem jej wizerunku.
Najważniejsze wnioski z nowego projektu są jednak inne. Mozilla nie goni ślepo za modą na AI, nie zamienia przeglądarki w wielki panel chatbotów i nie próbuje na siłę rewolucjonizować sposobu działania Internetu. Zamiast tego skupia się na rzeczach bardziej przyziemnych: przejrzystości, szybkości, prywatności i wygodzie użytkownika. I być może właśnie dlatego jest to jedna z ciekawszych premier w świecie przeglądarek od dłuższego czasu. Nie dlatego, że zmienia wszystko. Zamiast tego stara się poprawić to, co już działa.
Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.