REKLAMA

Tydzień bez ładowarki zamiast jednego dnia? Nowego gadżetu Apple'a nikt się nie spodziewał

Apple szykuje anty-Apple Watcha? Nowy projekt ma uderzyć w Whoopa i modę na „niewidzialne” gadżety.

Apple opaska fitnessowa

Przez lata Apple przekonywał świat, że przyszłość urządzeń ubieralnych ma ekran. Najpierw iPhone, później Apple Watch, a następnie cała masa funkcji zdrowotnych upchniętych w coraz bardziej zaawansowanym zegarku. Teraz jednak firma z Cupertino ma podobno pracować nad sprzętem, który idzie dokładnie w przeciwnym kierunku.

Według informacji opublikowanych przez Bloomberga Apple rozwija prototypy bezekranowej opaski fitness, która miałaby konkurować przede wszystkim z Whoopem, a więc jednym z najpopularniejszych urządzeń do monitorowania zdrowia i regeneracji wśród sportowców, trenerów oraz entuzjastów biohackingu.

Czytaj też:

Apple chce wejść na rynek, który sam wcześniej ignorował

Jeżeli doniesienia okażą się prawdziwe to byłby to jeden z bardziej zaskakujących ruchów Apple’a w ostatnich latach. Firma już przecież posiada Apple Watcha, który jest nie tylko najważniejszym produktem w jej kategorii wearables, ale również jednym z najpopularniejszych zegarków na świecie.

Problem polega na tym, że Whoop nie jest klasycznym zegarkiem. Nie próbuje zastępować telefonu, wyświetlać powiadomień czy umożliwiać odpisywania na wiadomości. Wręcz przeciwnie. To urządzenie całkowicie pozbawione ekranu, którego zadaniem jest nieustanne zbieranie danych o organizmie użytkownika. Dla wielu osób brzmi to jak krok wstecz. Dla innych jest dokładnie tym, czego szukają.

Whoop

W ostatnich latach wokół Whoopa powstała niemal kultowa społeczność użytkowników. Sportowcy wyczynowi, amatorzy biegania, kolarze czy osoby zainteresowane optymalizacją snu zaczęły traktować klasyczne smartwatche jako urządzenia zbyt „hałaśliwe”. Zegarek ciągle coś pokazuje, wibruje i walczy o uwagę. Whoop działa w tle. Najwyraźniej Apple uznał, że w tym segmencie jest miejsce i dla niego.

Tim Cook podobno osobiście interesuje się projektem

Projekt znajduje się na bardzo wczesnym etapie rozwoju, a jego początki mają sięgać zaledwie kilku ostatnich miesięcy. Potencjalna premiera nie nastąpiłaby wcześniej niż około 2028 r. Co ciekawe, rozmówcy Bloomberga twierdzą, że zainteresowanie stworzeniem konkurenta dla Whoopa wykazują nie tylko zespoły odpowiedzialne za zdrowie, ale również sam Tim Cook oraz Eddy Cue.

To akurat nie byłoby specjalnie zaskakujące. Cook od lat prezentuje monitorowanie zdrowia jako jeden z najważniejszych kierunków rozwoju Apple’a. Wielokrotnie podkreślał, że to właśnie wpływ technologii na zdrowie może być w przyszłości największym dziedzictwem firmy.

Nie chodzi o liczenie kroków. Chodzi o regenerację

Bloomberg twierdzi, że Apple rozwija lub rozważa funkcje inspirowane Whoopem, takie jak dzienne wskaźniki regeneracji organizmu, bardziej zaawansowana analiza zmienności rytmu serca (HRV), szacowanie biologicznego wieku użytkownika czy pomiary tzw. długu sennego. Wszystko to miałoby zostać powiązane z rozbudowaną aplikacją Zdrowie.

I właśnie tutaj może kryć się prawdziwy cel projektu.Sam tracker jest relatywnie prostym elementem układanki. Największa wartość tkwi w interpretacji danych. Whoop od lat sprzedaje nie tyle opaskę, ile algorytmy analizujące sen, wysiłek oraz stopień regeneracji organizmu. Użytkownik dostaje odpowiedź na pytanie nie tylko „co robił”, ale również „czy powinien dziś mocniej trenować” albo „czy organizm potrzebuje odpoczynku”.

Apple ma już ogromną część niezbędnej infrastruktury. Miliony użytkowników korzystają z Apple Watchy, aplikacji Zdrowie, iPhone'ów oraz usług chmurowych firmy. Dodanie bardziej zaawansowanej warstwy analitycznej wydaje się logicznym krokiem.

Moda na tracker bez ekranu nie jest przypadkiem

Jeszcze kilka lat temu pomysł noszenia urządzenia bez wyświetlacza mógłby wydawać się absurdalny. Po co kupować gadżet, który pokazuje mniej niż smartwatch? Rynek zaczął jednak odpowiadać na inne potrzeby.

Sprzedaż bezekranowych trackerów zdrowotnych wyraźnie rośnie, a użytkownicy coraz częściej wskazują dwie główne zalety takich konstrukcji: brak rozpraszaczy oraz długi czas pracy na baterii. To argumenty, których nie da się łatwo zignorować.

Współczesne zegarki są coraz potężniejsze, ale płacą za to zużyciem energii. Wiele modeli wymaga ładowania codziennie lub co drugi dzień. Tymczasem urządzenia pozbawione ekranu potrafią działać przez tydzień, a czasem jeszcze dłużej.

Jest też kwestia estetyki. Sporo osób nie chce rezygnować z klasycznego zegarka mechanicznego lub analogowego. Bezekranową opaskę można ukryć pod rękawem albo nosić na drugim nadgarstku bez poczucia, że wygląda się jak chodząca reklama elektroniki użytkowej.

Największe pytanie brzmi: czy Apple pójdzie drogą Whoopa?

Jeżeli istnieje element modelu biznesowego Whoopa, który budzi najwięcej kontrowersji, to jest nim abonament.Sprzęt tej firmy jest nierozerwalnie związany z opłatą subskrypcyjną. W przypadku wybranych planów użytkownik płaci roczny abonament obejmujący zarówno urządzenie, jak i dostęp do analiz oraz usług. Rezygnacja z abonamentu oznacza praktycznie utratę funkcjonalności trackera.

I tutaj Apple staje przed bardzo ciekawym wyborem. Z jednej strony firma od kilku lat konsekwentnie zwiększa przychody z usług i subskrypcji. Z drugiej strony użytkownicy Apple są przyzwyczajeni do modelu, w którym po zakupie sprzętu mogą z niego korzystać bez dodatkowych opłat. Próba wprowadzenia „Apple Whoopa” uzależnionego od abonamentu mogłaby wywołać znacznie większe kontrowersje niż sama premiera urządzenia.

Najbardziej fascynujące w tych doniesieniach jest jednak coś innego. Jeżeli Apple rzeczywiście wypuści bezekranową opaskę zdrowotną to będzie konkurować nie tylko z Whoopem, Garminem czy Fitbitami. Będzie również konkurować z własnym Apple Watchem.

Oczywiście można argumentować, że oba produkty byłyby skierowane do różnych grup klientów. Ale historia rynku technologicznego pokazuje, że wewnętrzna kanibalizacja nie zawsze jest czymś złym. Czasami lepiej samemu odebrać sobie część klientów niż pozwolić zrobić to konkurencji. Zwłaszcza gdy coraz więcej użytkowników zaczyna dochodzić do wniosku, że nie potrzebuje kolejnego ekranu na nadgarstku.

*Zdjęcie otwierające wygenerowane za pomocą AI

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.