REKLAMA

Nasi ubiorą Bundeswehrę. Potężny kontrakt

Bundeswehra dzieli ogromne zamówienia między kilku producentów. Jeden z największych kawałków tortu przypadł polskiej Trawenie.

Nasi ubiorą Bundeswehrę. Potężny kontrakt

Najpierw były skarpety. Później bielizna, spodnie i coraz bardziej zaawansowane elementy munduru. Teraz polska Trawena dostała od Bundeswehry zamówienie, które przebija wszystko, co firma realizowała do tej pory. Przez nawet 7 lat ma dostarczyć Niemcom około 1 mln specjalistycznych bluz bojowych, a wartość kontraktu liczona jest w dziesiątkach milionów euro.

Około 1 mln bluz dla Bundeswehry

Chodzi przede wszystkim o combat shirty, czyli element umundurowania zaprojektowany do noszenia pod kamizelką kuloodporną albo taktyczną. Konstrukcja łączy dwa różne rodzaje materiału. Rękawy i elementy najbardziej narażone na uszkodzenia muszą być odporne mechanicznie, natomiast korpus schowany pod kamizelką powinien być lekki, oddychający i dobrze odprowadzać wilgoć.

W przypadku zamówienia Bundeswehry dodatkowo istotne są właściwości trudnopalne. Trawena specjalizuje się właśnie w takich dzianinach i od lat produkuje z nich bieliznę oraz elementy odzieży dla wojska. Polska firma deklaruje, że w nowym kontrakcie wykorzystana zostanie trudnopalna dzianina, w której rozwoju ma duże doświadczenie.

Według danych przekazanych przez prezesa Traweny Sebastiana Knapa zamówienie obejmuje około 1 mln sztuk odzieży, które mają zostać dostarczone w ciągu 5-7 lat. Wartość przypadającej na firmę części kontraktu wynosi kilkadziesiąt mln euro. To największe zamówienie w historii spółki.

Co ciekawe, Bundeswehra nie jest też pierwszą dużą zagraniczną armią obsługiwaną przez Trawenę. W 2019 r. firma wygrała zamówienie na bieliznę trudnopalną i wełnianą dla szwedzkich sił zbrojnych. Dostawy na dużą skalę rozpoczęły się rok później. Do dziś do Szwecji miało trafić już ponad 5 mln sztuk odzieży.

Produkty Traweny trafiały również do armii Finlandii, Norwegii i Estonii oraz do policji w Berlinie. Sama firma określa się dziś jako jeden z większych dostawców bielizny trudnopalnej dla państw NATO.

Niemcy nie chcą miliona koszul z jednej szwalni

Trawena nie wygrała jednak monopolu na ubieranie całej Bundeswehry. Niemcy specjalnie dzielą ogromne zamówienia pomiędzy kilku wykonawców. Według prezesa polskiej firmy system jest skonstruowany w taki sposób, aby pojedynczy producent nie odpowiadał za więcej niż około 30 proc. zapotrzebowania na dany rodzaj wyposażenia.

Jeśli jedna fabryka ma dostarczać wszystko, pożar, awaria, problemy finansowe albo zerwany łańcuch dostaw mogą nagle zatrzymać wyposażanie całej armii. Kilku dostawców oznacza większą odporność.

Bundeswehra dzieli również zadania zależnie od miejsca produkcji. W części postępowań wymagana jest produkcja w Unii Europejskiej, przy innych dopuszczane są zakłady azjatyckie. Polska firma musi więc nie tylko dobrze uszyć mundur, ale zarządzać całym łańcuchem dostaw. I to przez wiele lat. A niemiecki plan zakupowy jest wyjątkowo długi, bo harmonogramy niektórych zamówień Bundeswehry sięgają już 2039 r.

Niemcy szykują wielką wymianę odzieży

Bundeswehr Bekleidungsmanagement, czyli należąca do państwa spółka zarządzająca umundurowaniem niemieckich żołnierzy, przygotowuje szeroką modernizację wyposażenia bojowego. Oficjalne dokumenty przetargowe przewidują umowy ramowe na lata 2027-2033.

Na liście znajdują się nie tylko combat shirty, ale też spodnie i bluzy bojowe, bielizna, odzież przeciwdeszczowa, zabezpieczenie przed zimnem, rękawice, nakrycia głowy oraz różne zestawy przygotowane do działania w górach i klimacie tropikalnym.

Przeczytaj także:

Wymagania idą daleko poza kolor tkaniny. Niemcy wskazują m.in. właściwości antystatyczne, ochronę przed owadami oraz odpowiednie nadruki maskujące. Całość jest elementem znacznie większej modernizacji Bundeswehry, która po rosyjskiej inwazji na Ukrainę gwałtownie zwiększyła zakupy wyposażenia osobistego. Odbudowa armii nie kończy się przecież na czołgach, rakietach i dronach. Kilkaset tysięcy dodatkowych żołnierzy i rezerwistów trzeba jeszcze ubrać, wyposażyć i regularnie wymieniać zużywane elementy.

To zresztą niejedyny przykład polskiego przemysłu wchodzącego do zaopatrzenia zagranicznych armii. Pisaliśmy na Spider’s Web o kontrakcie Szczęśniak Pojazdy Specjalne dla szwedzkich sił zbrojnych, który również pokazał, że eksport wojskowy z Polski nie musi oznaczać wyłącznie rakiet i amunicji.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: bundeswehr.de

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.