REKLAMA

Ratują życie, a sprzęt kupują za kaucję ze śmieci. Smutny absurd polskich zbiórek

Polska jest krajem zbiórek, więc nic dziwnego, że system kaucyjny szybko wpisał się w taką chęć pomagania innym. Ci, którzy nie chcą oddawać opakowań w butelkomacie, mogą przekazać je na szczytny cel. 

kaucja

Strażacy z OSP Dąbrowa chcą uzbierać 100 tys. butelek i w ten sposób kupić quada dla swojej jednostki - informuje TVP Opole. 

Na facebookowej stronie strażaków dowiadujemy się, że skrzynia na butelki znajduje się przed remizą. We wpisie z 26 sierpnia poinformowali, że zebrali już przeszło 5 tys. butelek. Udostępniony został także numer telefonu, pozwalający skontaktować się bezpośrednio ze strażakami. Ci gwarantują odbiór opakowań objętych systemem kaucyjnych. W przypadku, gdyby butelek i puszek ktoś miał naprawdę dużo, służby przyjeżdżają wozem strażackim lub busem. 

Chcemy, aby środki uzyskane ze zwrotu zebranych butelek pomogły nam w zakupie quada dla naszej jednostki. Taki pojazd byłby dla nas nie tylko nowym sprzętem, ale przede wszystkim kolejnym narzędziem, które może pomóc nam szybciej i skuteczniej dotrzeć tam, gdzie liczy się każda sekunda - szczególnie w trudno dostępne miejsca, podczas działań w terenie czy poszukiwań - podkreślili.

Zawsze coś się we mnie oburza, gdy służby muszą ratować się takimi dodatkowymi akcjami. Mowa w końcu o sprzęcie, który może ratować ludzkie życie. Tymczasem mniejsze lub większe dziury trzeba łatać zbiórkami. Niestety - to plaster na zaropiałą ranę, jak pisał na łamach Spider's Web+ Kamil Fejfer.

Bez niego rady sobie nie damy, więc system kaucyjny coraz częściej wykorzystywany jest w akcjach charytatywnych czy właśnie zbiórkach

Jeden z pierwszych imponujących kaucyjnych rekordzistów - który oddał do butelkomatu 4683 plastikowych butelek i puszek, zgarniając w ten sposób 2,3 tys. zł - od razu zadeklarował, że cała kwota trafi do organizacji charytatywnej. W czerwcu pisaliśmy o akcji uczniów Szkoły Podstawowej nr 9 w Lubinie, którzy zebrali 39 771 butelek i puszek, aby wesprzeć rehabilitację swojej koleżanki. 

W cztery miliony butelek i puszek celuje OSP Żabce. Dzięki temu udałoby się sfinansować zakup nowego wozu strażackiego. Strażacy zebrali już 112 tys. sztuk, a pomóc można też zdalnie, przelewając pieniądze bezpośrednio na konto. Jak zaznaczają na stronie akcji, ich "Operacja 4 Miliony" jednoczy cały kraj, czego dowodem jest wsparcie z całej Polski.

- Jesteśmy pierwszą jednostką w Polsce, która zaczęła zbierać na konkretny cel taką ilość opakowań. Cieszymy się bardzo, że po zaledwie dwóch miesiącach mamy ponad 50 punktów zbiórki w naszej okolicy – powiedział w rozmowie z Zero.pl Patryk Kurowski, wiceprezes i naczelnik OSP Żabce. 

Butelki chcą pomagać. I to od dawna 

Wykorzystanie systemu kaucyjnego w zbiórkach jest dowodem na to, że życie nie znosi próżni. Przez lata Polacy mogli oddawać korki od plastikowych butelek do specjalnych pojemników. Zgromadzone odpady były sprzedawane firmom recyklingowym, a część kwoty szła na pomoc organizacjom charytatywnym.

Kiedy więc nakrętki zostały przyczepione do butelek na stałe, niektórzy zaczęli zwracać uwagę, że słuszna z punktu widzenia ekologii inicjatywa uderzy w pomaganie. 

Warto dodać, że skuteczność takich akcji była jednak przez wiele osób kwestionowana. Na zbyt drogą logistykę zwracali m.in. uwagę badacze: Paweł Dobrosielski i Marcin Napiórkowski.

Łapy dzieli od Bydgoszczy ponad 400 kilometrów. Ciężarówka, która wyruszy po nakrętki, będzie więc musiała pokonać łączny dystans ponad 800 kilometrów. Jeśli nawet mieszkańcy Łap dorównaliby rekordowi i zebrali owe 6000 litrów nakrętek, daje to najwyżej 500 złotych. Jaki jest koszt wynajęcia ciężarówki do ich transportu? Nawet uwzględniając fakt, że kierowca pracuje za darmo, a pojazd udostępniono nieodpłatnie, sama cena paliwa przewyższa dalece wartość nakrętek. Co więcej, każda z nich musiała wcześniej odbyć podróż od zbierającego do zbierającego, a potem do głównej siedziby „sztabu”. Jeśli zsumujemy to wszystko (do tego dochodzą jeszcze koszty magazynowania i długie godziny pracy zbieraczy), otrzymamy kwoty wielokrotnie przekraczające wartość nakrętek. Ilość spalonej ropy naftowej podważa z kolei motywację ekologiczną. Co więcej, na stronach internetowych niektórych akcji znajdziemy nawet zaproszenie do wysłania nakrętek pocztą. Zakładając najbardziej ekonomiczną, trzydziestokilogramową paczkę Poczty Polskiej, za przesłanie ogromnej przesyłki wartych 12 zł nakrętek zapłacimy 46 złotych… 

"Chcąc chronić środowisko, w rzeczywistości jeszcze bardziej je zanieczyszczamy, a pragnąc zebrać pieniądze na pomoc potrzebującym, marnotrawimy dużo większe sumy” - zauważyli.

W przypadku kaucji kwota za pojedynczą butelkę i puszkę wydaje się być nieco większa niż za samą lekką plastikową nakrętkę. Potrzebne byłyby obliczenia, czy i kiedy jest sens wyruszać wozem strażackim czy busem po większą liczbę opakowań. Z relacji OSP Żabce wynikało, że gra może być warta świeczki, bo podczas jednego wypadu "dwa busy były załadowane pod sam dach".

Inna sprawa, że z butelkami tak czy siak osoba chcąca oddać kaucję musi jechać - być może do remizy będzie miała nawet bliżej niż do butelkomatu albo opakowania i tak zwróci po drodze z pracy do domu, więc nie dołoży sobie dodatkowych kilometrów. Pod tym względem może być więc trudniej obliczyć opłacalność pomocy.

Wielu osobom chodzi przede wszystkim o sam symbol, chęć zaangażowania się we wspólną inicjatywę

To wykorzystują pomysłodawcy kaucyjnych zbiórek. Przy okazji być może trafią do tych, którzy systemu kaucyjnego nie popierają, ale skoro można oddać butelki na szczytny cel, to lepiej tak niż do butelkomatu. Wilk syty, owca cała. 

W niektórych krajach system kaucyjny umożliwia pomoc zresztą od razu, już na etapie automatu. Np. w Portugalii oddając butelki można przeznaczyć kaucję na cele charytatywne. Sam o tym się niestety nie przekonałem, bo podczas mojej ostatniej wizyty w Porto butelkomaty były skutecznie przede mną ukryte.  

Zdjęcie główne: ose HERNANDEZ Camera 51 / Shutterstock

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.