Rafał Brzoska chce potężnych kar dla big techów. Możesz mu pomóc
Rafał Brzoska apeluje, by w końcu skończyć z pobłażaniem wielkim firmom takim jak Meta, które wprost czerpią korzyści z fałszywych reklam. Zarabianie na cudzej krzywdzie ma przestać się opłacać.

Niedawno Rafał Brzoska podkreślał, że nie zamierza składać broni w walce z Metą i szykuje nową społeczną inicjatywę. Teraz poznajemy szczegóły kolejnych kroków szefa InPostu. Pomysł ma sprawić, że umożliwienie przeprowadzania złodziejskiego procederu na platformach oznaczać będzie karę. I to nie małą. Nie chodzi bowiem wyłącznie o oddanie tego, co zabrano, ale też sowitą rekompensatę.
To wcale nie tak, że giganci nie przykładają ręki do działań cyberprzestępców. "Facebook czerpie korzyści z oszustw na Polakach" - pisał swego czasu Rafał Gdak, punktując na łamach Spider's Web szkodliwą politykę molocha.
Jako że w każdym przypadku mamy do czynienia tutaj z treściami sponsorowanymi, posty te przeszły weryfikację podczas ich zamieszczenia. Ci reklamodawcy zapłacili zaś Mecie za ich zamieszczenie i propagowanie. (...) Rafał Brzoska słusznie argumentuje, że Meta „de facto ma udział w przestępstwie”. Dowody w jego przypadku, jak i w przypadku wyżej pokazanych przeze mnie reklam są oczywiste. Meta czerpie finansowe korzyści prób oszustwa Polaków w jej serwisach społecznościowych. Z całą pewnością państwo powinno stanowczo zareagować.
Teraz Rafał Brzoska namawia do ostrej reakcji
"Dlatego startuję z apelem '150%'" - napisał w mediach społecznościowych.
Zrabiasz na scamie - oddajesz 150 proc. tego co zarobiłeś poszkodowanym i polskiemu społeczeństwu, które ponosi koszty tej przestępczej działalności. I nie chodzi o osoby, których wizerunek użyto, ale tych którzy w wyniku scamu stracili zdrowie czy dorobek życia - wyjaśnił Brzoska.
Na stronie 150proc.pl można podpisać petycję w tej sprawie. "Twój podpis to głos za realną odpowiedzialnością platform" - czytamy.
- Chcemy, żeby platforma reklamowa, która zarobiła na emisji reklamy oszustwa, płaciła karę 150 proc. przychodu z tej konkretnej reklamy. Karę liczoną per reklama. Środki zasilić mają fundusz kompensacyjny - wyjaśniono.

Pomysłodawcy przyznają, że nie przesądzają, "w jakiej dokładnie formule miałoby się to odbywać ani kto powinien zarządzać takim mechanizmem".
To jeden z tematów, które powinny zostać wypracowane wspólnie z ekspertami oraz właściwymi instytucjami. Najważniejsza jest zasada: środki wynikające z odpowiedzialności za scam powinny służyć również osobom, które wskutek takich oszustw poniosły realne straty.
Na stronie podkreślono, że oszustwa w popularnych serwisach nie są wypadkiem przy pracy, a wręcz "modelem biznesowym" największych firm
Mocne słowa, ale jak najbardziej trafne. Autorzy strony przypominają - powołując się na badania Juniper Research przeprowadzonych na zlecenie Revolut, które omówił Bezprawnik - że w 2025 r. platformy społecznościowe zarobiły na reklamach oszustw kierowanych do polskich konsumentów aż 725 mln zł. Średnia strata wyniosła ok. 3,4 tys. zł.
Pomysłodawcy wyjaśniają, że akcja "150 proc." jest "przede wszystkim apelem społecznym do platform technologicznych o przyjęcie realnej odpowiedzialności za reklamy oszustw, z których uzyskują przychody".
- Nie przesądzamy dziś, jaki organ miałby kwalifikować reklamę jako oszustwo, jaka powinna być procedura odwoławcza ani w jaki sposób takie rozwiązanie należałoby osadzić w prawie polskim i europejskim. To kwestie wymagające rozmowy z ekspertami, regulatorami i instytucjami odpowiedzialnymi za egzekwowanie obowiązujących przepisów. Jeżeli społeczny apel doprowadzi do prac nad zmianami prawa, konkretne rozwiązania powinny powstawać we współpracy z właściwymi instytucjami, a nie jako jednostronny projekt inicjatorów kampanii - podkreślono.
Akcja "150 proc." przedstawiana jest przez organizatorów nie jako gotowy model regulacyjny, ale jako "społeczne oczekiwanie i punkt wyjścia do rozmowy o skuteczniejszych rozwiązaniach systemowych".
Już widać, że oczekiwania są duże
Licznik podpisów bije naprawdę szybko i kolejne głosy poparcia wpadają co chwila. Celem jest 100 tys. głosów.

Zaangażowanie Rafała Brzoski pozwalało wierzyć, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan, ale z drugiej strony nie dawało gwarancji, że coś się zmieni. Jasne, Brzoska to znany biznesmen nie tylko w kraju, ale skoro Facebook nie przejmuje się wyrokami sądów, to można było obawiać się, że da sobie radę ze złością jednego wpływowego przedsiębiorcy.
Tyle że teraz to już nie prywatna walka znanego Polaka, ale ruch, który angażuje również zwykłych ludzi. Choćby politycy nie mogą ignorować złości i oczekiwań ludzi. W końcu stawiani są pod ścianą. Szkoda, że wcześniejsze oszustwa i liczne przykłady buty technologicznych molochów nie doprowadziły do tupnięcia nogą.
Ale cóż - po raz kolejny możemy powtórzyć, że lepiej późno niż wcale.
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.