REKLAMA

Trzy razy więcej spalonej ziemi. Tak spłonie Europa

Wysokie emisje mogą zwiększyć powierzchnię trawioną przez pożary aż o 192 proc. Największe zmiany pojawią się także poza dzisiejszym południem Europy.

Europa będzie płonąć inaczej. Ogień przesuwa się na północ

Pożary nie znikną z Hiszpanii, Portugalii czy Grecji. Najpewniej stanie się jednak coś gorszego. Przestaną po prostu kojarzyć się głównie z południem kontynentu. Nowe modele pokazują, że wraz z dalszym ocieplaniem klimatu warunki sprzyjające dużym pożarom będą rozlewały się po Europie Środkowej i Zachodniej. W najbardziej niekorzystnym scenariuszu roczna powierzchnia trawiona przez ogień może być pod koniec wieku niemal trzy razy większa niż obecnie.

Z 1,8 mln ha robi się 5,3 mln ha

Naukowcy porównali okres 2000-2030 z końcem wieku, czyli latami 2070-2100. Sprawdzili jednocześnie dwie bardzo różne ścieżki rozwoju świata. W pierwszej emisje gazów cieplarnianych mocno spadają, a globalne ocieplenie zatrzymuje się w okolicy 1,8 st. C. W drugiej współpraca międzynarodowa jest słabsza, paliwa kopalne pozostają ważnym źródłem energii, a temperatura rośnie o około 3,6 st. C. Różnica jest ogromna.

Model koncentrujący się na fizycznych warunkach powstawania i rozprzestrzeniania ognia wskazuje, że przy niższych emisjach roczna spalona powierzchnia w Europie wzrosłaby z około 1,8 mln do 2,6 mln ha. To wzrost o 39 proc. W scenariuszu wysokich emisji dochodzimy już do około 5,3 mln ha rocznie, czyli o 192 proc. więcej niż obecnie. Inaczej mówiąc, to niemal potrojenie.

Sama europejska średnia nie pokazuje jednak najważniejszej zmiany. Dzisiaj mapa dużych pożarów kojarzy się przede wszystkim z Półwyspem Iberyjskim, Grecją, południem Francji czy Bałkanami. Pod koniec wieku ten podział może być jednak znacznie mniej czytelny.

W scenariuszu wysokich emisji model pokazuje wzrost powierzchni dotkniętej ogniem o 200-300 proc., miejscami nawet większy, w dużej części południowej i środkowej Europy. Szczególnie mocno zaznaczają się rejony podgórskie i położone na średnich wysokościach: okolice Alp, Pirenejów, Masywu Centralnego, Karpat, Sierra Nevada oraz pasma Bałkanów. Wyraźne zmiany pojawiają się również dalej na północ.

W zachodnich Niemczech i Holandii model pokazuje natomiast pojawienie się regularnych pożarów na terenach, które dotychczas nie należały do europejskich regionów szczególnie narażonych na ogień. To nie znaczy, że Amsterdam albo Kolonia zamienią się w Ateny. Pokazuje jednak wyraźny kierunek zmiany.

Pożar potrzebuje trzech rzeczy. Wszystkie się pogarszają

Wzrost temperatury jest tutaj tak naprawdę tylko częścią problemu. Do szybkiego rozprzestrzeniania się ognia potrzebna jest kombinacja wysokiej temperatury, małej wilgotności, suchej roślinności i odpowiedniego wiatru. Do opisania tych warunków wykorzystuje się Fire Weather Index. W scenariuszu silnego ocieplenia wskaźnik rośnie praktycznie w całej Europie.

Ma to wielkie znaczenie również w miejscach, w których wielkie pożary były dotychczas rzadkie. Las w Niemczech, Czechach czy Polsce nie musi nagle zmienić się w śródziemnomorskie zarośla. Wystarczy, że częściej będzie wysuszany przez długie okresy wysokiej temperatury i niedoboru opadów.

Wcześniej pokazywaliśmy mapę, na której niemal cała Polska znalazła się w strefie dużego zagrożenia pożarowego. Od początku roku do końca kwietnia strażacy mieli za sobą ponad 2 tys. pożarów lasów. To jeszcze nie jest przyszłość z nowej symulacji. Pokazuje jednak, że sam mechanizm nie jest dla naszej części Europy czymś jakoś bardzo abstrakcyjnym.

Jest też druga mapa. I wygląda znacznie lepiej

Badanie ma także bardzo ciekawy drugi element, bo naukowcy nie założyli, że człowiek będzie przez następne 80 lat jedynie patrzył na rosnące temperatury. W drugim modelu uwzględniono zmiany społeczno-gospodarcze, które historycznie wiązały się w Europie z lepszym zapobieganiem pożarom, szybszym ich wykrywaniem i skuteczniejszym gaszeniem. Efekt jest naprawdę potężny.

Przy niższym ociepleniu rozwój takich zdolności może według modelu zmniejszyć spaloną powierzchnię aż o 92 proc. w porównaniu ze światem, w którym możliwości zarządzania pożarami zatrzymałyby się na dzisiejszym poziomie. W scenariuszu 3,6 st. C różnica wynosi 72 proc. Tych liczb nie należy jednak czytać jako obietnicy, że wystarczy kupić więcej samolotów gaśniczych i zniknie 92 proc. przyszłych pożarów.

Model używa rozwoju społeczno-gospodarczego jako przybliżenia rosnących zdolności państw do zapobiegania, wykrywania i zwalczania ognia. Autorzy sami ostrzegają, że przy ekstremalnych warunkach pogodowych skuteczność wyliczona z doświadczeń przeszłości może okazać się zbyt optymistyczna. Jest przecież granica, po przekroczeniu której nawet bardzo dobrze wyposażona straż pożarna nie zatrzyma szybko ogromnego frontu ognia.

Nawet najlepsza straż nie wygra z każdą pogodą. Właśnie to widać w scenariuszu wysokich emisji. Nawet przy dalszym rozwoju systemów przeciwpożarowych powierzchnia trawiona przez ogień zwiększa się w około 55 proc. analizowanych regionów zagrożonych pożarami. W Europie Środkowej i Zachodniej wzrost pozostaje szczególnie wyraźny. Jeden z modeli wskazuje nawet 200-300 proc. w części centralnej Francji i w rejonie podnóża Alp.

Są też miejsca, gdzie sytuacja może się poprawiać. Model uwzględniający rozwój zdolności przeciwpożarowych wskazuje spadki m.in. w części Europy Wschodniej i Półwyspu Iberyjskiego. Autorzy podkreślają jednak, że właśnie dla Europy Środkowej i Wschodniej rozrzut wyników pomiędzy zastosowanymi modelami klimatycznymi jest większy niż w części obszaru śródziemnomorskiego.

Europa już dostaje przedsmak tej mapy

W 2025 r. w Unii Europejskiej spłonęło ponad 1 mln ha, najwięcej w historii pomiarów EFFIS. Rok później sezon znów jest wyjątkowo ciężki. Do 12 sierpnia 2026 r. ogień objął około 550 tys. ha, czyli mniej więcej 2,5 razy więcej niż średnio o tej porze roku w ostatnich 20 latach. Płonęły nie tylko Hiszpania, Grecja i Francja. Wielka Brytania ustanawiała rekordy pożarów, a Belgia zmagała się w sierpniu z największym pożarem w swojej historii.

Przeczytaj także:

Już wcześniej pisaliśmy na Spider’s Web, że Europa będzie musiała nauczyć się funkcjonować z ogniem także poza tradycyjnymi regionami pożarowymi. Nowa praca pokazuje teraz skalę tej zmiany na mapie.

Najbardziej niepokojące nie jest więc nawet prawie trzykrotne zwiększenie spalonej powierzchni w najgorszym scenariuszu. Bardziej wymowne jest to, że zmienia się geografia problemu. Pożary nie przestaną być zmorą południa Europy. Po prostu południe dostanie coraz więcej towarzystwa.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: dmytrogilitukha, Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.