Pod wodą nikt nie usłyszy wołania. Nasi podwodniacy zaczęli szkołę przetrwania
Polscy podwodniacy rozpoczęli szkolenie w Szwecji. Najpierw nauczą się obsługi A17, który ma wypełnić lukę do nadejścia nowych A26.

Nie wystarczy przecież tylko kupić okrętu podwodnego. Polska właśnie rozpoczęła znacznie trudniejszą część programu Orka: odbudowę ludzi i kompetencji potrzebnych do regularnego działania pod wodą. Pierwsi marynarze szkolą się już w Szwecji, a następnym krokiem będzie wejście na pokład A17 Södermanland.
Zaledwie 49 dni po umowie Polacy zaczęli już szkolenie
Tempo jest tym razem zaskakująco sprawne. Umowę na trzy nowe okręty podwodne A26 podpisano 29 czerwca w Gdyni. 49 dni później rozpoczęło się szkolenie załogi, które potrwa do początku 2028 r. Nie zaczyna się jednak od wypłynięcia w morze.
Pierwszy etap obejmuje m.in. obronę przeciwawaryjną okrętu, medycynę oraz szkolenie z ewakuacji awaryjnej. Część załogi przejdzie tzw. rescue escape training, czyli ćwiczenia przygotowujące do opuszczenia uszkodzonego okrętu podwodnego.
Później przyjdzie natomiast czas na symulatory, a następnie szkolenie bezpośrednio na jednostce typu A17. W pierwszej kolejności szczególny nacisk położono na techników. Okręt podwodny jest systemem, w którym awarii instalacji elektrycznej, hydraulicznej czy układu atmosfery nie można potraktować jak usterki zwykłego okrętu i poczekać na pomoc z brzegu. Kilka lub kilkadziesiąt metrów nad głową znajduje się woda. Załoga musi umieć poradzić sobie sama.
Szkolenie podwodniaków różni się od zwykłego poznawania nowego sprzętu. Załoga pracuje w zamkniętym środowisku przez wiele dni, a niewielki problem może szybko zmienić się w zagrożenie dla całego okrętu. Pożar, przeciek, utrata zasilania czy zanieczyszczenie atmosfery wymagają natychmiastowej reakcji.
Obrona przeciwawaryjna, określana skrótem OPA, obejmuje właśnie przygotowanie do takich sytuacji: lokalizowania i usuwania uszkodzeń, walki z wodą oraz ogniem, utrzymania kluczowych instalacji przy życiu i działania w sytuacji, w której nie można po prostu ewakuować całej załogi na pokład.
Szwedzi mają w takich szkoleniach naprawdę bardzo duże doświadczenie. W przeszłości przygotowywali załogi okrętów podwodnych m.in. Australii, Singapuru i Danii. Polski program jest jednak według szwedzkiej marynarki największym przedsięwzięciem szkoleniowym tego typu, jakie dotąd realizowała, jeżeli uwzględnić jednocześnie zakres i harmonogram.
Najpierw dostaniemy używany Södermanland
Polacy nie będą czekać na pierwszego A26, żeby wrócić do regularnej służby na nowocześniejszym okręcie. Pomostem pomiędzy obecnym ORP Orzeł a nową flotą ma być HMS Södermanland typu A17S. Polska ma go użytkować w leasingu, a szwedzka strona zakłada udostępnienie jednostki do 2032 r.
To okręt z zupełnie innej generacji, niż powstające A26, ale został głęboko zmodernizowany. Ma 60,5 m długości, około 1500 t wyporności podwodnej i załogę liczącą około 30 osób. Pod wodą może osiągać około 20 węzłów. Najważniejszy jest jednak napęd AIP oparty na silnikach Stirlinga. Napęd niezależny od powietrza atmosferycznego, pozwala generować energię bez konieczności regularnego wynurzania się lub wychodzenia na chrapy w celu uruchomienia silników Diesla. Dzięki temu jednostka może pozostawać w zanurzeniu przez wiele dni, a nawet tygodni, ograniczając ryzyko wykrycia.
To właśnie doświadczenia ze Stirlingiem, taktyką działania na płytkim Bałtyku, bezpieczeństwem i wieloma rozwiązaniami pokładowymi mają później ułatwić przejście na A26.
A17 nie jest małym A26, ale ma przygotować do przesiadki
Nie należy jednak przedstawiać Södermanlanda jako identycznego okrętu do tych, które kupiła Polska. A26 jest nową konstrukcją, większą i wyposażoną w znacznie nowocześniejsze sensory, system zarządzania walką oraz rozwiązania ograniczające możliwość wykrycia. Różnica pomiędzy obiema jednostkami pozostaje duża.
Szwedzi projektują jednak kolejne generacje swoich okrętów w ramach bardzo podobnej filozofii. Rozwiązania związane z bezpieczeństwem, sposobem prowadzenia działań podwodnych, ratownictwem i napędem AIP rozwijano ewolucyjnie. Część nowszych systemów trafiała również podczas modernizacji na starsze jednostki. Dlatego A17 jest czymś w rodzaju szkoły przejściowej.
Przeczytaj także:
Jak pisaliśmy na Spider’s Web po podpisaniu kontraktu na A26, dla polskiej Marynarki Wojennej będzie to ogromny technologiczny skok. Nowe jednostki zostały od początku stworzone do skrytego działania na trudnych, płytkich wodach Bałtyku i mają stać się podstawą polskich zdolności podwodnych na kolejne dekady.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Poxnar, Wikimedia Commons
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.