Wojskowe drony gadały z Chinami. I nikt o tym nie wiedział
Brytyjska Royal Navy właśnie zaliczyła jedną z najbardziej kompromitujących wpadek technologicznych ostatnich lat. To bardzo ważny sygnał dla Polski i reszty zachodniego świata.

Okazało się, że flota nowoczesnych dronów K3 Scout - wyceniona na około 12 mln funtów i przeznaczona do operacji specjalnych, w tym misji w Zatoce Perskiej - była wyposażona w kamery, które potajemnie komunikowały się z serwerem w Chinach.
Tak, dobrze czytasz: sprzęt wojskowy, używany przez jednostki specjalne, wysyłał regularnie pakiety danych do chińskiego adresu IP. Oficjalnie były to tylko sygnały potwierdzające, że urządzenie działa. Nieoficjalnie - nikt nie ma stuprocentowej pewności, co jeszcze mogło tam trafić.
Czytaj też:
Jak do tego doszło?

K3 Scout to bezzałogowe jednostki nawodne, które miały być wizytówką brytyjskiej modernizacji floty. Każdy z nich może przenosić ładunek do 600 kg, działać nieprzerwanie przez 30 dni i brać udział w operacjach zwiadowczych, patrolowych oraz w misjach specjalnych. Sprzęt kupiono od Kraken Technology Group - brytyjskiego wykonawcy, który z kolei kupił kamery od zewnętrznego dostawcy.
Kamery miały być zgodne z amerykańską ustawą NDAA, co oznacza, że nie powinny zawierać komponentów od producentów objętych restrykcjami. Kraken zapewniał, że wszystko jest „bezpieczne i zgodne”. A jednak w środku znalazły się elementy pochodzące z Chin - i to takie, które nawiązywały połączenie z serwerem w Państwie Środka.
Sygnały były wysyłane nawet wtedy, gdy drony były wyłączone. To oznacza, że kamery mogły pozostawać aktywne w momentach, gdy nikt się tego nie spodziewał - na przykład podczas odpraw, spotkań sztabowych czy przygotowań do operacji.
Ministerstwo Obrony twierdzi, że nie ma dowodów na to, że jakiekolwiek wrażliwe dane zostały przesłane do Chin





Po wykryciu problemu natychmiast odcięto kamery od internetu i przeprowadzono audyt. Ale w brytyjskiej polityce zawrzało. Torysi domagają się natychmiastowego przeglądu sprzętu wojskowego pod kątem „ukrytych chińskich śladów”. Warto dodać, że to nie pierwszy raz, gdy brytyjskie służby mają problem z chińską technologią. W 2020 r. rząd wycofał Huawei z budowy sieci 5G. W ubiegłym roku SBS zakazało wjazdu chińskich samochodów elektrycznych na teren swojej bazy. A teraz - drony.
Cała sprawa uderza w projekt Beehive - ambitny plan Royal Navy, który zakłada integrację klasycznych okrętów z flotą autonomicznych jednostek. Brytyjczycy chcą nadążyć za tempem modernizacji marynarek USA, Chin i państw NATO. K3 Scout miał być jednym z filarów tej transformacji. Ba, ten sam model kupiło również US Special Operations Command, a drony brały udział w testach NATO na Bałtyku.
Jeśli więc w brytyjskich egzemplarzach znalazły się komponenty wysyłające dane do Chin, to pytanie brzmi: jak szeroki jest ten problem? I czy dotyczy tylko kamer, czy może również innych elementów łańcucha dostaw?
Kraken Technology Group zapewnia, że problem został rozwiązany

Ale zaufanie - zarówno polityczne, jak i wojskowe - zostało mocno nadszarpnięte. A to oznacza, że brytyjska marynarka będzie musiała nie tylko przeprowadzić audyt sprzętu, ale też zastanowić się, jak w przyszłości budować systemy, które faktycznie są odporne na ingerencję z zewnątrz.
Historia dotyczy wojska, ale ma bardzo cywilny morał. Zbudowanie urządzenia, które nie zawiera choć jednego elementu z Chin, wydaje się praktycznie niemożliwe. To nie musi być problem - dopóki wiemy, co kupujemy, i dopóki producent faktycznie kontroluje swój sprzęt.
W przypadku Royal Navy okazało się, że kontrola była iluzoryczna. I to jest lekcja, którą powinni odrobić nie tylko wojskowi, ale też firmy technologiczne, operatorzy sieci, producenci IoT i wszyscy, którzy budują urządzenia podłączone do Internetu. Bo jeśli dron za 12 mln funtów może wysyłać „heartbeat” do Chin, to co robi twój inteligentny odkurzacz? I jak sytuacja wygląda w polskim wojsku? Na te i podobne pytania będziemy szukać odpowiedzi.
*Zdjęcie otwierające wygenerowane przez AI
Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.