REKLAMA

Wyjmujesz iPhone'a, a tam całe twoje życie. Apple w ostatniej chwili odpuścił

Czy gigant z Cupertino naprawdę rozważał wysyłanie nowych urządzeń… już w pełni wypełnionych naszym życiem? Apple chciał zrobić coś, co brzmi jak koszmar specjalisty od prywatności.

Apple nowy iPhone aktywowany

Według najnowszych doniesień - między innymi od Marka Gurmana z Bloomberga - Apple miał w planach usługę, która w ramach nowego modelu leasingu sprzętu (tak, przyszłość technologii to najwyraźniej „posiadanie niczego i płacenie za wszystko”) dostarczałaby użytkownikowi nowego iPhone’a czy iPada… już w pełni skonfigurowanego, z kompletną kopią jego cyfrowego życia. Bez logowania, bez przywracania z iClouda, bez klikania „dalej” i „zgadzam się”. Otwierasz pudełko - i masz przed sobą swoje urządzenie, tylko świeższe. Brzmi wygodnie? Owszem. Brzmi niepokojąco? Jeszcze bardziej.

„White-glove component”, czyli Apple bierze twoje dane i… wysyła je kurierem

Według Gurmana funkcja miała nosić nazwę „white-glove component”. W praktyce oznaczałoby to, że Apple przygotowuje urządzenie z pełnym backupem użytkownika jeszcze zanim trafi ono do jego rąk. Zdjęcia, dokumenty, aplikacje, hasła, dane zdrowotne, kody bankowe, a nawet te zdjęcia, które miały nigdy nie opuścić prywatnej galerii - wszystko już na pokładzie.

Czytaj też:

Technicznie rzecz biorąc Apple ma wszystkie narzędzia, by to zrobić. iCloud jest centralnym repozytorium życia użytkownika, a proces przywracania danych jest tak zautomatyzowany, że w wielu przypadkach sprowadza się do kilku kliknięć. Ale czym innym jest kliknąć „przywróć”, a czym innym dostać urządzenie, które już wie wszystko o tobie.

I tu pojawia się problem. Nie technologiczny, lecz psychologiczny.

Konsumenci zaczęli się bać technologii

Pomysł Apple’a mógłby przejść bez większej dyskusji dekadę temu, gdy panowała moda na nihilizm w kwestii prywatności. Wszyscy wiedzieli, że firmy technologiczne zbierają dane, ale mało kto się tym przejmował. Facebook miał nasze zdjęcia, Google nasze maile, Apple nasze zdjęcia i zdrowie - trudno, tak działa internet.

Ale czasy się zmieniły. W ostatnich latach obserwujemy rosnącą nieufność wobec technologii. Ludzie niszczą kamery monitoringu, protestują przeciwko modelom subskrypcyjnym, a każda wzmianka o „AI w urządzeniu mobilnym” wywołuje dyskusję o prywatności. W takim klimacie wysyłanie urządzenia z pełnym zestawem danych użytkownika mogłoby wyglądać jak przekroczenie granicy. Nawet jeśli technicznie wszystko byłoby bezpieczne.

Gurman twierdzi, że funkcja została porzucona. I trudno się dziwić. Ludzie coraz częściej pytają „czy ta aplikacja mnie śledzi?”, a firmy muszą tłumaczyć się z każdego nowego mechanizmu zbierania danych - pomysł ten byłby PR-owym samobójstwem.

Ale warto zauważyć, że Apple nadal pracuje nad usługami, które mają zmniejszyć „ból szyi” związany z konfiguracją nowych urządzeń. Automatyzacja, lepsze backupy, szybsze transfery danych, bardziej inteligentne mechanizmy migracji - to wszystko jest wciąż na stole. Tyle że w wersji, która nie wywoła paniki.

Apple chciał być zbyt pomocny. A zbyt pomocne technologie budzą niepokój

Jeszcze kilka lat temu firmy mogły robić rzeczy, które dziś byłyby nie do zaakceptowania. Konsumenci dojrzeli, zaczęli zadawać pytania, zaczęli się bać - i zaczęli wymagać. Apple, który zawsze miał wybitną zdolność do wyczuwania nastrojów społecznych najwyraźniej to zauważył. I dlatego „white-glove component” trafił do szuflady. I dobrze.

*Zdjęcie otwierające wygenerowane za pomocą AI

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.