Nowa aplikacja do opłacania mandatów. Uważaj na nią
Przeglądając Facebooka, możesz natrafić na rzekomy post Ministerstwa Cyfryzacji, który promuje nową rządową aplikację. MandatGO, bo tak ma się nazywać, ma służyć do sprawdzania i płacenia mandatów online. Lepiej na to uważaj.

Oszuści postanowili wycelować w użytkowników Facebooka i podszyć się pod resort cyfryzacji. Na popularnej platformie społecznościowej pojawiają się bowiem reklamy przypominające komunikaty ministerstwa. Wyglądają tak, jakby rząd faktycznie stworzył nową aplikację do mandatów, lecz jest to niebezpieczna pułapka, która może mieć fatalne skutki.
Aplikacja MandatGO to najnowsza próba oszustwa na Facebooku
Mamy 2026 rok, a Meta w dalszym ciągu zezwala na płatne publikowanie reklam prowadzących do oszustw finansowych za pośrednictwem Facebooka. Tego typu treści bez problemu przechodzą system weryfikacji giganta, podczas gdy z drugiej strony blokowane są fanpejdże z wartościowymi treściami, tak jak nasze.
Oszuści wykorzystują ten fakt na wiele sposobów i podszywają się pod najróżniejsze instytucje czy firmy. Jak donosi CERT Orange Polska, tym razem przestępcy wymyślili rzekomą aplikację MandatGO, która ma być nowym sposobem na sprawdzanie, zarządzanie i płacenie mandatów przez internet. Grafika faktycznie wygląda, jakby za tym stało Ministerstwo Cyfryzacji.

Sęk w tym, że profil publikujący reklamy to fałszywe, nowo utworzone konto o nazwie Gov PL z ostatnią aktualizacją 24 sierpnia. Profil zawiera jedynie zdjęcie profilowe z godłem Polski oraz ma zaledwie jednego obserwującego.
Na poście promowanym przez profil na Facebooku widnieje informacja, że ma być to oficjalna aplikacja Ministerstwa Cyfryzacji dostępna za pośrednictwem sklepu Google Play oraz App Store. Grafika obejmuje również rzekomy przycisk Pobierz aplikację, a oszuści zachęcają do jej pobrania wizją obniżenia wysokości mandatów o 50 proc. ze względu na to, że płaci się je za pośrednictwem oprogramowania.
Kliknięcie w baner tak naprawdę nie przenosi użytkownika do oficjalnego sklepu z aplikacjami, a do strony, która udaje Google Play. Na witrynie jest możliwość pobrania aplikacji z rozszerzeniem .APK. Samo pobranie pliku nie powinno wyrządzić szkód, ale jego instalacja już tak.
Program bowiem zawiera wirusa typu RAT (Remote Access Trojan), który pozwala oszustom na uzyskanie zdalnego dostępu do urządzenia ofiary. Dzięki temu tak naprawdę udostępniamy przestępcom wszystko, co mamy na telefonie: aplikacje, rozmowy, hasła, a w najgorszym przypadku - pieniądze.
Przy odrobinie szczęścia system operacyjny wykryje, że aplikacja pochodzi z nieznanego źródła oraz zawiera złośliwe oprogramowanie. Android może zablokować taką instalację. Jeśli tego nie zrobi - mamy problem. Dlatego lepiej uważać, w co się klika.
Czytaj też:
Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.