REKLAMA

Przestałem się wstydzić za LCD. Dzięki, Bravia 7 II

Są recenzje, które pisze się przyjemnie, i są takie, przy których człowiek siedzi przy klawiaturze z poczuciem, że właśnie testował coś naprawdę ważnego. Bravia 7 II to ten drugi przypadek.

Sony Bravia 7 II recenzja

Sony przez jakieś dwa lata obiecywało nam technologię True RGB, zanim wreszcie pojawiły się pierwsze modele - i muszę przyznać, że ta ostrożność ma swoje uzasadnienie. Japoński producent najwyraźniej postanowił odpuścić wyścig na „pierwszy na rynku” na rzecz wyścigu na „najlepszy na rynku”. Czy mu się to udało? Przeważnie tak.

Czym do diabła jest to Sony True RGB i dlaczego w ogóle o tym mówią

Zanim przejdziemy do samego telewizora, chwila technicznego wstępu - obiecuję, że będzie przystępnie.

Przez ostatnie kilkanaście lat każdy telewizor LCD działał w zasadzie tak samo: z tyłu był jeden duże, jednolite podświetlenie - białe lub niebieskie LED-y, które oświetlały panel. Żeby z tego białego światła zrobić miliardy kolorów na ekranie wymagane były dodatkowe filtry i warstwy konwersji koloru (w QLED-ach to były kropki kwantowe). Brzmi to jak coś skomplikowanego, bo jest skomplikowane. I właśnie dlatego każdy krok po drodze powoduje pewne straty: kolorów, jasności, precyzji. Białe podświetlenie to nie kolor czerwony, zielony ani niebieski - ono dopiero musi się w nie „przebrać”, tracąc przy tym energię i czystość.

Czytaj też:

True RGB odwraca tę logikę. Zamiast jednej warstwy białego światła w Bravii 7 II mamy backlight złożony z klastrów zawierających trzy oddzielne diody: jedną czerwoną, jedną zieloną i jedną niebieską. Każda z tych diod jest sterowana niezależnie, w czasie rzeczywistym, przez specjalnie zaprojektowany układ Sony - tzw. RGB Backlight Master Drive Pro. Oznacza to, że kolor powstaje już na poziomie źródła światła, a nie dopiero po przefiltrowaniu białego blasku przez kolejne warstwy.

Sony Bravia 7 II i jej spektaktularne kolory

Sony chwali się, że rozwijało tę technologię przez ponad 20 lat - i nie jest to przesada marketingowa. Pierwszy na świecie telewizor z RGB LED backlight to Sony Qualia 005 z 2004 r - sztandarowy, kosztujący fortunę LCD, który rozszerzał gamut kolorów do ponad 105 proc. przestrzeni NTSC w czasach, gdy reszta rynku dobijała do 65-75 proc.. Tamten projekt był jednak zbyt drogi i zbyt trudny w produkcji masowej. True RGB to jego duchowy następca, teraz dostępny w cenie, którą - względnie - można zapłacić

Efekty tego rozwiązania są mierzalne. Według naszych testów telewizor pokrywa 98,5 proc. gamut DCI-P3 i 88,5 proc. BT.2020 w trybie Film. Wolumen koloru w HDR jest o około 10-13 punktów procentowych wyższy niż przy pracy na „białym” podświetleniu. Bo tak, telewizor pozwala na wyłączenie technologii RGB i poleganie na tradycyjnej metodzie doświetlania. Nie ma to żadnego pożytecznego zastosowania - ale akurat do recenzowania jest całkiem fascynujące, bo pozwala lepiej zrozumieć co właściwie dzieje się z obrazem w tym telewizorze.

Sony Bravia 7 II

Jest jednak jedna rzecz, o której Sony raczej głośno nie mówi: telewizor często sam przełącza się na podświetlenie białe zamiast podświetlenia RGB. W trybie automatycznego local dimmingu, przy normalnych treściach, Bravia 7 II bardzo często przełącza się na tryb białego podświetlenia. Przy ustawieniu Auto Local Dimming” na „Medium" telewizor większość czasu pracuje na czystym białym świetle. Dopiero przy trybie „High" RGB jest aktywny częściej - ale wtedy pojawia się inne zjawisko, tzw. color crosstalk, czyli przenikanie kolorów między strefami. Jest to cecha całej klasy telewizorów RGB Mini LED, nie tylko Bravii, ale warto wiedzieć, że magia True RGB nie działa przez cały czas z pełną intensywnością.

To Sony. Wiadomo, że klasa

Model 65XR75M2 wygląda wyjątkowo jak na telewizor tej klasy cenowej. Ramki są minimalistyczne - niemal niewidoczne z trzech stron, z cienkim „podbródkiem” na dole. Ale to podstawka kradnie całe show. Sony nazywa ją Mirage Stand i jest to jedno z tych rozwiązań, po których zastanawiasz się, czemu nikt nie wpadł na to wcześniej.

Sony Bravia 7 II - podstawa

Centralny cokół kryje kable, a z przodu ma element z przezroczystego, fakturowanego tworzywa, który optycznie „zatapia" przewody - efekt jest taki, że telewizor sprawia wrażenie unoszącego się w powietrzu. Naprawdę robi wrażenie.

Mniej zachwycające jest to, że telewizor ma solidne 5,5 cm grubości - o wiele więcej niż OLED. Nie jest to jakiś wielki wstyd, ale przy ścianie różnica jest widoczna. Tylna obudowa z tworzywa ma delikatną teksturę, co sprawia lepsze wrażenie niż tani błyszczący plastik, ale to wciąż plastik. Metal zostawiono na metalowe nogi, które są naprawdę solidne.

Sony Bravia 7 II - szczupła to ona nie jest

Pilot przeszedł w tym roku rewizję i Sony nareszcie wróciło do podświetlanych przycisków z ładowaniem przez USB-C - dziwiło, że Bravia 8 II tych ficzerów nie miała. Nowy pilot ma szorstką fakturę z boku i z tyłu, co poprawia chwyt w ciemnym pokoju, a Sony wbudowało w niego mikrofon do sterowania głosowego.

Obraz: jest dobrze, ale byłoby lepiej bez kilku „ale"

Zacznijmy od tego, co Bravia 7 II robi dobrze - bo robi to naprawdę dobrze.

Kolory są zdecydowanie najsilniejszą stroną tego telewizora. Testując go na Frozen II w jakości 4K Dolby Vision można dostrzec to, że w każdym krysztale lodu widać inny odcień. Niby drobnostka, ale kiedy to widzisz, to zaczynasz rozumieć o co chodzi z „wolumenem koloru”. Ogień w scenach akcji nie jest jednorodnie pomarańczowy - widać w nim żółcie, czerwienie i jasne centrum płomienia. Zachody słońca mieniły się tak intensywnie, że podejrzewałem przez chwilę, że to jakaś sztuczny Tryb Żywy.

Sony Bravia 7 II. True RGB to nie pic na wodę

Co ważne - z czego Sony jest znane - to nie jest kolor przesterowany. W trybie Professional telewizor dostarcza kolory zbliżone do intencji twórców, a nie kolory „efektowne dla efektu”. Zieleń w Civil War jest soczysta, ale nie wygląda jak z akwareli. Złoty zachód słońca jest ciepły, ale nie przesadzony. Procesor XR robi tu swoją robotę.

Lokalne wygaszanie jest jednym z najlepszych, jakie widziałem na ekranie LCD. Telewizor obsługuje poziom czerni bliski 0 nitów w ciemnych scenach, a wycieki światła są naprawdę minimalne. To nie jest OLED, ale poziom jakości w tej kategorii bije każdy miniLED, jaki testowałem.

Sony Bravia 7 II i jej znakomity kontrast

Jasność to kolejny atut. Udało mi się zmierzyć szczytowo 1920 nitów na oknie 10 proc. i 2085 nitów na 25 proc. - to wyniki wyraźnie powyżej tego, co mogą zaoferować OLED-y. Przy 841 nitach na pełnym ekranie możesz oglądać SDR nawet przy otwartych roletach bez utraty kontrastu.

Tutaj jednak wchodzą „ale”.

Po pierwsze: odbicia. Bravia 7 II nie ma powłoki antyrefleksyjnej takiej jak sztandarowa Bravia 9 II - a ta różnica jest naprawdę odczuwalna. W pokoju z oknem za kanapą będziesz widział siebie w ciemnych scenach. Nie jest to katastrofa, ale jest to realna uciążliwość.

Po drugie: kąty widzenia. Sony chwali się technologią X-Wide Angle Pro, i w porównaniu do zwykłych paneli VA ta poprawa jest prawdziwa - ale OLED nadal wygrywa pod tym względem bezdyskusyjnie. Kolory zaczynają tracić na nasyceniu przy kątach, gdzie OLED trzyma barwę bez problemu.

SDR, upscaling i codzienny użytek

Sony Bravia 7 II - piloty

Bravia 7 II świetnie radzi sobie z treściami, do których nie był projektowany- czyli ze starymi DVD i niskiej jakości streamingiem. Procesor XR wyciąga z nich tyle szczegółów, ile się da, bez przesadnego wyostrzania. Upscaling jest tu fantastyczny, choć bywa zbyt agresywny i daje efekt „woskowych” twarzy - trochę to widać, szczególnie na starszym materiale telewizyjnym z SDR.[

Google TV z Androidem 14 działa responsywnie. Interfejs nie jest najszybszy, niestety. Wbudowany Gemini AI od Google pozwala na konwersacyjne wyszukiwanie treści w stylu „pokaż mi thrillery z lat 80, tylko te z pierwszej połowy dekady", co w praktyce jest sporą wygodą. Irytuje jednak to, co irytuje w każdym smart TV: reklamy i polecane treści w głównym menu, z których nie możesz się do końca wypisać.

Sony Bravia 7 II z Google TV

Małym smaczkiem są dedykowane tryby obrazu skalibrowane pod Netflix, Prime Video i Sony Pictures Core - automatycznie aktywujące optymalne ustawienia przy uruchomieniu danej aplikacji. My Cinema Preset pozwala z kolei na szybki wybór między trybem do ciemnego pokoju, oglądania w ciągu dnia i skupionego słuchania dialogów.

Dźwięk: 40 watów jest, ale serce nie śpiewa

Bravia 7 II ma system 2.2 o mocy 40 W, z dwoma głośnikami szerokopasmowymi i dwoma tweeterami. W teorii brzmi nieźle. W praktyce jest przyzwoicie, ale bez rewelacji.

Głośność jest wysoka, dialogi są czytelne, Dolby Atmos z odpowiednią treścią daje jakąś namiastkę przestrzeni. Problem jednak w tym, że bas - choć obecny - brzmi nieco pusto i płasko. Polecam dokupienie soundbara lub kolumn.

Granie: prawie idealnie, port w port

Sony Bravia 7 II

Bravia 7 II jest naprawdę dobrym telewizorem do gier - z jednym zastrzeżeniem, które jest drobne lub duże, zależnie od twojego setupu.

Input lag w trybie Game Mode wynosi mniej niż 10 ms w 4K/120Hz - wynik odpowiedni do każdego single-playera. Obsługa VRR, ALLM i Dolby Vision Gaming jest kompletna. PS5 dostaje pełen pakiet: automatyczny HDR Tone Mapping dla PlayStation, Auto Genre Picture Mode (który sam przełącza predefiniowany tryb obrazu zależnie od gatunku gry) i PS Remote Play dla streamowania z PS5 do innego pokoju.

Sony Bravia 7 II - złącza

Wspomniane zastrzeżenie to liczba portów HDMI 2.1. Bravia 7 II ma tylko dwa - reszta to stare HDMI 2.0. Na dodatek jeden z tych 2.1 obsługuje eARC, więc jeśli inwestujesz w nowoczesny soundbar lub kino domowe, to to złącze będzie zajęte. Nawet Bravia 3 II ma cztery HDMI 2.1. Sony tłumaczy to starszym chipsetem MediaTek 1000, który trzeba było zostawić bez zmian, by nie zepsuć nowego systemu przetwarzania obrazu w debiutującej i zupełnie nowej rynkowo technologii True RGB - rozumiem tę argumentację, ale klienci słusznie będą narzekać.

Cena i gdzie to wszystko stoi na rynku

W Polsce model 65XR75M2 kosztuje w momencie pisania tych słów około 9499 złotych. Dla porównania: Bravia 9 II w tym samym rozmiarze to wydatek rzędu 14 000 zł wzwyż.

Rywale? LG C6 (OLED evo) w 65 calach jest dostępny w podobnej lub nieco niższej cenie zależnie od promocji. Sony Bravia 8 II (QD-OLED) kosztuje nieco powyżej, ale jego cena regularnie spada. TCL QM8L i Hisense UR9 - oba z RGB Mini LED - są wyraźnie tańsze.

Sony Bravia 7 II

I tu jest sedno. Bravia 7 II jest droższa niż LG C6 - jeden z najlepszych na rynku telewizorów OLED.

Bravia 7 II nie jest telewizorem dla wszystkich. Jest telewizorem dla kogoś, kto ceni precyzję koloru bardziej niż rekordową liczbę portów, kto ogląda w pokoju z kontrolowanym oświetleniem, kto woli, żeby obraz wyglądał tak jak chciał reżyser, a nie jak najefektowniejszy pokaz techniczny.

True RGB to nie chwyt marketingowy - to realna, mierzalna zmiana w sposobie tworzenia obrazu przez LCD. Ale jest też pierwsza generacja tej technologii, z kilkoma zgrzytnięciami: color crosstalk w trudnych scenach, częsty fallback do białego backlight przy normalnym oglądaniu, brak antyrefleksu i skromna liczba HDMI 2.1.

Jeżeli jednak szukasz najlepszego LCD na rynku w 2026 roku i masz gotowe jakieś 9-10 tysięcy złotych na 65-calowy model - Bravia 7 II wsadza poprzeczkę w nowe miejsce. Sony zagrało konserwatywnie, ale mądrze. I - co tu dużo mówić - wygrało tę rundę.

Maciej Gajewski
Redaktor

Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.