REKLAMA

Twórca Telegrama oskarżony o terroryzm. Kreml strasznie boi się wolności słowa

Rosja oskarża Pawła Durowa o „ułatwianie terroryzmu”. Telegram znów w centrum politycznej burzy.

Paweł Durow Telegram FSB

Rosyjskie służby FSB postawiły założycielowi Telegrama, Pawłowi Durowowi, zarzuty „ułatwiania terroryzmu”. Informację podała agencja Reuters, powołując się na rosyjskie media państwowe. To kolejny rozdział w wieloletniej historii konfliktu pomiędzy rosyjskimi władzami a twórcą jednej z najpopularniejszych aplikacji komunikacyjnych na świecie. I kolejny dowód na to, że komunikatory stały się nie tylko narzędziem rozmowy, ale też polem geopolitycznej walki.

Sprawa jest poważna - w rosyjskim kodeksie karnym zarzuty związane z terroryzmem oznaczają potencjalnie wieloletnie wyroki. FSB twierdzi, że Telegram miał „umożliwiać komunikację organizacjom terrorystycznym”, a Durow - jako jego twórca - „nie przeciwdziałał” takim działaniom. To narracja, którą rosyjskie władze powtarzają od lat, ale pierwszy raz formułują ją w tak bezpośredniej, formalnej formie.

Czytaj też:

Telegram: od „rosyjskiego Facebooka” do globalnego bastionu prywatności

Warto przypomnieć, że Durow nie jest przypadkową postacią w rosyjskim świecie technologii. Zanim stworzył Telegrama był założycielem VKontakte - rosyjskiego odpowiednika Facebooka. Opuścił kraj po konflikcie z władzami, które chciały przejąć kontrolę nad platformą. Telegram powstał jako odpowiedź na tę presję: komunikator miał być odporny na ingerencję państw, a jego architektura - rozproszona i trudna do zablokowania.

Telegram

Dziś Telegram ma ponad miliard użytkowników na świecie. W Polsce jest jednym z najszybciej rosnących komunikatorów, szczególnie wśród osób zainteresowanych technologią, kryptowalutami i szeroko pojętą prywatnością. To nie jest niszowa aplikacja - to globalny gigant, który w wielu krajach pełni rolę alternatywy dla mediów społecznościowych.

I właśnie ta skala sprawia, że Telegram od lat jest na celowniku rządów. Rosja próbowała go blokować już w 2018 r., co skończyło się spektakularną porażką - zablokowano wtedy m.in. część usług Amazon Web Services i Google Cloud, a Telegram działał dalej. To był moment, w którym Durow zyskał status technologicznego buntownika.

Dlaczego akurat teraz? Polityka, propaganda i kontrola informacji

Zarzuty FSB pojawiają się w momencie, gdy rosyjskie władze intensyfikują działania przeciwko platformom, które nie poddają się lokalnej cenzurze. Telegram jest jednym z ostatnich dużych serwisów, które wciąż działają w Rosji bez pełnej kontroli państwa.

Władze od dawna twierdzą, że komunikator jest wykorzystywany przez „organizacje ekstremistyczne”. W praktyce chodzi o to, że Telegram nie przekazuje danych użytkowników rosyjskim służbom, nie usuwa kanałów opozycyjnych i nie blokuje treści niewygodnych dla Kremla. To wystarczy, by stać się wrogiem numer jeden.

Warto dodać, że rosyjskie media państwowe od miesięcy prowadzą kampanię przeciwko Durowowi. W telewizji pojawiały się materiały sugerujące, że Telegram „zagraża bezpieczeństwu narodowemu”, a jego twórca „działa na rzecz obcych państw”. Dzisiejsze oskarżenia są więc logiczną kontynuacją tej narracji.

Co to oznacza dla użytkowników Telegrama?

Na razie - niewiele. Telegram działa w Rosji normalnie, a Durow przebywa poza jej granicami. Nie ma żadnych sygnałów, że aplikacja miałaby zostać zablokowana, choć oczywiście taki scenariusz jest możliwy.

Warto jednak pamiętać, że rosyjskie oskarżenia mogą mieć wpływ na globalną politykę wobec Telegrama. W ostatnich latach komunikator był krytykowany również przez rządy w Europie i Stanach Zjednoczonych, które zarzucały mu niewystarczającą moderację treści. W 2024 r. niemieckie służby próbowały wymusić na Telegramie usuwanie kanałów szerzących przemoc, a we Francji pojawiały się pomysły na ograniczenie anonimowych grup.

Jeśli rosyjskie oskarżenia zostaną wykorzystane jako argument w międzynarodowych dyskusjach o regulacji komunikatorów to Telegram może znaleźć się pod jeszcze większą presją.

Ten konflikt dopiero się zaczyna

Sprawa Durowa to kolejny przykład tego, jak technologia wymyka się tradycyjnym mechanizmom kontroli. Komunikatory szyfrowane, zdecentralizowane sieci, VPN-y, protokoły typu MTProto - to wszystko narzędzia, które pozwalają użytkownikom komunikować się poza zasięgiem państwowych radarów.

Dla wielu rządów to problem. Dla użytkowników - często jedyna gwarancja prywatności.

Telegram od początku balansował na granicy: z jednej strony deklarował walkę z terroryzmem i blokował kanały związane z organizacjami ekstremistycznymi, z drugiej - nie chciał być narzędziem cenzury. To trudna pozycja, szczególnie gdy w grę wchodzą państwa, które nie uznają kompromisów.

Co dalej?

Durow najpewniej nie pojawi się w Rosji, więc postawione mu zarzuty mają przede wszystkim wymiar polityczny i propagandowy. Telegram będzie działał dalej, a jego użytkownicy - także ci z Polski - nie odczują bezpośrednich skutków tej sytuacji.

Ale warto obserwować rozwój wydarzeń. Jeśli rosyjskie oskarżenia staną się pretekstem do międzynarodowej presji na komunikatory to możemy wejść w nową fazę regulacji prywatnej komunikacji. A to temat, który dotyczy każdego, kto korzysta z Internetu - niezależnie od tego, czy pisze na Telegramie, WhatsAppie czy iMessage.

Konflikt pomiędzy technologią a państwami nie zniknie. Wręcz przeciwnie - będzie się zaostrzał. A Telegram, ze swoją historią i skalą, pozostanie w jego centrum.

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.