REKLAMA

Mercedes z rojem dronów kamikadze. Tak wygląda wojna po niemiecku

Niemiecki przemysł obronny składa nowe pole walki z klocków: ciężarówki, kontenera, dronów kamikadze i oprogramowania AI.

Mercedes Zetros z dronami HX-2. Niemcy szykują wojnę roju

Mercedes z kontenerem pełnym dronów kamikadze brzmi jak absurdalny miks luksusowej motoryzacji i cyberpunkowej wojny. Na targach Eurosatory 2026 pokazano, jak może wyglądać nowa niemiecka odpowiedź na lekcje z Ukrainy: ciężarówka, kontener, oprogramowanie AI i amunicja krążąca gotowa do działania w roju.

Jak czytamy na łamach Portalu Obronnego, w centrum tego zestawu znalazł się Mercedes-Benz Zetros 4x4, kontenerowa wyrzutnia KNDS i drony uderzeniowe HX-2 firmy Helsing. To zapowiedź pola walki, na którym coraz większe znaczenie będzie mieć masowość, automatyzacja i możliwość szybkiego przerzucania uzbrojenia tam, gdzie akurat jest potrzebne.

Ciężarówka, kontener i cyfrowy rój

Na pierwszy rzut oka najważniejszy jest Mercedes. Zetros 4x4 to wojskowa ciężarówka o wysokiej mobilności, czyli dokładnie taki nośnik, który ma wjechać tam, gdzie zwykły pojazd logistyczny zaczyna mieć problem. W pokazanej konfiguracji dostał opancerzoną kabinę, zdalnie sterowany moduł uzbrojenia SARP 110 i kontenerową wyrzutnię amunicji krążącej.

Jednak prawdziwe centrum ciężkości jest w kontenerze. To tam znajduje się modułowa wyrzutnia przygotowana przez KNDS, zaprojektowana tak, by można było integrować z nią różne typy bezzałogowych środków rażenia. W tym przypadku najważniejsze są HX-2, czyli drony uderzeniowe firmy Helsing.

Taki układ jest bardzo niemiecki w swojej logice: sprawdzona platforma samochodowa, modułowy kontener, przemysłowy standard i oprogramowanie, które ma spinać całość w system. Nie chodzi o improwizowaną wyrzutnię przyspawaną do pickupa. Chodzi o rozwiązanie, które można wozić, maskować, serwisować, skalować i integrować z innymi elementami pola walki. Najważniejsza zmiana polega jednak na tym, że pojazd nie musi sam dojeżdżać pod cel. Ma podwieźć rój maszyn, które wykonają najbrudniejszą część pracy z dystansu.

HX-2 to coś więcej niż dron z doczepionym ładunkiem

Helsing opisuje HX-2 jako drona uderzeniowego zdefiniowanego przez oprogramowanie i projektowanego pod masową produkcję. Maszyna waży 12 kg, ma zasięg do 100 km, osiąga prędkość maksymalną 220 km/h i przenosi wielozadaniową amunicję przeciwpancerną oraz przeciwko celom strukturalnym.

HX-2 nie jest klasycznym dronem rozpoznawczym, do którego ktoś po prostu później dopiął granat. To amunicja krążąca, czyli uzbrojenie zdolne do lotu w rejon celu, oczekiwania, rozpoznania sytuacji i uderzenia w wybrany obiekt. Takie systemy wypełniają lukę między artylerią, pociskami przeciwpancernymi, dronami FPV i klasycznymi bezzałogowcami bojowymi.

Najmocniej promowanym elementem jest odporność na zakłócenia. Helsing twierdzi, że pokładowa AI pozwala HX-2 działać także wtedy, gdy brakuje sygnału GPS albo ciągłej łączności. Dron ma wyszukiwać, ponownie identyfikować i atakować cele w środowisku zakłóceń, przy zachowaniu udziału człowieka w krytycznych decyzjach.

Każdy producent broni autonomicznej wie dziś, że musi mówić o człowieku w pętli albo nad pętlą. Politycznie i etycznie brzmi to znacznie bezpieczniej, niż wizja maszyn samodzielnie wybierających cele. Coraz więcej zadań przed samym uderzeniem ma jednak przejmować oprogramowanie.

Jak pisaliśmy w tekście: Autonomiczne roje dronów już latają za naszą granicą. To nowy etap walki, Ukraina pokazała, że przyszłość dronów nie polega tylko na pojedynczym operatorze i pojedynczej maszynie. Coraz ważniejsze staje się współdziałanie wielu bezzałogowców, dzielenie zadań i ograniczanie liczby ludzi potrzebnych do wykonania misji.

Rój jest ważniejszy niż pojedynczy dron

Pojedynczy dron kamikadze jest oczywiście groźny. Rój jest jednak problemem zupełnie innej klasy. Obrona przeciwlotnicza może próbować zwalczać pojedyncze cele. Może nawet zestrzelić kilka maszyn naraz. Jednak kiedy nadlatuje kilkanaście czy kilkadziesiąt takich maszyn jednocześnie, zaczyna brakować czasu, amunicji i możliwości reakcji.

Atak roju może przeciążyć sensory, operatorów, systemy dowodzenia i środki ogniowe. Może wymusić zużywanie drogiej amunicji na tańsze cele. Może uderzać z kilku kierunków, rozpoznawać, korygować i wyszukiwać luki. To nie musi być filmowa chmura setek dronów. Czasem wystarczy kilka lub kilkanaście maszyn, które działają bardziej jak skoordynowany zespół niż osobne pociski.

Helsing wiąże HX-2 z platformą Altra, która ma pozwalać na skoordynowane użycie wielu dronów, sensorów rozpoznawczych, artylerii i systemów zarządzania polem walki. To jest najważniejszy kawałek całej układanki. Sam dron to w praktyce tylko narzędzie końcowe. Cała magia dzieje się wcześniej – w oprogramowaniu, które decyduje, gdzie polecieć, co zobaczyć i kiedy uderzyć.

Jak pisaliśmy w tekście: Przerażający plan Pentagonu. Niebo zaroi się od maszyn, wojska na całym świecie przestają traktować roje jako ciekawy eksperyment laboratoryjny. Chodzi już o pakiety bojowe, taktyki, logistykę, oprogramowanie i zdolność szybkiego wdrażania. Prezentacja rozwiązania opartego na platformie Zetros można postrzegać jako przykład wpisujący się w ten ogólny trend rozwoju technologii rojowych.

Kontener jest równie ważny jak sama broń

Najciekawszy element całego zestawu wcale nie rzuca się w oczy. To zwykły kontener. Brzmi banalnie, ale właśnie takie rzeczy robią największą różnicę. Kontener można wrzucić na ciężarówkę, pociąg albo statek, przewieźć razem z innym sprzętem i nikt z zewnątrz nie zobaczy nic podejrzanego. A na miejscu wystarczy go podpiąć i nagle masz gotową wyrzutnię.

Wyrzutnia ma być tu modułową bazą dla różnych środków rażenia. Drony, amunicja krążąca, interceptory, a w innych konfiguracjach również pociski lub systemy obrony przeciwlotniczej. Nie chodzi o budowę jednego pojazdu do jednej misji. Chodzi o stworzenie platformy, którą da się szybko przepiąć na inne potrzeby.

Przeczytaj także:

Niemcy próbują połączyć starą siłę przemysłową z nowym software’owym podejściem do wojny. Ciężarówka i kontener są zrozumiałe dla klasycznego przemysłu obronnego. AI, roje i aktualizacje oprogramowania pochodzą już z zupełnie innego świata.

*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI

Marcin Kusz
Redaktor

O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.