Amerykanie otworzyli szkołę F-35. Polacy zapisali się w historii
Nowa szkoła F-35 ma pierwszych absolwentów. Zostali nimi polscy piloci przygotowujący się do obsługi myśliwców 5. generacji.

Polscy piloci niewątpliwie zapisali się właśnie w historii programu F-35. Jako pierwsi ukończyli szkolenie w nowym amerykańskim ośrodku przeznaczonym dla zagranicznych użytkowników tych myśliwców. To kolejny etap przygotowań do wprowadzenia F-35 Husarz do służby w Polsce. Choć część samolotów od kilku tygodni znajdują się już w kraju, bez odpowiednio wyszkolonych pilotów i personelu technicznego nie mogłyby osiągnąć pełnych zdolności operacyjnych.
Polska otworzyła historię nowej szkoły F-35
Baza Ebbing Air National Guard Base w stanie Arkansas ma być miejscem, gdzie zagraniczni użytkownicy F-35 uczą się obsługi tych maszyn od podstaw. To właśnie tam trafiają piloci i technicy z państw, które kupiły najnowszy myśliwiec Lockheed Martina w ramach amerykańskiego programu sprzedaży uzbrojenia.
Ośrodek został przygotowany specjalnie z myślą o szkoleniu międzynarodowym. Obejmuje zarówno zaplecze dydaktyczne, jak i nowoczesne symulatory oraz infrastrukturę pozwalającą na prowadzenie intensywnych lotów szkoleniowych. Dzięki temu możliwe jest przejście pełnego cyklu przygotowania, od teorii po praktyczne wykorzystanie maszyny w powietrzu. Polska była pierwszym krajem, który rozpoczął tam szkolenie. Teraz przyszła pora na kolejny krok – pierwsi absolwenci tej szkoły również są z naszego kraju.
Ebbing powstało właśnie po to, by przygotowywać rosnącą grupę zagranicznych użytkowników F-35. W najbliższych latach pojawią się tam piloci z Finlandii, Niemiec, Singapuru czy Szwajcarii. Na razie jednak to Polacy przecierają szlak, zdobywając doświadczenie, które później będzie wykorzystywane przy szkoleniu kolejnych załóg i budowie własnych kompetencji w kraju.
To nie jest zwykły kurs pilotażu
Szkolenie nie polega jedynie na nauczeniu się startów i lądowań. Piloci przechodzą wielomiesięczny proces obejmujący zajęcia teoretyczne, intensywną pracę na pełnomisyjnych symulatorach oraz loty na F-35.
Myśliwiec 5. generacji jest znacznie bardziej komputerem z doczepionymi skrzydłami, niż klasycznym samolotem bojowym. Pilot musi nauczyć się obsługi systemów fuzji danych, sensorów, zaawansowanej awioniki i prowadzenia działań sieciocentrycznych, czyli współpracy z innymi platformami w czasie rzeczywistym. To właśnie dlatego szkolenie na F-35 trwa zdecydowanie dłużej, niż przesiadka między starszymi konstrukcjami. Dostarczenie samolotu jest tylko jednym z elementów całego programu. Równie ważne pozostaje przygotowanie pilotów, techników oraz infrastruktury.
Polskie F-35 dopiero rozpoczynają służbę
Polska zamówiła łącznie 32 myśliwce F-35A, które w naszym lotnictwie otrzymały nazwę Husarz, nieprzypadkowo nawiązującą do jednej z najbardziej rozpoznawalnych formacji wojskowych w historii kraju. To jednak nie tylko symboliczny gest, lecz także sygnał, że chodzi o jakościowy skok w możliwościach bojowych. F-35 to bowiem zupełnie inna liga niż dotychczas używane w Polsce F-16 czy wycofywane już MiG-i i Su-22.
Pierwsze egzemplarze przez długi czas pozostawały w Stanach Zjednoczonych i nie był to przypadek ani opóźnienie. Maszyny te pełniły funkcję latających klas szkoleniowych, na których polscy piloci i technicy zdobywali doświadczenie w rzeczywistych warunkach. Dzięki temu, gdy samoloty zaczęły trafiać do kraju, za nimi przyjechała już wiedza, a nie tylko sprzęt.
Dopiero w czerwcu pierwsze trzy maszyny oficjalnie rozpoczęły służbę w Polsce, co było wydarzeniem bardziej symbolicznym niż operacyjnym. To raczej początek procesu niż jego finał. Docelowo wszystkie zamówione samoloty mają zostać dostarczone do końca dekady, ale pełną gotowość bojową osiągną dopiero wtedy, gdy cały system wokół nich zacznie działać jak dobrze naoliwiona maszyna.
Przeczytaj także:
Równolegle trwa budowa całego zaplecza, które pozwoli wykorzystać jego możliwości. Powstają specjalistyczne hangary o kontrolowanych warunkach środowiskowych, centra symulacyjne pozwalające trenować najbardziej skomplikowane scenariusze bojowe, a także infrastruktura logistyczna zdolna obsłużyć niezwykle wymagający łańcuch dostaw części i oprogramowania.
Do tego wszystkiego dochodzi zaplecze informatyczne. To właśnie systemy cyfrowe odpowiadają za analizę danych, planowanie misji i utrzymanie samolotów w gotowości. Bez nich nawet najbardziej zaawansowany myśliwiec świata pozostaje jedynie bardzo drogą maszyną stojącą na płycie lotniska.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: chor. Piotr Gubernat, MON
O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.