REKLAMA

Porzuciłem zwykłe słuchawki do gitary dla dousznych monitorów. To był szok

Jestem niedzielnym gitarzystą, a w dodatku mieszkam w bloku wielorodzinnym. Mam wzmacniacz, ale rzadko kiedy mogę go rozkręcić tak, żebym czuł, że gram. W moim przypadku słuchawki to absolutna konieczność i w 90 proc. gram na nich.

Porzuciłem zwykłe słuchawki do gitary dla dousznych monitorów. To był szok
REKLAMA

Korzystałem dotąd ze zwykłych (i przyzwoitych) słuchawek kablowych. Problem w tym, że to, co słyszałem nie do końca pokrywało się z tym, co wydobywałem z instrumentu. Było zbyt słodko i zbyt fajnie. Sięgnąłem po monitory odsłuchowe i się zdziwiłem.

REKLAMA

Douszne monitory odsłuchowe kontra zwykłe słuchawki

Wybór padł na douszne monitory odsłuchowe Beyerdynamic DT 30 IE. To rynkowa nowość. Model ten ma 11 milimetrowe przetworniki dynamiczne, a producent chwali się „zrównoważoną sygnaturą dźwiękową w zakresie 5–20 000 Hz”.

Istotna ma być pasywna izolacja do 39 dB mająca zapewnić odcięcie od otoczenia zwłaszcza na próbach i koncertach. Impedancja wynosi 18 Ohmów. Tyle teorii. Słuchawki są lekkie i dostarczane zostają z dwoma rodzajami gumek w trzech rozmiarach (S, M, L) – silikonowych i piankowych.

Muszę przyznać, że poświęciłem sporo czasu, zanim odpowiednio dobrałem końcówki douszne. Sprawdziłem każdy rodzaj z gitarą i jest to w zasadzie konieczność. Od dobrego dopasowania do ucha zależy, co będziemy słyszeć. Skończyło się na rozmiarze L i silikonie, bo w pozostałych gumkach nie miałem wystarczającej izolacji, a co za tym idzie, słyszałem za mało dołu.

REKLAMA

Odsłuchy są wygodne, miałem dziwne poczucie, jakby zostały zaprojektowane do kształtu mojego ucha, bo mieszczą się idealnie. Bardziej musiałem się skupić na dopasowaniu tego, co producent nazywa drutem pamięciowym, a ja roboczo określę zausznikiem. Chodzi o wyginaną część, którą dopasowujemy za uchem.

REKLAMA

Gdy już udało się wszystko ułożyć, poczułem przyjemny komfort. Słuchawki są bardzo lekkie i jest to miła odmiana po nausznych, z których korzystałem dotąd. W zasadzie nie czuć ich wcale, ale żeby to osiągnąć trzeba popróbować i dopasować je metodą prób i błędów. Warto wspomnieć, że odsłuchy wyglądają solidnie i kabla raczej nie urwiemy. Jedyne zastrzeżenie mam do jego długości 1,4 m to jednak niewiele, ale mówię o amatorskim scenariuszu, gdy podpinam się bezpośrednio do multiefektu gitarowego lub wzmacniacza. W zastosowaniach profesjonalnych to może być zaleta, a nie wada, bo dyndający kabel potrafi przeszkadzać.

Przejdźmy do najważniejszego, jak to gra?

W przypadku monitorów odsłuchowych jest odwrotnie niż przy zwykłych słuchawkach. Mają odwzorowywać dźwięk, przekazywać to, co gramy, a nie upiększać rzeczywistość. I z tego zrodził się mój szok, gdy je podłączyłem i zacząłem grać.

Okazało się, że słyszę wszystkie moje niedociągnięcia. Dół nie zagłusza środka i góry, przez co dotarło do mnie, jakie błędy popełniam. Każde nieczyste tłumienie daje teraz boleśnie o sobie znać. Pierwsze wrażenie było wręcz nieprzyjemne.

REKLAMA

Odsłuchy po prostu nie wybaczają fuszerki i to, co w słuchawkach było niemal niesłyszalne, ujawniło się i dało do myślenia. Konsekwencja pozytywna jest taka, że szybko zacząłem próbować naprawiać to, co schrzaniłem i bardziej uważnie wydobywać dźwięki z gitary.

Drugi aspekt korzystania z odsłuchów to możliwość większego wpływu na brzmienie. Powiedziałbym, że w zwykłych słuchawkach dźwięk był ciepły, ale mniej czytelny. Ponadto w monitorach można grać ciszej, bo dół nie dudni i nie zagłusza reszty pasma. Do tego surowego brzmienia trzeba się przyzwyczaić, ale chyba warto spróbować.

Monitory Beyerdynamic DT 30 IE – czy warto kupić?

Zastosowałem sprzęt pozycjonowany wyżej do amatorskich zastosowań, dlatego nie mogę nazwać tego tekstu recenzją. To raczej felieton o tym, jak dokanałowe monitory zmieniły moje podejście do grania w domowym zaciszu.

W opisywanym scenariuszu Beyerdynamic DT 30 IE sprawdziły się świetnie. Zdecydowanie na pochwałę zasługują ich lekkość i dopasowanie do uszu. Samo brzmienie jest klarowne i z dużą dozą środka, do czego musiałem się przyzwyczaić. Okazało się - co prawda - że gram gorzej niż myślałem, ale dało mi to motywację do ćwiczenia i poprawy błędów.

Beyerdynamic DT 30 IE kosztują koło 500 zł. Biorąc pod uwagę moje amatorskie zastosowanie – to sporo, jeżeli jesteśmy na wyższym poziomie i gramy regularnie, perspektywa się zmienia.

REKLAMA

Czytaj także:

REKLAMA
Rafał Gdak
Redaktor

Szef redakcji Spider’s Web. Pierwsze doświadczenia w mediach drukowanych zdobywał w połowie lat 90. Teksty w internecie publikuje od 2000 r. W latach 2005-2011 redagował wortal intranetowy dla pracowników PTK Centertel (obecnie Orange Polska) i zajmował się standaryzacją informacji. Od blisko 15 lat pracuje jako wydawca serwisów internetowych – najpierw w Grupie Polska Press, od 2016 r. w Spider’s Web. Skończył z wyróżnieniem filozofię na Uniwersytecie Warszawskim i kognitywistykę na Uniwersytecie Śląskim. Interesuje się szeroko pojętą nauką – od filozofii i zagadnień związanych z ludzkim poznaniem po kosmologię i fizykę kwantową. Jest miłośnikiem ciężkich metalowych brzmień.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA