REKLAMA

Setki beczek z chemią w lesie. Mafia śmieciowa truje nas po cichu, a państwo śpi

Beczki pełne chemii, setki mauzerów i toksyczne odpady porzucone w lesie. To tykająca bomba ekologiczna na Mazowszu, która mogła zagrozić ludziom i środowisku. Najpierw zużyte gaśnice z zagranicy, teraz to.

Mauzery i beczki w lesie. Polska mafia śmieciowa
REKLAMA

Najpierw ktoś ustawia pojemniki gdzieś na uboczu. Potem wychodzi na jaw, że nie ma żadnych dokumentów, zezwoleń ani sensownego planu utylizacji. Na końcu zostają strażacy, inspektorzy, prokuratorzy i mieszkańcy, którzy nagle dowiadują się, że tuż obok nich leżały odpady o właściwościach rakotwórczych, łatwopalnych i toksycznych. Tak w praktyce wygląda polska mafia śmieciowa.

REKLAMA

42 mauzery były dopiero początkiem

Jak czytamy na łamach TVN24, cała sprawa dotyczy miejscowości Jednorożec i Helenów w powiecie przasnyskim. Według ustaleń śledczych proceder miał trwać od kwietnia 2024 r. do 20 listopada 2024 r. Akt oskarżenia przeciwko trzem mężczyznom trafił 17 czerwca 2026 r. do Sądu Okręgowego w Ostrołęce.

Śledztwo ruszyło po przeszukaniu posesji w Jednorożcu 22 października 2024 r. Policjanci znaleźli tam 42 pojemniki typu mauzer o pojemności 1000 litrów. Były wypełnione płynną substancją. Na miejscu były też worki jutowe z krajanką tytoniową, pojemniki z odpadami tytoniowymi oraz 20-litrowe bańki ustawione w garażu.

Najmocniejsze chyba jest to, że w pomieszczeniu gospodarczym leżał przewrócony mauzer, a pod nim kanał wypełniony ciemną, drażniącą substancją. To nie wygląda jak miejsce, w którym ktoś profesjonalnie zajmuje się odpadami. Raczej jak sytuacja, w której groźną chemię potraktowano tak, jakby była zwykłym odpadem budowlanym.

REKLAMA

W Helenowie skala zrobiła się jeszcze większa

Kolejne miejsce śledczy ujawnili w Helenowie. Tam sprawa zaczęła przypominać pełnowymiarową bombę ekologiczną. Na naczepie ciężarówki znaleziono 26 palet ze zbiornikami zawierającymi nieznaną substancję chemiczną. Przy jednym z budynków gospodarczych było 65 metalowych beczek o pojemności 100 litrów z napisem odpad smoły.

REKLAMA

Dalej było jeszcze gorzej. W głębi posesji znajdowało się 8 zdeformowanych mauzerów częściowo wypełnionych chemikaliami, a w budynku gospodarczym zabezpieczono 250 mauzerów i palet z substancją chemiczną. W działaniach uczestniczyli nie tylko policjanci, ale też inspektorzy ochrony środowiska i strażacy, w tym specjalistyczna grupa ratownictwa chemicznego.

Pamiętajmy, że przy takich sprawach zwykłe sprzątanie po prostu nie ma racji bytu. Nie da się wysłać ekipy z łopatą i workami. Najpierw trzeba ustalić, co właściwie znajduje się w pojemnikach, czy substancje reagują ze sobą, czy są łatwopalne, czy mogą przeniknąć do gruntu, czy grożą ludziom podczas przenoszenia. Każdy źle wykonany ruch może zamienić problem środowiskowy w akcję ratowniczą.

REKLAMA

Biegły nie ma wątpliwości: rakotwórcze, mutagenne i śmiertelnie niebezpieczne

Opinia biegłego z zakresu badań chemicznych nie zostawia tej sprawy w kategorii: ktoś coś nielegalnie składował. Zabezpieczone odpady i substancje miały właściwości niebezpieczne. Wykryto m.in. substancje rakotwórcze, łatwopalne, mutagenne, szkodliwe na rozrodczość, toksyczne dla narządów docelowych i groźne dla środowiska.

REKLAMA

Nie mówimy tu więc o zwykłych śmieciach. Takie odpady mogą zagrażać ludziom, wodzie, glebie, powietrzu, zwierzętom i roślinności. Jeśli są przechowywane bez zezwolenia, poza kontrolą i w przypadkowym miejscu, państwo traci nad nimi panowanie. A potem wszyscy udają zaskoczenie, że nie wiadomo, kto ma za to zapłacić.

Ta sprawa dobrze łączy się z tym, o czym pisaliśmy przy okazji tekstu Włoch zrobił sobie z Polski prywatne wysypisko. Jest 218 zarzutów. Tam chodziło o blisko 3000 ton zużytych gaśnic zwożonych do Polski bez wymaganych zgód. Tu mamy chemikalia upychane w beczkach, mauzerach, garażach i budynkach gospodarczych. Ktoś znów zarabia na tym, że odpady znikają z legalnego systemu.

REKLAMA

Mafia śmieciowa wcale nie musi wyglądać jak mafia

Oskarżonym zarzucono udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która miała zajmować się transportem, składowaniem i usuwaniem odpadów wbrew przepisom. Chodzi też o zbieranie, przechowywanie, transportowanie i rozładunek odpadów w sposób zagrażający ludziom oraz środowisku. Grozi za to od 1 roku do 10 lat więzienia.

REKLAMA

W takich sprawach chyba najbardziej podstępne jest to, że wszystko sprawia wrażenie względnej zwyczajności. Jest jakaś posesja, budynek gospodarczy, naczepa, palety, beczki, różne pojemniki. Nic spektakularnego, żadnej sceny jak z filmu kryminalnego. To raczej cichy mechanizm przerzucania odpowiedzialności. Ktoś coś przywozi, ktoś to gdzieś trzyma, ktoś liczy, że nikt nie zapyta o dokumenty, a koszt prawdziwej utylizacji i tak spadnie na gminę, państwo albo mieszkańców.

Odpady są idealnym polem dla takiego procederu, bo legalne zagospodarowanie kosztuje. Trzeba mieć zezwolenia, instalacje, transport, ewidencję, zabezpieczenia i ludzi, którzy wiedzą, co robią. Nielegalny model skraca tę drogę do minimum: przywieźć, schować, porzucić, zniknąć. Zysk pojawia się od razu. Szkody zostają na lata.

REKLAMA

Polska niestety nadal przegrywa z brudnym biznesem

Co jest w tym wszystkim najgorsze? Chyba to, że to już nikogo specjalnie nie rusza. Setki mauzerów, beczki ze smołą, chemia upchana w garażach – to wszystko z pozoru brzmi po prostu jak kolejny news do przewinięcia na feedzie, a nie jak coś, co powinno postawić państwo na nogi. Przyzwyczailiśmy się, że mafia śmieciowa to wielki pożar i czarny dym nad wysypiskiem.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Tymczasem jej prawdziwe życie jest dużo bardziej podstępne. Zaczyna się od jakiejś posesji na uboczu, naczepy za stodołą, kilku pojemników, których lepiej nie otwierać. I tak rośnie problem, który wygląda niewinnie, dopóki nie okaże się, że pod nosem mamy chemiczną bombę. Bo dokładnie tym są takie miejsca.

*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI

REKLAMA
Marcin Kusz
Redaktor

O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA