Ryanair w upały zabrał pracownikom wodę w butelkach. Bo kaucja
Praca przez kilka godzin na rozgrzanej płycie lotniska i jeden bidon z wodą z kranu. Tak według pracowników Ryanair wyglądały nowe zasady wprowadzone podczas fali rekordowych upałów.

Za nami bezprecedensowa w historii Polski (i Europy) fala upałów. Jak to bywa po upałach, zawsze przychodzi burza - i to nie tylko ta meteorologiczna. Bo jak się okazuje, w czasie największego skwaru pracownicy linii lotniczych Ryanair mieli zostać pozbawieni dostępu do butelkowanej wody, którą wcześniej otrzymywali podczas wykonywania obowiązków na płycie lotniska.
Bidony zamiast wody butelkowanej, bo Ryanair nie chciał płacić kaucji?
O sprawie poinformowała krakowska Gazeta Wyborcza, opisując relacje pracowników zatrudnionych w spółce Aviation Support Poland, odpowiadającej za obsługę naziemną samolotów Ryanaira na lotniskach w Krakowie, Katowicach i Warszawie-Modlinie. Według dziennika firma zrezygnowała z dostarczania pracownikom wody w plastikowych butelkach i przekazała im bidony o pojemności 0,6 litra, które mają być uzupełniane wodą z kranu lub z dystrybutorów znajdujących się w pomieszczeniach socjalnych.
Problem polega na tym, że znaczna część zatrudnionych spędza wiele godzin na płycie lotniska, wykonując fizyczną pracę przy wysokich temperaturach. Pracownicy odpowiadają między innymi za załadunek i rozładunek bagaży, transport walizek oraz wyprowadzanie samolotów ze stanowisk postojowych przy użyciu specjalnych ciągników.
Krzywda z niepicia to krzywda "hipotetyczna"
Według relacji cytowanych przez gazetę dostęp do źródła wody nie zawsze jest łatwy. Niektórzy mają do najbliższego dystrybutora ponad 400 metrów, choć obowiązujące przepisy zakładają znacznie krótszą odległość. Dodatkowym problemem ma być brak możliwości opuszczenia stanowiska pracy w trakcie intensywnych zmian.
"Używajcie bidonów, a jak będzie problem, że spędzicie na płycie sześć godzin i faktycznie stanie wam się krzywda z niepicia, to wtedy będzie jakiś argument, bo na razie mówimy hipotetycznie."
Takie słowa miał usłyszeć personel podczas spotkania z menedżerem. Dziennik dotarł do nagrania rozmowy, podczas której przełożony przekonywał również, że sam korzysta z wody z kranu i dystrybutorów, a rozkład pracy jest obecnie ułożony w taki sposób, by wielogodzinne przebywanie na płycie lotniska zdarzało się rzadko. Jednocześnie przyznał, że takie sytuacje mogą wystąpić i sugerował poproszenie współpracowników o uzupełnienie bidonu albo wytrzymanie kilkudziesięciu minut bez dostępu do wody.
W nagraniu padły także inne słowa, które wywołały oburzenie pracowników. Menedżer stwierdził, że gdyby naprawdę chciało im się pić, nosiliby bidony cały czas przy sobie. Zwracał również uwagę, że nowa polityka firmy po prostu "wkurzyła pracowników", dlatego wokół sprawy zrobiło się głośno.
Pracownicy przedstawiają jednak zupełnie inną perspektywę. Przypominają, że jeszcze w poprzednich latach mogli zabierać na płytę nawet całe zgrzewki schłodzonej wody, a podczas jednej zmiany wypijali po kilka litrów płynów. Wskazują również, że woda znajdująca się w bidonach bardzo szybko się nagrzewa, a wykonywana praca często uniemożliwia regularne uzupełnianie zapasów.
Według relacji GW zmiana zasad została wprowadzona po wejściu w życie systemu kaucyjnego. Pracownicy twierdzą, że usłyszeli od przełożonych, iż firma nie chce ponosić dodatkowych kosztów związanych z kaucją za plastikowe butelki. Ryanair nie potwierdził jednak oficjalnie takiego powodu.
Sprawa została już zgłoszona do Państwowej Inspekcji Pracy
Pracownicy argumentują, że odwodnienie podczas wielogodzinnej pracy w ekstremalnym upale może prowadzić nie tylko do problemów zdrowotnych, ale również zwiększać ryzyko błędów podczas wykonywania odpowiedzialnych czynności przy samolotach pasażerskich.
Gazeta zwróciła się o komentarz do Ryanaira. Menedżer Aviation Support Poland odmówił rozmowy i odesłał dziennikarzy do rzeczniczki przewoźnika. Przedstawicielka linii przekazała jedynie, że firma nie zamierza komentować sprawy.
Stanowisko zajęło natomiast Kraków Airport. Rzeczniczka lotniska Monika Chylaszek zapewniła, że bezpieczeństwo pracowników i podróżnych pozostaje priorytetem, a każdy przypadek mogący stwarzać zagrożenie jest weryfikowany. Dodała również, że pracownicy lotniska także korzystają z bidonów, jednak osoby wykonujące obowiązki na zewnątrz otrzymują dodatkowo termosy, a spółka kupuje również wodę butelkowaną, którą można zabrać na stanowisko pracy.
Czytaj też:
Zdjęcie główne: Alexander Fedosov / Shutterstock
Jako sześciolatka powiedziała w wywiadzie dla lokalnej telewizji, że chce zostać dziennikarką. Dzisiaj jest absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Od dziecka pasjonuje się szeroko pojętymi grami i technologią, a w gimnazjum zapałała miłością do grafiki komputerowej i elektroniki użytkowej. Swoją pasję przekuła w działalność dziennikarską, przybliżając czytelnikom Spider's Web tematykę smartfonów, smartwatchy, oprogramowania i sztucznej inteligencji. Prywatnie miłośniczka psów, gotowania i literatury faktu.