Poczta Polska pali pieniędzmi w piecu. Teraz czas na rowery wodorowe
Poczta Polska to firma, która najwidoczniej do mistrzostwa opanowała trudną sztukę przepalania pieniędzy na głupoty. Właśnie rozpoczyna pilotażowy program rowerów wodorowych.

Poczta Polska od jakiegoś czasu nie ma lekko. Listonoszy jest coraz mniej, narzekania na jakość usług nie maleją, ale firma chwali się tym, że odzyskuje stabilność finansową. Wynik netto Poczty Polskiej S.A. wyniósł 469 mln zł (wobec -213 mln zł w 2024 r.), przy czym na ten wynik miało wpływ otrzymanie dwóch dotacji z tytułu finansowania kosztu netto świadczenia usług powszechnych za lata 2023 i 2024. Jednym słowem państwo dało trochę hajsu, więc jest super.
Poczta Polska tak odzyskała stabilność, że postanowiła rozpocząć testy nowego rozwiązania, które ma ułatwić dostawy na tzw. ostatniej mili, czyli po prostu z magazynu do domu. Coraz bardziej kurczącej się obsadzie listonoszy pomoże nietypowy rower, który wyprodukowała polska firma.
Poczta Polska rozpoczyna testy roweru wodorowego
Poczta Polska oraz Groclin – jedyny polski producent rowerów z napędem wodorowym – rozpoczynają pilotaż technologii wodorowej w logistyce miejskiej. Celem projektu jest sprawdzenie możliwości wykorzystania rowerów wodorowych w codziennej pracy listonoszy. W ramach projektu wybrane jednostki Poczty Polskiej zostaną objęte programem testowym. W jego trakcie oceniane będą m.in. zasięg pojazdów, czas przygotowania pojazdu do pracy, w tym wymiany lub uzupełnienia zbiorników z wodorem, niezawodność, komfort użytkowania oraz przydatność rowerów w codziennej pracy listonoszy.

Testy rowerów na wodór wpisują się w działania Poczty Polskiej związane z poszukiwaniem nowoczesnych i niskoemisyjnych rozwiązań dla logistyki miejskiej. Jednocześnie stanowi okazję do zweryfikowania tej technologii w rzeczywistych warunkach operacyjnych. Działanie wpisuje się w program rozwoju nowej mobilności w Poczcie Polskiej. To uporządkowany program testów pojazdów wykorzystujących nowoczesne rodzaje zasilania, który ma poprawić jakość pracy i ekonomię transportu - Sławomir Żurawski, Wiceprezes Zarządu Poczty Polskiej ds. Operacji.
Co to jest rower wodorowy?
Rower wodorowy to w rzeczywistości rower elektryczny, który do generowania prądu wykorzystuje ogniwo paliwowe, które generuje prąd ze sprzężonego gazu. Ten wodór magazynowany jest w specjalnych pojemnikach, które przypominają naboje do syfonów do wody gazowanej. Ma około pół litra pojemności, a jej wymiana zajmuje dosłownie chwilę. Ma być to alternatywa dla kilkugodzinnego ładowania baterii dla roweru elektrycznego. Sęk w tym, że zapominamy o jednej rzeczy - wytwarzaniu wodoru.
Polska firma Groclin próbuje zainteresować rowerami wodorowymi świat już od jakiegoś czasu, więc wiemy trochę więcej o tej technologii. Wytworzenie wodoru w specjalnym generatorze zajmuje do pięciu godzin. Ten generator może jednocześnie naładować 10 nabojów, a zasięg takiego roweru wynosi około 60 km. Niezbyt dużo, na rynku istnieje maa rowerów elektrycznych ze znacznie większym zasięgiem. Siłą roweru wodorowego ma być to, że listonosz mógłby wrzucić do torby zapasowy nabój, który wymieni w kilkanaście sekund i dzięki temu zyska dodatkowe kilometry.

Drugim aspektem roweru wodorowego jest jego neutralność dla środowiska i brak konieczności utylizacji zużytych akumulatorów. Żywotność roweru szacowana jest na 10 lat. Szkopuł w tym, że nie jest tanio. Otóż w zeszłym roku udało się ustalić, że szacowana cena roweru wodorowego firmy Groclin to koszt od 3600 do 4400 euro. Generator wodoru na jeden nabój to około 2000 euro, a na 10 nabojów to koszt około 9000 euro. A skąd znamy te koszty? Otóż Groclin jest dystrybutorem szwajcarskiej firmy HydroRide Europe, która stoi za technologią wodorową.
Poczta Polska chwali się, że to pierwszy taki projekt w Europie Środkowej i Wschodniej. Najwidoczniej wszyscy inni zabierali się za to zbyt wolno, więc zdążyło do nich dotrzeć, że to nie ma żadnego sensu. Tu się nic nie spina. Jest alternatywa dla rowerów wodorowych. Tańsza, lepiej znana, przewidywalna i powszechna. Przed państwem jedyny rower, który ma sens.
Rower elektryczny
Rower elektryczny spełnia wszystkie możliwe wymagania Poczty Polskiej w logistyce ostatniej mili, jak ładnie jest to nazwane. Pomógłby listonoszom bezwysiłkowo przejechać dystans do odbiorców, a do tego jest konstrukcją sprawdzoną, można naładować go wszędzie, bo zdecydowana większość posiada odpinane baterie i co najlepsze - to najtańsze możliwe rozwiązanie. Nie ma potrzeby zakupu specjalnego generatora, nie trzeba wozić ze sobą pojemników z wodorem.
Koszt implementacji roweru elektrycznego w firmie byłby pomijalny, ale najwidoczniej Polska Poczta koniecznie musi się sparzyć, żeby odkryć to, co odkryto już dawno - wodór nie jest rozwiązaniem problemów, tylko generatorem nowych.
Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r., pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.