Kosmiczny duet rozebrał Saturna na warstwy. Te zdjęcia przejdą do historii
Dwa najpotężniejsze teleskopy kosmiczne w arsenale ludzkości właśnie udowodniły, że w zespole gra się najlepiej. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) oraz zasłużony Teleskop Hubble'a wycelowały swoje zwierciadła w Saturna, dostarczając nam obrazów, które dosłownie zrywają czapki z głów. Wynik tej kooperacji to nie tylko przepiękne tapety na pulpit, ale przede wszystkim bezprecedensowy wgląd w to, jak naprawdę działa gazowy gigant.

Sekret tego przełomowego spojrzenia na szóstą planetę od Słońca tkwi w uzupełniających się możliwościach obu instrumentów. Teleskop Hubble'a, obserwując głównie w świetle widzialnym i ultrafiolecie, perfekcyjnie wychwytuje subtelne różnice w kolorach pasm chmur i mgieł otaczających planetę.
Z kolei Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba to absolutny król podczerwieni. Jego instrumenty potrafią przeniknąć przez wierzchnie warstwy, rejestrując chmury i związki chemiczne ukrywające się na zupełnie innych głębokościach, od gęstych, głębokich struktur, aż po rzadką, górną atmosferę.

Dzięki temu połączeniu naukowcy zyskali możliwość zobaczenia atmosfery planety na wielu wysokościach jednocześnie. Każdy z teleskopów opowiada inną część tej samej historii, a ich połączone dane pozwalają badaczom zrozumieć Saturna jako spójny, trójwymiarowy system.
Materiał z Hubble'a został zebrany w sierpniu 2024 r. w ramach trwającego od ponad dekady programu monitorowania planet zewnętrznych (OPAL), natomiast Webb dołączył do tej sesji kilka miesięcy później, wykorzystując specjalny czas obserwacyjny przyznany decyzją dyrektora misji.
Więcej na Spider's Web:
Ekstremalna pogoda i echa dawnych burz
Nowe zdjęcia to prawdziwa kopalnia wiedzy o burzliwej naturze Saturna. W podczerwieni uchwyconej przez Webba wyraźnie widać tak zwaną falę wstęgową, potężny i niezwykle trwały prąd strumieniowy meandrujący przez północne szerokości geograficzne, napędzany przez niewidoczne na pierwszy rzut oka fale atmosferyczne.
Co jeszcze ciekawsze, tuż pod nią bystre oko teleskopu wypatrzyło niewielką plamkę. To nic innego jak utrzymująca się pozostałość po gigantycznej Wielkiej Wiosennej Burzy, która szalała na planecie na przełomie 2011 i 2012 r. Wszystkie te zjawiska są kształtowane przez silne wiatry i fale pod widoczną warstwą chmur, co czyni Saturna naturalnym laboratorium do badania dynamiki płynów w ekstremalnych warunkach.

To wszystko uświadamia nam, jak potężne siły rządzą tym światem. Te fascynujące struktury są kształtowane przez wiatry i fale szalejące pod widocznym pokładem chmur, co czyni Saturna idealnym, naturalnym laboratorium do badania dynamiki płynów w najbardziej ekstremalnych warunkach, jakie możemy sobie wyobrazić.
Ostatnie takie spojrzenie na słynny heksagon
Jeżeli interesujecie się kosmosem, z pewnością kojarzycie słynny heksagon na biegunie północnym Saturna, odkryty jeszcze przez sondy Voyager w 1981 r. Te niezwykłe, sześcioboczne zawirowania prądu strumieniowego są ledwie widoczne na nowych zdjęciach, ale ich obecność potwierdza niesamowitą stabilność wielkoskalowych zjawisk pogodowych na gazowych olbrzymach.
To prawdopodobnie jedno z ostatnich tak szczegółowych spojrzeń na tę strukturę. W latach czterdziestych XXI wieku biegun północny planety pogrąży się w mroku trwającej 15 lat kosmicznej zimy.
Obserwacje Webba przyniosły też zagadkę. Bieguny Saturna wydają się świecić na charakterystyczny, szarozielony kolor na długości fali 4,3 mikrona. Naukowcy przypuszczają, że może to być efekt specyficznej warstwy aerozoli rozpraszającej światło wysoko w atmosferze.
Inną, niezwykle ekscytującą opcją są zorze polarne. Hubble i Webb mają już na swoim koncie badanie wspaniałych zórz na Jowiszu, potwierdzenie ich obecności na Uranie oraz pierwszą w historii detekcję zjawisk zorzowych na Neptunie.
Władca Pierścieni i kosmiczna zmiana pór roku
Trudno mówić o Saturnie, nie wspominając o jego wizytówce. Na zdjęciach w podczerwieni z teleskopu Webba pierścienie planety wręcz płoną jasnością, co zawdzięczają budowie z wysoce refleksyjnego lodu wodnego.
Oba teleskopy ujęły nasłonecznioną stronę pierścieni (Hubble nieco słabiej, co pozwoliło dostrzec wyraźne cienie rzucane na samą planetę), ukazując subtelne różnice w strukturze. Pierścień F, ten najbardziej zewnętrzny, u Webba jest cienki i niezwykle ostry, podczas gdy u Hubble'a przypomina jedynie delikatną poświatę. W pierścieniu B (grubym, centralnym obszarze pierścieni) występują również subtelne struktury, które wyglądają inaczej w oku obu teleskopów.
Nasza perspektywa obserwacji tego widowiska nieustannie się zmienia z powodu ruchu orbitalnego Ziemi i samego Saturna. Fotografie z 2024 r. pokazują planetę przesuwającą się z fazy północnego lata w kierunku równonocy, która nastąpiła w 2025 r. Gazowy gigant nieuchronnie wkracza w czas południowej wiosny, a to oznacza, że w nadchodzących latach to właśnie południowa półkula będzie coraz lepiej widoczna dla naszych potężnych kosmicznych oczu.
Dzięki dodaniu możliwości Jamesa Webba do trwających od dekad obserwacji Hubble'a, wkraczamy w absolutnie złotą erę badań nad jednym z najpiękniejszych obiektów w naszym układzie.



















