Gry  / Felieton

Za dużo strzelania, za mało myślenia. Masa nowości na PlayStation, a... nie ma w co grać

Jesteśmy już po konferencji Paris Games Week, na której Sony przedstawiło konsolowy rozkład jazdy na nadchodzące miesiące. Zobaczyliśmy w akcji kilka zapowiadanych wcześniej gier, jak również zapowiedzi zupełnie nowych tytułów. Widzę jednak, że w całym tym zalewie produkcji… nie będę miał w co grać.

Konferencję Sony podczas Paris Games Week oglądałem z wielkim zainteresowaniem. Choć moją główną platformą do grania jest mocny pecet, to pod telewizorem nadal trzymam wysłużone PlayStation 3, do którego mam ogromny sentyment.

Jestem jednak krok od zakupu PS4. Skuszony promocją, nie tak dawno temu pojechałem w tym celu do sklepu (przyznacie, że cena 1299 zł jest już całkowicie akceptowalna), ale wszystkie PS4 były już sprzedane. Spotkał mnie mały zawód, ale po konferencji PGW cieszę się, że nie kupiłem konsoli. Tytuły ekskluzywne zupełnie do mnie nie przemawiają, a do gier multiplatformowych mam peceta z podłączonym telewizorem i padem.

PEGI 18 porzuciłem na rzecz... PEGI 18.

Mój gust odnośnie gier ewoluuje z każdym rokiem. Nudzi mnie Call of Duty, ziewam przy Battlefieldzie, a strzelać lubię już chyba tylko w serii Far Cry. Nadal uwielbiam jednak grać. Po prostu przesunęły się akcenty: gry oznaczone symbolem PEGI 18 zamieniłem na... PEGI 18. Krwawe strzelaniny porzuciłem na rzecz psychologicznych thrillerów, które także tworzą blizny i wiercą dziury... tyle że nie w ciele wrogów, a w umyśle gracza.

Rozkochałem się w mocnych przygodówkach i w grach, które wymagają ode mnie trudnych decyzji. Ostateczną, finalną decyzję w zakończonym właśnie Life is Strange rozpamiętuję i omawiam ze znajomymi nawet kilka dni po zakończeniu ostatniego odcinka. To właśnie z tego względu jestem fanem PlayStation, które dało mi niezapomniane godziny przy takich tytułach jak Fahrenheit, Heavy Rain, Beyond: Two Souls, The Last of Us, czy Journey.

Dlatego pokładałem duże nadzieje w Paris Games Week. W końcu z Paryża pochodzi moje ulubione studio Quantic Dream. Tymczasem spotkał mnie zawód.

Za dużo strzelania, za mało myślenia

Strzelaniny w pierwszej osobie, strzelaniny w trzeciej osobie, strzelaniny w multiplayer, strzelaniny w co-opie… na dokładkę bijatyki, wyścigi i kilka wątpliwych jakościowo produkcji z otwartym światem (Wild i Horizon: Zero Dawn). Tak, podczas konferencji Sony mieliśmy cały przekrój gier zmuszających do chwycenia za broń.

Fani tego typu produkcji musieli czuć się jak w raju, ale umówmy się - czy weterani shooterów naprawdę grają na konsoli?

Sytuację zaczął ratować PlayStation VR

Okulary wirtualnej rzeczywistości to bezsprzecznie hit nadchodzących lat, co pokazały zaprezentowane tytuły takie jak RIGS, Robinson: The Journey, a także interaktywny trailer filmu The Walk, w którym gracze przechodzili w trójwymiarowym środowisku po linie rozwieszonej między wieżami World Trade Center. Efekt potęgowała sama lina, która w tym wypadku... leżała na podłodze. To wystarczyło do zapewnienia potężnej dawki adrenaliny spowodowanej wrażeniem immersji w niecodzienną scenerię.

Moją uwagę przykuła zapowiedź dodatku do gry Until Dawn, zatytułowanego „Rush of Blood”. Powstanie on na platformę PlayStation VR, ale nie poznaliśmy żadnych szczegółów. Twórcy nie pochwalili się nawet jednym zrzutem ekrany, czy grafiką koncepcyjną.

Przyznam, że po Until Dawn: Rush of Blood na moment powróciła moja wiara w gry stawiające na klimat i historię. Szkoda tylko, że tego wieczoru poznałem tylko dwa takie tytuły.

Detroit. To na tę grę czekałem!

Na sam koniec prezentacji doczekałem się wystąpienia mojego ulubionego Quantic Dream. Poznaliśmy nowy tytuł Detroit, który opowie historię świadomego droida żyjącego w świecie przyszłości, pośród ludzi. Trailer sugeruje, że gra będzie dokładnie tym, na co czekam. Chwytająca za gardło historia, silne emocje, trudne decyzje i ważne moralne dylematy to mieszanka wybuchowa będąca znakiem rozpoznawczym francuskiego studia.

Jestem zawiedziony, że zobaczyłem tak mało gier, które naprawdę do mnie przemawiają. Konferencja Sony powinna zachęcić mnie do zakupu PlayStation 4, a tymczasem na jakiś czas zupełnie odciągnęła mnie od tej myśli. W tym zalewie nowości znalazłem tylko dwa tytuły, które naprawdę mnie zainteresowały. Coś tu, ewidentnie, poszło nie tak.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst