Foto  / Artykuł

Sony zrezygnuje z lustrzanek entry-level. Nareszcie!

W maju pisałem o tym, że Sony planuje w 2014 roku podbić rynek lustrzanek. Okazuje się, że nie jest to do końca prawdą. Sony ma znacznie bardziej dalekosiężne plany. Japoński koncern zamierza przedefiniować rynek aparatów entry-level usuwając z niego lustrzanki i zastępując je całkowicie bezlusterkowcami.

Obecnie Sony rozwija dwa niezależne systemy mocowań. Lustrzanki serii Alfa mają bagnet systemu A, zaś bezlusterkowce serii NEX mają bagnet o oznaczeniu E. Mocowania te nie są ze sobą kompatybilne, a każde z nich ma swój niezależny system obiektywów. Do tej pory podział był klarowny - E dla bezlusterkowców, A dla lustrzanek. W 2014 roku zaczną się duże przetasowania w tym zakresie, bowiem z rynku zniknie większa część lustrzanek Sony.

Zbliżamy się do momentu, w którym lustrzanka w rękach amatora będzie passé
Zbliżamy się do momentu, w którym lustrzanka w rękach amatora będzie passé

Nowy podział: mocowanie "E" dla amatorów, "A" dla profesjonalistów

Serwis Sony Alpha Rumors donosi, że zna już plany Sony na najbliższy rok. Sony zamierza… zrezygnować z lustrzanek na rzecz bezlusterkowców. Przynajmniej na półce entry-level. Oznacza to, że znikną wszystkie popularne modele lustrzanek, takie jak serie A3x (A33, A35, itd.) oraz A5x (A57, A58 itd.). Zastąpią je bezlusterkowce z bagnetem Sony E. Nowe aparaty bezlusterkowe które zastąpią lustrzanki mają mieć kształt i filozofię obsługi bardziej zbliżone do amatorskich lustrzanek, niż do bezlusterkowej serii NEX. Nie wiadomo jeszcze, czy Sony będzie kontynuowało serię pod nazwą NEX, czy może ujednolici nazewnictwo do nazwy Alfa.

Jeżeli chodzi o lustrzanki, pozostaną jedynie pełnoklatkowe aparaty  z półprzepuszczalnym lustrem (pokroju A99), przeznaczone dla profesjonalistów. W przypadku tych aparatów Sony pozostanie przy bagnecie A. Oznacza to nowe premiery na najwyższej półce Sony, co wskazuje na to, że japoński koncern ma ochotę poważnie powalczyć z Nikonem i Canonem kojarzonymi z profesjonalnym sprzętem. Mówi się, że nowe pełnoklatkowe body wyposażone będzie w matrycę o rozdzielczości wyższej niż 30 megapikseli. Aparat taki konkurowałby z bardzo dobrze przyjętą lustrzanką Nikon D800 (z matrycą 36 Mpix).

Co ciekawe, Sony ma zamiar wprowadzić dwa aparaty, które znajdą się pomiędzy nowo utworzonymi półkami. Pierwszym będzie bezlusterkowiec o bagnecie E wyposażony w pełnoklatkową matrycę. Drugi aparat będzie zawierał hybrydowy bagnet umożliwiający podłączenie zarówno szkieł systemu A jak i E.

Mała, lekka, kieszonkowa i bezlusterkowa przyszłość
Mała, lekka, kieszonkowa i bezlusterkowa przyszłość

Przyszłość fotografii

Sony realizuje to, o czym pisałem w moim tekście jakiś czas temu, czyli wyeliminowanie lustrzanek z zastosowań amatorskich. Jest to świetny ruch, który pozwoli wyprzedzić konkurencję spod znaku Nikona i Canona. Tak jak już kilkukrotnie pisałem na łamach Spider’s Web, jeżeli ktoś nie zarabia się na fotografii, lustrzanka jest mu zbędna. Do amatorskich zastosowań wręcz stworzone są bezlusterkowce, a jedynym powodem, dla którego nie są one jeszcze wszechobecne, jest polityka Nikona i Canona. Firmy te są zbyt głęboko zakorzenione w rynku, żeby robić taki ruch, jak Sony. Co prawda zarówno Nikon jak i Canon wypuściły swoje bezlusterkowce, ale asekuracyjnie wykastrowano je z najważniejszych funkcji (w Nikonie 1 – mała matryca, w Canonie M – tragiczny AF), żeby nie kanibalizowały sprzedaży lustrzanek entry-level, które są przecież najbardziej dochodowymi lustrzankami w ofercie obu producentów.

W końcu czekają nas poważne przetasowania na rynku foto. Sony jako jedyne mogło zdecydować się na taki ruch. Po wprowadzeniu przez koncern półprzepuszczalnego, nieruchomego lustra do lustrzanek, całkowita eliminacja lustra jest logicznym krokiem naprzód. Trzymam kciuki za Sony, bo obecnie jako jedyne naprawdę chce coś zmienić w rynku foto i do tego ma odwagę faktycznie wprowadzać kolejne innowacje. A o tym, że jest potrzebny powiew świeżości wiedzą wszyscy, którzy śledzą premiery nowych lustrzanek entry-level. Odgrzewany kotlet nie smakuje najlepiej.

Zdjęcie w nagłówku: sonyalpharumors.com

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst