Tech

Na YouTube z imienia i nazwiska. Za coraz większy brak anonimowości dziękuję chamom

Ostatni weekend przyniósł w polskim internecie kontrowersje w sprawie filmów fikcyjnej postaci Grażyny Żarko. Kurz jeszcze nie opadł, a tymczasem Google wprowadza na YouTube dosyć istotną zmianę: przy dodawaniu komentarza lub filmu serwis poprosi o używanie swojego prawdziwego imienia i nazwiska skojarzonego z kontem Google+. Czy to koniec anonimowości w sieci? Nie, ale do tego od kilku lat wszystko zmierza w tym kierunku. Po trosze sami jesteśmy sobie winni.

Z opcji wyświetlania imienia i nazwiska na YouTube można zrezygnować, jednak poproszeni zostaniemy o podanie powodu takiej decyzji.

Google nie skomentował jeszcze oficjalnie powodu takich zmian, jednak można się domyślać, że dokonywane są z dwóch powodów. Pierwszy to centralizowanie usług i skupianie ich wokół Google+ i prawdziwej tożsamości. Niedawno podczas informacji inwestorskich padły ważne słowa o tym, o czym wiadomo już zresztą od dawna – Google mocno stawia na swój serwis społecznościowy nie tylko w społecznościowym kontekście, ale też jak huba skupiającego wszystkie inne usługi powiązane z kontem Google. Plus ma być centrum aktywności, miejscem, z którego przechodzi się do innych usług, a zarazem wizytówka, którą mogą zobaczyć inni użytkownicy sieci.

Po drugie, i nie mniej ważne, prośby o podpisywanie się na YouTube są zapewne próbą zapobiegania fal nienawiści, chamskich, obraźliwych komentarzy i filmów. YouTube to jedno z największych miejsc, gdzie część komentarzy dawno wymknęła się spod kontroli – tych pojawiają się miliony dziennie i ciężko nad tym zapanować. Podpisywanie się tylko nickiem powoduje, że część internautów czuje się bezkarnymi (a że nie do końca to inna sprawa). Wprawdzie takie konwersje kont nie zaradzą wszystkiemu, jednak może kilku „gimbusów” (pamiętajcie, gimbusem można być niezależnie od wieku) pomyśli, zanim postanowi wyzwać ludzi, z którymi się nie zgadza lub nawet opublikować filmy pełne przekleństw i treści pełnych nienawiści.

Jasne, to tylko „może” i nie zaradzi problemom, jednak ciekawa jestem, czy gówniarze po raz enty „przejmujący” fimiki, kurwujący przy tym na wszystko i wszystkich i wyzywający każdego, kto się nawinie, dalej tak chętnie kontynuowaliby swoje krucjaty chamstwa.

Jednak ja, jako użytkownik, który zachowuje się w sieci kulturalnie i nie obraża wszystkiego wokół jestem zła na tychże gówniarzy, za to, że swoimi działaniami coraz bardziej zbliżają nas do momentu, gdy największe serwisy i sieci społecznościowe wymagają podpisywania się nazwiskiem. Nie zawsze tego chcę, czasem chcę pozostać anonimowa, jednak w coraz większej liczbie miejsc nie mogę.

Więc to ja cierpię poniekąd przez chamów.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst