Tech

Nowy YouTube - Google w końcu ma prawdziwą internetową telewizję

Picture of the author

YouTube jest całkiem nowy – zmiana jest na tyle radykalna, że można zaryzykować właśnie takie stwierdzenie. Zazwyczaj takie totalne zmiany spotykają się z dużą falą krytyki. W tym przypadku chyba tak nie będzie, bo nowy YouTube wygląda zjawiskowo i jest przy tym bardzo funkcjonalny. Jest przy okazji bliski wyglądem innym usługom Google jak chyba nigdy wcześniej. Przede wszystkim jednak, YouTube w końcu stał się prawdziwą telewizją internetową z naciskiem na telewizyjne formaty. 

Nowy YouTube zmienił swój dotychczasowy charakter z serwisu oferującego pojedyncze materiały wideo w kierunku dedykowanych kanałów, co jest chyba najbardziej śmiałym ruchem w kierunku pełnoprawnej telewizji internetowej. Dla pokolenia YouTube, które rzadko dziś ogląda telewizję (w większości nie posiadając nawet odbiornika telewizyjnego), to bardzo istotna zmiana. Nigdy wcześniej bowiem YouTube nie był aż tak bardzo „telewizyjny” jak dziś. Od teraz to wokół tematycznych, korporacyjnych, cyklicznych i wyraźnie zdefiniowanych kanałów tematycznych zorganizowany jest YouTube. Ta zmiana wyraźnie sugeruje plan Google’a – to na YouTube zcentralizowane są wszystkie możliwe programy telewizyjnego formatu wideo.

To w wyraźny sposób przygotowuje YouTube na dalszy rozwój dedykowanych formatów telewizyjnych właśnie dla tego największego agregatora wideo na świecie. Nie tak dawno Google ogłosił, że wkrótce pojawi się 100 nowych kanałów celebrytów, na czele z Madonną czy Tony Hawkiem. Aby kanały celebrytów okazały się sukcesem, to format ten musi być dobrze eksponowany w serwisie. Wkrótce należy się także spodziewać znacznego rozwoju oficjalnych kanałów YT od największych tradycyjnych dostawców usług telewizyjnych. Niedawno zadebiutował Disney z unikalną ofertą dla użytkowników YouTube (oczywiście nie dla Polaków), wkrótce zadebiutują inni – nowy dizajn da im odpowiednią ekspozycję.

Dizajn nowej wersji YouTube bardzo nawiązuje do nowego sposobu nawigacji usługami Google, przede wszystkim do tego, co znamy z Google+ oraz Gmaila. Z lewej strony nowego interfejsu mamy również podobny rodzaj nawigacji co w nowej wersji nawigacyjnej belki Google. Całość ma również trzykolumnowy układ, któremu hołduje ostatnio Google. Główny stream nowego YouTube przypomina nieco to, co otrzymujemy na Google+. W jednym miejscu grupowane są teraz wszystkie informacje: uploady, rekomendacje, lubienia i ulubione, komentarze, jak również informacje o nadchodzących wydarzeniach (np. koncertach na YouTube). Z poziomu strony głównej użytkownicy mają możliwość przypięcia dziesięciu obserwowanych kanałów, które pojawiać się będą w streamie użytkownika.

Bardzo istotną nowością jest system łączenia konta YouTube zarówno z Google+, jak i… Facebookiem. Autoryzując aplikację YouTube na Facebooku, otrzymujemy dostęp do materiałów wideo linkowanych i umieszczanych w serwisie Marka Zuckerberga bez konieczności przenoszenia się na Facebooka. Zresztą zestawienie obu serwisów: Google+ oraz Facebooka w jednym miejscu jest dość… interesujące. Co by nie mówić o serwisie społecznościowym Google’a, na razie Google+ jest pchełką w porównaniu do Facebooka (jak i samego YouTube), więc takie połączenie obu wtyczek zdecydowanie gra na korzyść Google+, uwiarygadniając niejako jego znaczenie.

Wydaje się, że nowy YouTube będzie gigantycznym sukcesem, skutkującym nie tylko większym przywiązaniem użytkownika (aktualnie 200 mln osób odwiedza stronę główną serwisu każdego dnia, a materiały wideo odtwarzane są 3,5 mld raza dziennie), jak również zachęcającym oficjalnych, mainstreamowych partnerów do inwestycji w swoje własne kanały.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst