Gdy Google debiutował na rynku e-booków wydawało się, że rośnie godny konkurent dla Amazon. Wielkie G zintegrowało ofertę dla czytelnika ze swoim najpotężniejszym narzędziem, wyszukiwarką internetową, a księgarnia eBookStore miała w krótkim czasie stać się największym na świecie katalogiem e-książek. Czy tak się stało na razie nie wiadomo. W bazie księgarni Google’a jest dziś ponad niż 3 mln darmowych e-booków, oraz kilkaset tysięcy płatnych, ale o sprzedaży Google milczy, a naturalnego buzzu wokół serwisu kompletnie nie ma.
Bardzo ciekawa sytuacja na rynku e-czytników: według IDC po raz pierwszy w historii sprzedaż Nooka wyprzedziła sprzedaż Kindle’a. To chyba najlepsza odpowiedź na wątpliwości czego naprawdę chcą konsumenci: czarno-białego czytnika w technologii e-ink, czy jednak czytnika z kolorowym wyświetlaczem. Barnes & Noble wprowadził niedawno kolorowy czytnik i teraz zbiera z tego profity.
Informacja o nadchodzących dwóch tabletach od Amazona zelektryzowała świat. Poza tym Amazon sprzedaje już więcej e-książek niż tych tradycyjnych, papierowych, a tańszy Kindle z reklamami sprzedaje się świetnie. Czytnik Nook od Barnes & Noble żył dotychczas w cieniu Kindle’a, a a tablet Nook Color nie zawojował świata. Teraz Barnes $ Noble próbuje przegonić Amazona, i choć zasięg ma o wiele mniejszy, to widać że pomysł i strategia wydawcy jest przemyślana. Nowy Nook jest mniejszy, lżejszy, oszczędniejszy, ma dotykowy ekran i superwydajną baterię, która przy korzystaniu pół godziny dziennie powinna wystarczyć na dwa miesiące. I mimo wielu usprawnień, kompletnego odświeżenia to Nook i tak nie ma szans na prawdziwą rywalizację z Amazonem z co najmniej kilku powodów.
Po wakacjach portal Empik.com rozpocznie sprzedaż e-booków. Wtedy też zadebiutuje iFormat – pierwsza firma, która na masową skalę zajmuje się produkcją i dystrybucją elektronicznych tytułów. W listopadzie dostępny będzie u nas iPad – tablet Apple’a, który spodobał się amerykańskim czytelnikom i wydawcom – w definitywnym tonie ogłasza dzisiejsze wydanie „Życia Warszawy”, pytając jednocześnie czy to początek rewolucji na polskim rynku książki.