Ogromna korporacja, a działa jak biznes rodzinny. Właściciel OVHcloud osobiście pilnuje, by pracownicy brali urlopy

Szef osobiście pilnuje, by jego pracownicy brali wolne, a rotacja kadr jest na minimalnym poziomie. Choć OVHcloud (dawne OVH) to dzisiaj korporacja pełną gębą, to jednak wciąż w sposobie działania przypomina czasy, gdy była rodzinną firmą Octave Klaby. Francuski dostawca chmur i hostingu szykuje się właśnie do ekspansji na Europę Środkowo-Wschodnią, a Polska ma pełnić w tej strategii kluczową rolę. W rozmowie z Bizblog.pl Robert Paszkiewicz, dyrektor sprzedaży i marketingu w OVHcloud Polska, tłumaczy dlaczego nikt od czterech lat nie złożył mu wypowiedzenia i opowiada, jak polscy inżynierowie wyznaczają rynkowe trendy.

Adam Sieńko, Bizblog.pl: OVHcloud szykuje się do rozwoju biznesu w Europie Środkowo-Wschodniej. Patrząc na wydrenowany rynek, na którym pracodawcy wyrywają sobie pracowników z rąk, to dość odważna decyzja.

Robert Paszkiewicz, OVHcloud Polska: Zgoda, ale my nie mamy problemów z pracownikami. Nie ma u nas też rotacji. W dziale R&D ludzie pracują po kilkanaście lat. Ja sam jestem w OVHcloud od czterech lat i buduję zespół sprzedaży i marketingu. Poza jednym stażystą, który wyjechał na studia za granicę, nikt nie złożył jeszcze wypowiedzenia.

Czasami pracownicy spędzają lata w jednej firmie, cały czas narzekając…

To prawda, ale to raczej nie dotyczy naszej firmy. Dla przykładu – OVHcloud ma polską siedzibę we Wrocławiu, ale zamiast przenosić nas z Warszawy, na ich życzenie spółka stworzyła biuro na miejscu. To o wiele lepsze niż frazesy o dobrej komunikacji w firmie. Takie podejście działa też lepiej niż systemy lojalnościowe.

A drenaż talentów?

U nas nie występuje.

Jak to możliwe?

Cała tajemnica brzmi: OVHcloud ufa ludziom i pozwala im działać.

To brzmi właśnie jak frazes, o którym rozmawialiśmy.

To podam przykład. Ceph to technologia do budowy storage’u czyli miejsca, w którym można składować pliki. Nasi koledzy z R&D we Wrocławiu postanowili ją przetestować, więc dostali na to środki i infrastrukturę. Ceph spodobał im się na tyle, że zbudowali na tej bazie laboratorium dostępne dla klientów w wersji beta. Dzisiaj jest ono podstawowym elementem storage’u naszego public clouda i zajmuje się nim cały rozbudowany dział. A przecież ktoś mógł powiedzieć, że szkoda pieniędzy i czasu na ryzykowne zabawy.

Czyli okazuje się, że wystarczy dać ludziom pracować.

To prawda (śmiech), a i jest jeszcze jedna rzecz – Octavowi, założycielowi OVHcloud, zdarza się wysyłać nas na urlopy.

Bizblog.pl poleca:

Jak to?

Po prostu. Pisze do działu HR z pytaniem, kto od dawna nie wziął wolnego. I każe takowe zaplanować. Wychodzi z założenia, że bez wypoczynku nie da się efektywnie pracować.

Zdarzają nam się też czasem spontaniczne wyjścia w większej grupie. Czasami są one koordynowane przez firmę, ale część organizujemy sami. Ostatnio polecieliśmy do Lwowa. Choć OVHcloud zatrudnia dzisiaj ponad 2,2 tys. osób, to wciąż rodzinna firma Octave’a Klaby. Wprowadzenie pewnych zasad i reguł działania było oczywiście konieczne, ale do klasycznej korporacji jest nam bardzo daleko.

Robert Paszkiewicz, OVH

Szczerze mówiąc spodziewałem się bardziej napiętej atmosfery. Może dlatego, że pierwszy raz przekonałem się o znaczeniu OVHcloud podczas awarii w 2017 r. Padło przez nią pół internetu, a ja pomyślałem: musiało się u nich zrobić ciut nerwowo.

Tak, to była cenna lekcja. Ale na świecie są trzy pewne rzeczy: śmierć, podatki i awarie infrastruktury IT (śmiech). Ta sytuacja uświadomiła wielu użytkownikom OVHcloud – i nie tylko – jaka jest wielkość naszej firmy, a to wcześniej nie dla wszystkich było oczywiste.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Wielu naszych klientów, którzy mieli u nas mądrze skonstruowaną infrastrukturę i swego czasu postawili na redundancję, funkcjonowało bez przeszkód. Reszta zgłosiła się do nas z prośbą o zasugerowanie zmian, które zabezpieczą ich przed takimi awariami w przyszłości. Wszyscy się wtedy czegoś nauczyliśmy.

Ale konkurencja nie miała dla was litości.

Część firm w momencie awarii wrzuciła na strony kampanie banerowe typu: „Twoja strona nie działa? Przyjdź do nas”. Ale pojawiły się też inne reakcje. Usłyszeliśmy, że część naszych konkurentów nie będzie reagować, bo takie sytuacje mogą się zdarzyć każdemu. To także była dla nas cenna biznesowa lekcja.

Ok, ale wracając do OVHcloud i Polski. Wciąż nie rozumiem, czemu nasz kraj jest w tej układance aż tak ważny.

Zacznijmy od tego, że Polska była pierwszym krajem poza Francją, w którym OVHcloud otworzyło oddział. To było w 2004 roku. Nie bez znaczenia jest fakt, że Octave Klaba pochodzi z polskiej rodziny. Był więc sentyment.

Ale na sentymencie biznesu się nie zrobi.

To prawda, ale Octave od początku uważał polski rynek za ważny. I to się potwierdza – rok w rok notujemy wzrosty przychodów powyżej 20 proc.

Ale to nie wszystko. Mamy w Polsce swoje biuro, centrum danych i dział R&D. Henryk Klaba, ojciec Octave’a już w 2014 r., zresztą na łamach Spider’s Weba, zapowiadał, że Polska ma się stać hubem dla całej grupy OVH w zakresie sprzedaży dla różnych rynków europejskich. I to się teraz dzieje jako naturalna konsekwencja wcześniejszych decyzji. Położyliśmy podwaliny pod to, by rozwijać tu biznes. Nie bez znaczenia jest też to, że adopcja chmury w Polsce to tylko 11 proc., a to daje duże pole do działania.

Biznes chmurowy to dość ważny element waszej działalności. Intuicyjnie obstawiam, że najbardziej ciągnie do niego dzisiaj startupy – nieprzewidywalne tempo rozwoju sprawia, że najwygodniej jest powierzyć przechowywanie danych komuś innemu.

Startupy są przede wszystkim bardziej elastyczne i odważne. Potrafią także docenić, że technologia chmurowa daje im do dyspozycji moc obliczeniową zarezerwowaną dotąd dla największych graczy. Z kolei większe firmy czy te o dłuższym stażu, często zdążyły sobie już zbudować własne centra danych. Trzeba je przekonywać do chmury.

Ta usługa ma szansę się upowszechnić?

W różnym stopniu, ale chmura pojawi się wszędzie. Dzisiaj nawet w trakcie budowy dróg wykorzystuje się drony do skanowania nierówności i mikrouszkodzeń asfaltu.

Czyli przetwarzamy dane.

Dokładnie tak. Wcześniej zajmowali się tym ludzie, dzisiaj systemy analityczne robią to dużo dokładniej. Ale wszystkie dane trzeba przecież gdzieś przechowywać. I znów wracamy do kwestii storage’u terabajtów informacji.

Rośnie też liczba terminali płatniczych, rozwijają się systemy marketing automation. Niezależnie od tego, czy firma sprzedaje dzisiaj materiały budowlane czy koszule, to chce rozwijać swój biznes. By zdobyć przewagę konkurencyjną, niezbędna jest analiza, co dzieje się u klientów. Tu znów wracamy do kwestii gromadzenia danych.

W ostatnim czasie dużo mówi się o wprowadzeniu podatku cyfrowego, który miałby uderzyć w największe spółki technologiczne tzw. GAFAM. Wy reklamujecie się jako ich europejska przeciwwaga. Skąd przekonanie, że użytkownika takie geograficzne niuanse w ogóle obchodzą?

W Europie jest wiele instytucji, które potrafią robić bardzo zaawansowane technologicznie rzeczy. Ale poziom współpracy nie jest tak dobrze zorganizowany jak w Dolinie Krzemowej. OVHcloud chce zbudować koalicję firm i przekonać wszystkich, że w Europie też może być dobrze. W tej chwili trochę bezrefleksyjnie korzystamy z rozwiązań pochodzących spoza UE. Rząd amerykański tak stanowczo sprzeciwia się podatkowi cyfrowemu, bo wie, że siła gospodarki amerykańskiej opiera sięna eksporcie do UE.

Drugi aspekt to bezpieczeństwo informacji. W Europie mamy zupełnie inne przepisy dotyczące ochrony danych osobowych. Przykładem jest GDPR, które w Polsce funkcjonuje pod nazwą RODO. W naszej naturze jest ochrona prywatności. W przeciwieństwie do USA, gdzie funkcjonują bazy, pozwalające zobaczyć, kto i pod jakim adresem mieszka.

I jeszcze ten niesławny Cloud Act…

… który upoważnia rząd amerykański do starania się o dostęp do danych ulokowanych w amerykańskich przedsiębiorstwach. Przepisy są dość niejednoznaczne, choćby pojęcie ochrony przed terroryzmem można różnie interpretować. Pytanie, czy my w Europie chcemy, by ktoś mógł sięgać po nasze dane.

I jeszcze jedna, a z punktu użytkownika może nawet najważniejsza kwestia – OVHcloud stosuje otwarte technologie. W USA firmy chcą zagarnąć cały rynek, budują zamknięte ekosystemy. Tu znów pytanie, czy chcemy uzależniać się od jednego operatora? To zagadnienia polityczno-gospodarczo-rozwojowe.

I OVHcloud chce stanąć na czele europejskiej koalicji? Przeciwstawić się lobbingowi z Doliny Krzemowej?

Octave Klaba, nasz założyciel, rozmawia z wieloma firmami i organizacjami. Chcielibyśmy, by Europa zaczęła ze sobą prowadzić dialog, chwalić się swoimi sukcesami. Marzy nam się europejski wspólny front złożony z dostawców chmur z różnych sektorów.

Podobna koalicja świetnie funkcjonuje i wspiera się wzajemnie w USA i w Chinach. Miejscowe firmy korzystają przecież z własnych dostawców hostingowych i pomagają im finansowo. Tak samo może być w Europie. Korzystając z usług europejskich firm, daje im się fundusze na dalszy rozwój i badania.

W drugą stronę, bo na plus, Europa różni się od USA podejściem do kwestii walki z globalnym ociepleniem. OVHcloud działania prośrodowiskowe zaczęło dość wcześnie.

Tak, gdy kilka lat temu Octave był pytany na konferencji o rozwiązania dotyczące klimatyzacji w centrach danych, sypał przykładami jak z rękawa. W ciągu ostatnich kilkunastu lat wszystkie z nich zdążyliśmy przetestować.

Czemu akurat chłodzenie serwerów cieszyło się takim zainteresowaniem?

Użytkownikom wydaje się, że najwięcej energii potrzebne jest do zasilania. Tak nie jest. Problem stanowi to, jak chłodzić serwery. Dlatego centra chętnie lokuje się w chłodniejszych regionach świata.

Podwarszawski Ożarów raczej się do nich nie zalicza.

Wykorzystujemy swój autorski patent, który polega na chłodzeniu serwerów specjalną cieczą. Dzięki temu niemal pozbyliśmy się klimatyzatorów, a rachunki za prąd spadły nam o połowę. By wychłodzić serwer 100 W potrzebujemy 9 W energii. To daje nam PUE (wskaźnik efektywności energetycznej – przyp. red.) na poziomie 1.09. Średnia na rynku to 1,2-1,4.

A warto pamiętać, że znaczenie PUE będzie rosło, bo do centrów danych trafia coraz więcej informacji. Użytkownicy telefonów robią coraz więcej zdjęć, przesyłają sobie filmiki, oczekują streamingu w jakości 4K. Z drugiej strony Unia zaczęła regulować prawnie, ile energii może pobierać serwer w stanie spoczynku. Czytałem, że uzyskanie pożądanego wyniku jest niemożliwe bez chłodzenia serwerów cieczą. Dlatego myślę, że reszta rynku pójdzie naszym tropem.

A przykład pójdzie z centrum w Ożarowie?

To akurat bardzo trafione pytanie. System chłodzenia, o którym wspominałem, to akurat rezultat polskiej myśli inżynierskiej. Dziś jest natomiast szeroko wykorzystywany we wszystkich naszych centrach. W przeciwieństwie do wielu zagranicznych firm, my nie wykorzystujemy Polski jako miejsca do delegowania zadań. Jak widać jest wręcz przeciwnie – to właśnie z Polski nowinki wychodzą na świat. To też odpowiada na pytanie czemu Polska jest tak istotnym krajem w strukturze OVHcloud.