Przegląd rynku

Nie ma czasu na pytania. Trzeba szybko kupić nowe, tanie auto z automatem

Przegląd rynku 26.08.2021 425 interakcji

Nie ma czasu na pytania. Trzeba szybko kupić nowe, tanie auto z automatem

Piotr Barycki
Piotr Barycki26.08.2021
425 interakcji Dołącz do dyskusji

Nowe, tanie auto z automatem – brzmi dość prosto, ale w obecnych czasach na większość modeli do zamówienia czeka się miesiącami. A nie każdy ma czas albo ochotę tyle czekać – i wtedy robi się naprawdę trudno. 

Oczywiście ktoś może w tym momencie zakrzyknąć:

Ale to już było!

Tak, chociażby tutaj. Z tym, że tamten przegląd pochodzi z dawnych czasów, kiedy jeszcze można sobie było przebierać w tym, co stoi na placu obok salonu, a jak nam nie pasowało, to sobie po prostu zamawialiśmy i po akceptowalnym oczekiwaniu odbieraliśmy wymarzone względnie niedrogie auto z automatyczną przekładnią.

Ale to były czasy, a teraz nie ma czasów. Wszystko się zmieniło, mamy nową rzeczywistość, więc i przegląd jest nowy. Na nowy samochód można czekać grubo ponad pół roku, a place dealerskie są przetrzebione. Zobaczmy więc, co się uchowało – od razu uprzedzam: będzie bolało.

Hyundai i10

Hyundai i10 2020 test

To musi być połączenie z piekła rodem – wolnossący silnik 1.0 o mocy 67 KM, połączony z automatyczną przekładnią. Od zera do setki rozpędzamy się w 17,8 s, co jest prawdopodobnie jednym z tragiczniejszych wyników w skali całego rynku. Uwzględniając też rynek rowerowy.

Chciałem znaleźć jeszcze jakiś plus poza tym, że nie trzeba zmieniać ręcznie biegów, ale chyba nie potrafię. Cylindry są 3, przełożeń jest 5, moment obrotowy wynosi całe 96 Nm… Ok, na plus zaliczę to, że nie ma i10 w automacie z najbiedniejszą wersją wyposażenia, więc będzie przynajmniej klimatyzacja w standadzie. Oczywiście manualna.

Cena? 54 400 zł. Tak, to jest najtańsze auto z automatem, które udało mi się znaleźć od ręki (a przynajmniej na to wygląda).

Kia Rio

kia rio cena

Pozostajemy w Korei, ale ta propozycja pod względem silnikowym trochę bardziej szanuje rozum i godność użytkownika. Jest tutaj turbo, jest 100 KM, jest akceptowalne 11,4 s do setki. Nie będziemy musieli przy każdym starcie ze świateł mamrotać przynajmniej była tania, patrząc, jak wyprzedzają nas z łatwością ludzie idący piechotą.

Niestety za takie luksusu musimy dopłacić prawie 10 000 zł, ale przynajmniej dostaniemy w pakiecie dwustrefową, automatyczną klimatyzację. Jakoś nie wypada mieć automatycznej skrzyni biegów i manualnej klimy. Niestety mimo zapewnień dealera na Otomoto i jego własnej stronie, zdjęcia sugerują, że klimatyzacja jest jednak manualna (dziękuję za informację).

Toyota Yaris

toyota yaris test

Tutaj wjeżdżamy już na bogato (bo dokładamy kolejne 10 000 zł), bo pod maską mamy silnik o pojemności skokowej aż 1,5 l – największy w całym zestawieniu. Jasne, ma 3 cylindry, ale przynajmniej możemy sobie wmawiać coś o niskim wysileniu i tak dalej.

Zalety? Poza tym, że to Yaris, to z tych 125 KM – nawet z przekładnią Multidrive S – wyciśniemy 10,2 s do setki i 180 km/h prędkości maksymalnej. Więc jeśli ktoś chce powtórzyć wyczyn Tymona, to proszę bardzo – nawet na autostradzie powinniśmy dać radę.

Skoda Fabia Kombi

Skoda Fabia III Kombi - opinia po 3 latach

W sumie uczciwe połączenie – kosztuje niewiele więcej od Yarisa, ale za to dostajemy kombi z automatem, które pomieści wszystko i jeszcze trochę.

Lepiej przy tym do bagażnika wrzucać przedmioty o sporej objętości, ale niskiej masie. W tym przypadku do DSG podłączono 1-litrowe TSI o mocy 95 KM, więc za bardzo nie poszalejemy. Z drugiej strony – 10,9 s do setki na pusto to nie jest znowu taki zły wynik.

Honda Jazz

druga fala pandemii

I to jest nawet trochę zabawne. Kiedy Jazz wchodził na rynek, wszyscy podnieśli raban o to, jakie to auto jest drogie. Minęło trochę czasu i… faktycznie okazało się, że jest drogie, więc trzeba je mocno rabatować. Ale z tego zamieszania wyszło na przykład coś takiego – hybrydowy Jazz (jedyna hybryda w tym zestawieniu) za jakieś 82 000 zł (trzeba doliczyć cenę lakieru, która sprytnie nie jest wliczona, żeby ogłoszenie lepiej wyglądało).

Jasne, porażająco szybkie to nie będzie, nie będzie też kombi w stylu Fabii i nie będzie też tak tanie jak i10. Ale hej – jest automat, hybryda, i jak to w przypadku Jazza bywa – wnętrze większe, niż mogłoby się wydawać z zewnątrz. Plus trudno to auto znielubić.

Ale moment, miały być tanie auta!

I pewnie były – kiedyś. Albo przed Covidem. Teraz jak chcemy kupić coś od ręki, i do tego ma być naprawdę tanio, to możemy najwyżej pogodzić się z porażającym przyspieszeniem i10, ewentualnie dołożyć jeszcze trochę i jeszcze trochę, i nagle kończymy z podpisaną umową na 80 000 zł, a w ręce mamy kluczyk do Hondy Jazz.

Co w sumie nie jest takim złym zakończeniem poszukiwań. Chociaż chyba trudno nawet te zrabatowane 80 000 zł uznać za niską cenę. Trzeba chyba poczekać na ewentualną premierę Ami w Polsce i wtedy zrobić ten przegląd jeszcze raz.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać