Wiadomości

Silniki 1.5 TSI mają problem z kangurami. I nie chodzi o Australię

Wiadomości 28.07.2019 254 interakcje
Piotr Szary
Piotr Szary 28.07.2019

Silniki 1.5 TSI mają problem z kangurami. I nie chodzi o Australię

Piotr Szary
Piotr Szary28.07.2019
254 interakcje Dołącz do dyskusji

Volkswagen, Audi, Skoda, Seat… nieważne, którą marką jesteś zainteresowany. Jeśli chcesz kupić auto z silnikiem 1.5 TSI, powinieneś poważnie zastanowić się nad wyborem skrzyni biegów.

O ile planujesz zakup samochodu z dwusprzęgłową przekładnią DSG – nie ma problemu. Nie są to może skrzynie idealne pod względem kultury pracy, ale wiadomo, czego można się po nich spodziewać. Nie sprawiają większych problemów, o ile się o nie dba.

Po drugiej stronie barykady stoi tradycyjna skrzynia manualna. Można by się spodziewać, że będzie to wybór pozbawiony ryzyka, jak zresztą ma to miejsce nie tylko u konkurencji, ale i w Grupie Volkswagena – o ile wybierzemy jakikolwiek inny silnik niż 1.5 TSI Evo.

Ten ostatni najwidoczniej z „manualem” nie do końca się dogaduje – choć niekoniecznie musi to być wina mechaniki.

Napisało już do nas w tej sprawie kilku czytelników. Wygląda na to, że problem jest częściej spotykany niż może się wydawać, a sprawa dotyczy praktycznie całej Europy. Miały też z nim do czynienia niektóre portale, np. brytyjski HonestJohn.co.uk (testujący Seata Aronę z rzeczonym silnikiem).

Opis objawów jest na ogół podobny: trudno jest kontrolować prędkość obrotową silnika, która w trakcie ruszania waha się w zakresie od 800 do nawet 1900 obr./min. (zależnie od samochodu). Co więcej, auto zbyt wolno reaguje na otrzymywane sygnały (wychylenie pedału gazu, prędkość itp.). W efekcie albo samochód robi tzw. „kangura”, albo rusza zbyt gwałtownie, strasząc pasażerów. Na poniższym filmiku można zobaczyć, jak to wygląda w praktyce (na przykładzie Volkswagena Tiguana). Na ogół problem znika lub nieco się zmniejsza po rozgrzaniu silnika.

Czego to wina?

Trudno powiedzieć. Jest duże prawdopodobieństwo, że figle płata oprogramowanie – zwłaszcza, że jego aktualizacja pomogła pewnej grupie użytkowników aut z tym problemem. Gorzej, że jest też całkiem sporo osób, u których ta aktualizacja albo nie pomaga w ogóle, albo pomaga jedynie częściowo. Volkswagen rozkłada ręce – niektórzy dealerzy twierdzą wręcz, że z informacji uzyskanych od centrali wynika, iż „ten typ tak ma”.

Innym udało się uzyskać informacje, że producent wie o problemie i że istnieje biuletyn serwisowy opisujący usterkę (TPI nr 2048749/5 z października 2018 r.). Po sieci krąży też informacja, że kłopoty miały być rozwiązane do 15 marca br., potem termin przesunięto na koniec drugiego kwartału. Czas się skończył, a rozwiązania jak nie było tak nie ma. Co więcej, autoryzowane stacje obsługi najwidoczniej mają zakaz naprawiania tego na własną rękę. Na dodatek u niektórych osób dochodzi jeszcze kłopot z niereagującym pedałem gazu, co może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji (np. braku możliwości opuszczenia skrzyżowania) – ten problem zdarza się też czasem w autach ze skrzyniami DSG.

Volkswagen 1.5 TSI problem z ruszaniem
Silnik – tak, „manual” – nie.

Czy narażone są tylko jakieś konkretne modele?

Niestety nie. W zasadzie problemy może sprawiać każdy model, w którym silnik 1.5 TSI (niezależnie od wersji mocy) sprzężono z manualną skrzynią biegów. Dotyczy to nie tylko Volkswagena Golfa, Audi Q2, Seata Leona czy Skody Superb, ale także nowego T-Roca i wielu innych aut.

Odbierając samochód z salonu trzeba liczyć na odrobinę farta – na szczęście nie wszystkie auta mają tego rodzaju problemy. My w testowanym jakiś czas temu Seacie Ibizie 1.5 TSI ich nie stwierdziliśmy. Ci którzy się z nimi zetknęli często raportują, że kłopot z ruszaniem pojawił się już w fabrycznie nowych autach, a nie dopiero po przejechaniu 5, 10 czy 50 tys. km. Niektórzy użytkownicy wadliwych pojazdów rozważają podjęcie prób oddania samochodu w ramach rękojmi.

Powstaje też pytanie, czy da się w ogóle ruszać bez „kangura”. Da się, oczywiście – ale wymaga to takiego operowania pedałem sprzęgła, że prędzej czy później prawdopodobnie się po prostu przypali jego tarczę.

Póki co i tak wiele zrobić nie można – trzeba czekać.

Rzecz w tym, że niektórzy czekania mają już dość – zwłaszcza, że naczekali się już na sam samochód. Trudno im się dziwić, ale i trudno w tej sytuacji doradzić coś innego niż uzbrojenie się w jeszcze odrobinę cierpliwości. I koniecznie zgłaszanie problemu w ASO.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać