Ciekawostki

Amfibia na bazie Toyoty Land Cruiser J70. Oto Amphicruiser wytwarzany w Holandii

Ciekawostki 11.09.2019 57 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 11.09.2019

Amfibia na bazie Toyoty Land Cruiser J70. Oto Amphicruiser wytwarzany w Holandii

Michał Koziar
Michał Koziar11.09.2019
57 interakcji Dołącz do dyskusji

Fala premier we Frankfurcie się skończyła, kurz opadł. Pora przyjrzeć się naprawdę ciekawym autom, np. Amphicruiserowi, czyli amfibii na bazie Toyoty Land Cruiser.

Wszyscy już powiedzieli co myślą o grillu koncepcyjnego BMW. Nowy Land Rover Defender na stalowych felgach w malowaniu Czerwonego Krzyża spodobał się prawie każdemu. Volkswagen popisał się swoim ID. 3. Kiedy jednak najwięksi aktorzy zakończyli swoje przedstawienie, przyszła pora by spojrzeć na dzieła mniejszych twórców. Czas na coś bardziej niespodziewanego. Np. samochód pływający budowany w Holandii.

samochód amfibia

Na imię mu było Amphicruiser.

Pływająca przeróbka Toyoty Land Cruiser powstała dzięki firmie De Jong produkującej różnego rodzaju łodzie. Bazą dla Amphicruisera jest generacja J70. Firma kupuje fabrycznie nowe Land Cruisery, a następnie je przerabia, m. in. wydłużając do przeszło 5,8 m. Skąd mają pachnące linią montażową auta tak starej generacji? Zapewne z gibraltarskiego oddziału Toyoty, sprzedającego użytkowe wersje terenówek tej marki, w tym wiekową już J70.

Zewnętrzne zmiany nie ograniczają się tylko do wymiarów. Uwagę zwracają masywne zderzaki z czarnego plastiku oraz grill przypominający Land Cruisery J40. Najciekawsza rzecz znajduje się z tyłu. To napęd wodny. Pojazd został tak skonstruowany, by można było nim jeździć w terenie, a napotykając przeszkodę wodną nawet się nie zatrzymywać. Amphicruiser po prostu ją przepłynie z prędkością maksymalną 9 km/h.

samochód amfibia

Sprawdzona technika.

Poza zamontowaniem pędnika i przystosowaniem do pływania holenderski pojazd mechanicznie pozostaje niezawodną Toyotą Land Cruiser. Ma więc pancerne zawieszenie i trwały napęd przenoszący moment obrotowy z silników diesla lub benzynowych. W przypadku jednostek wysokoprężnych do wyboru mamy sprawdzone 1HZ (4.2 diesel) oraz mocne V8. Jeśli wolimy tankować z zielonego pistoletu – Amphicruiser z sześciocylindrowym motorem typu 1GR-FE będzie właściwym wyborem.

samochód amfibia

Środek pokazywanego we Frankfurcie egzemplarza prawdopodobnie będzie wyglądał znajomo dla każdego fana Toyoty. To po prostu Land Cruiser J70, choć pewne kontrowersje może budzić połączenie jasnej tapicerki z wszędobylską nieco malinową czerwienią.

samochód amfibia

Niebrzydka rzecz, ale czy ma jakieś zastosowanie praktyczne?

Dobrze, z tym niebrzydka to trochę przesada. Amphicruiser raczej nie będzie nigdy brylować na konkursach elegancji. Za to pod kątem praktycznym wydaje się całkiem ciekawym pojazdem. Ma jednocześnie nadaną przez TUV homologację drogową i wodną od Lloyds Register. Prawnie jest więc zarówno samochodem jak i łodzią. Ciekawe jak wygląda ubezpieczanie takiego wehikułu.

Cena bazowa nie jest niska. To aż 195 tys. euro, czyli około 845 tys. zł. Dostępne wersje to Rescue, Worker i Adventure, dostosowane do różnych zadań. Pierwsza to gotowy pojazd ratunkowy, druga użytkowy, a trzecia to cywilny samochód terenowy do wypoczynku i zabawy na bezdrożach. Dodatkowo firma obiecuje szerokie możliwości dostosowania zamówionego pojazdu do widzimisię klienta. Wszystkie odmiany pływającego Land Cruisera łączy jedno – powinny dobrze się sprawdzić w trudnym terenie z licznymi zbiornikami wodnymi. By potwierdzić użyteczność Amphicruisera obecny we Frankfurcie przedstawiciel firmy przepłynął nim z St. Tropez do Monako.

samochód amfibia

Choć pojazd pojawił się w ofercie dopiero rok temu, znalazł już nabywców we Włoszech, Korei Płd., Nigerii i na Ukrainie. Producent planuje też sprzedaż w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Oczywiście wysoka cena i wąskie zastosowanie Amphicruisera nigdy nie pozwolą mu być popularnym. Mimo wszystko jest wart uwagi jako ciekawostka. Może też gdzieś komuś ułatwi pracę. Poza tym samochody pływające zawsze są interesujące.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie