Przegląd rynku

Najpotężniejsze SUV-y na rynku – przegląd od szybkich do kompletnie szalonych

Przegląd rynku 03.12.2018 21 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 03.12.2018

Najpotężniejsze SUV-y na rynku – przegląd od szybkich do kompletnie szalonych

Piotr Barycki
Piotr Barycki03.12.2018
21 interakcji Dołącz do dyskusji

Czy wysoka pozycja za kierownicą musi oznaczać, że prowadzimy powolne auto? Ani trochę. Ba, wręcz przeciwnie.

W zamierzchłych czasach podniesione samochody kojarzyły się raczej z pojazdami do powolnej jazdy w terenie i niemal równie nie-dynamicznego poruszania się po normalnych drogach. Klienci jednak oczekiwali więcej i więcej, czego efektem są SUV-y, które przy starcie spod świateł (i nie tylko) potrafią zawstydzić niejedno sportowe albo przynajmniej sportowawe auto. I przy okazji przerazić niczego nie spodziewających się pasażerów.

W czym możemy wybierać?

Alfa Romeo Stelvio Super 2.0 280 – 5,7 s do 100 km/h, 213 400 zł

Nie jest to może idealne auto, ale jednego nie można mu odmówić – jest szybkie, a do tego świetnie się prowadzi. I jest przy tym jedynym wyborem dla tych, którzy chcą kupić nowe włoskie auto we w miarę rozsądnej cenie, ale od czasu do czasu chcą w bagażniku przewieźć coś większego. Innego następcy dla 159 SW niestety brak.

Cena bazowa w tym przypadku dotyczy modeli w wersjach wyposażenia Super – w tańszych odmianach ten silnik nie jest dostępny.

Cupra Ateca 2.0 TSI 300 KM – 5,2 s, 194 664 zł

Ewenement na rynku SUV-ów. Ateca wzięta w obroty przez Cuprę jest nie tylko piekielnie szyba, ale też zaskakująco tania. Kolejne w zestawieniu BMW X6 M50d, które do 100 km/h przyspiesza w tym samym czasie, kosztuje… ponad 2 razy więcej.

Oczywiście Cuprę Atecę można jeszcze doposażyć – m.in. w felgi w kolorze miedzianym za prawie 5 tys. zł, tym samym podnosząc zauważalnie koszt zakupu, ale nie ma to większego znaczenia. W tych okolicach cenowych znalezienie SUV-a z przyspieszeniem do 100 km/h w okolicach 5 s będzie prawie niemożliwe.

Ba, nawet znalezienie normalnego auta o podobnych osiągach będzie trudne.

BMW X6 M50d – 5,2 s, 448 000 zł

Jedyny diesel w tym zestawieniu i przy okazji samochód idealnie nadający się do tego, żeby zawładnąć lewym pasem autostrady.

Trzy litry pojemności, sześć cylindrów, 381 KM, prędkość maksymalna 250 km/h i 740 Nm dostępnych już od 2000 obr./min. Dodajmy do tego jeszcze wygląd X6 i nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że z lewego pasa zjedzie nam każdy od razu po zobaczeniu nas w lusterku – czy to z przerażenia, czy to z obrzydzenia.

Volvo XC60 T8 AWD – 5,1 s, 272 450 zł

Mniejsze, tańsze i dużo bardziej eleganckie rozwiązanie do ucierania innym nosa przy starcie spod świateł. Do tego nawet o włos szybsze i dużo bardziej fascynujące pod maską.

XC60 T6 może się bowiem pochwalić silnikiem benzynowym z turbiną i kompresorem jednocześnie. Do tego ten silnik wspierany jest jeszcze przez 87-konny silnik elektryczny. Intrygujące połączenie.

Tu należałoby dodać jeszcze dwa elementy układanki. Po pierwsze XC60 T8 jest naprawdę sensownie wycenione, jeśli szukamy aż takiej mocy i przyspieszenia w segmencie premium. Po drugie to auto, z którego aż nie chce się wysiadać – nawet w spokojniejszych odmianach.

Jaguar i-Pace – 4,8 s, 354 900 zł

Jaguar-I-Pace-21

Pierwszy SUV w tym zestawieniu, który przełamuje barierę 5 sekund do 100 km/h. Przy okazji – jedyny elektryczny samochód na tej liście.

Czym kusi i-Pace? Przede wszystkim absolutnie unikalnym wyglądem. Do tego oczywiście przyspieszeniem, a także – co nieco zaskakujące – wszechstronnością. I dobrze się prowadzi, i dobrze sprawdza się jako komfortowy sposób transportu, i wcale nie ma tak małego bagażnika, jak można byłoby zakładać.

A, i oczywiście jest eco.

Range Rover Sport SVR 5.0 575 KM – 4,5 s, 705 500 zł

To auto z byciem eco nie ma już za to nic wspólnego. Ze zdrowym rozsądkiem też nie. Jest wielkie, nieprzyzwoicie szybkie, porażająco głośne i kosztuje ponad 700 tys. zł.

Potrzeba jakiejś dodatkowej rekomendacji?

Porsche Macan Turbo z pakietem Performance – 4,4 s, 429 420 zł

Niestety to jeszcze ten stary Macan, ale kogo by to interesowało, kiedy sprint do 100 km/h zajmuje mu tylko 4,4 s, a znaczne przekroczenie dopuszczalnych prędkości na polskich autostradach (160 km/h) – 10,4 s.

Z Macanem jest właściwie tylko jeden problem – żeby był prawdziwym Porsche, trzeba dołożyć do jego ceny bazowej naprawdę sporo gotówki. Bo jak tu nie zamówić na przykład tapicerki ze skóry naturalnej (15 tys. zł) albo pakietu wykończenia wnętrza w alcantarze (29 tys. zł)…

Bentley Bentayga – 4,1 s, ok. 1,1 mln zł

Tego samochodu mogłoby w zestawieniu zabraknąć, bo jest poza zasięgiem zdecydowanej większości osób na świecie. Ale należy mu się tu przynajmniej honorowe miejsce za to, że inżynierom Bentleya udało się sprawić, że ten niemal 2,5-tonowy czołg rozpędza się do 100 km/h w zaledwie 4,1 s.

Choć czy to aż takie trudne, kiedy pod maską drzemie 6-litrowy, 600-konny silnik o momencie obrotowym równym 900 Nm?

Porsche Cayenne Turbo z Performance Start – 3,9 s, 681 080 zł

Na tle Bentayagi Cayenne Turbo wydaje się być rozwiązaniem praktycznym, oszczędnym i jak najbardziej sensownym. Oczywiście ani trochę takie nie jest – Cayenne Turbo jest całkowicie szalone.

Rozsądne może i jest Cayenne S. Przyspiesza do setki (i więcej) zaskakująco sprawnie, prowadzi się – szczególnie ze wszystkim dodatkami do zawieszenia – absolutnie imponująco, jak na takie wielkie i wysokie auto, a poza tym po odpowiednim doposażeniu jest jak najbardziej luksusowe.

A Cayenne Turbo? To samo, ale mocniej, lepiej, szybciej i z ośmioma cylindrami pod maską.

Mercedes-AMG GLC 63 S 4MATIC – 3,8 s, 426 800 zł

Najtańszy z najszybszych, choć trzeba też pamiętać, że najmniejszy z najszybszych.

Na tle swoich rywali w kategorii poniżej 4 sekund GLC 63 wygląda prawie jak okazja. Oczywiście, do ponad 426 tys. zł trzeba jeszcze doliczyć kilka kosztownych dodatków (w standardzie brak chociażby… podgrzewanych foteli), ale to wciąż najtańszy sposób na tak szokujące przyspieszenie w podniesionym aucie.

Jeep Grand Cherokee Trackhawk – 3,7 s

Amerykańska bestia. Wszystko musi być tu absolutnie wielkie – ponad 2,5 tony masy własnej, pojemność skokowa silnika – 6,2 l, moc – 717 KM, moment obrotowy – 686 Nm, prędkość maksymalna 290 km/h.

Trzeba na niego przygotować również monstrualną gotówkę – co najmniej 538 000 zł.

Lamborghini Urus – 3,6 s, ok. 1,2 mln zł

Urus jest… niezbyt zaskakujący. Wygląda na niesamowicie szybkie auto, wygląda też na niesamowicie drogie auto. I spełnia jedną i drugą obietnicę.

Nie oznacza to jednak, że jest to najszybszy seryjnie produkowany SUV. Najwyższe miejsce na tej liście zajmuje Tesla Model X, która jest w stanie rozpędzić się w do 100 km/h w… ok. 3,2 s.

Niestety, całe to przyspieszanie w Tesli będzie odbywać się wyłącznie przy szumie wiatru i hałasie opon. Brakuje mu ryku silnika. Na szczęście nie można tego powiedzieć o większości pozostałych aut z tego zestawienia.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie