Wiadomości

Teraz już naprawdę możemy zazdrościć Chińczykom. Nawet Mercedesa dostali ładniejszego

Wiadomości 20.04.2021 53 interakcje

Teraz już naprawdę możemy zazdrościć Chińczykom. Nawet Mercedesa dostali ładniejszego

Piotr Barycki
Piotr Barycki20.04.2021
53 interakcje Dołącz do dyskusji

Podobno to mieszkańcy Europy preferują klasyczną elegancję i tradycję, a Chińczycy wolą chrom, blichtr i wszystko na pokaz. Jeśli tak, to chyba coś się pomieszało. 

Albo przynajmniej pomieszało się Mercedesowi, który właśnie pokazał nową generację klasy C w wersji na rynek chiński, czyli oczywiście w longu. Po jakiego diabła, skoro jest tam klasa E w wersji długiej i krótkiej (w krótkiej jako „Sport”) – nie wiadomo. Choć w sumie wiadomo.

W każdym razie klasa C w odmianie „L”, nie jest jakoś przesadnie porywającym autem. Ot, to samo, co widzieliśmy w Europie, tyle tylko, że z większym rozstawem osi, dłuższymi tylnymi drzwiami, większą przestrzenią na nogi dla pasażerów z tyłu i ogólnie większym wypasem z tyłu.

Ten większy wypas przejawia się głównie w postaci dodatkowych poduszeczek na zagłówkach, większego podłokietnika, dodatkowego wyciszenia nadwozia i kilku innych detali. Trochę nuda, a jeszcze większa nuda, jeśli spojrzymy na auto z profilu. Gdyby nie artystycznie namazane „L” na słupku, pewnie nikt nie zorientowałby się, że to jakiś inny model niż ten, który zacznie zaraz wysypywać się na europejskie drogi.

Z przodu w sumie też nic porywającego, ot – standardzik:

Zaraz, co?

Ano to:

Czyli <włącza tryb grzyba> nowa klasa C z przepięknym, klasycznym frontem Mercedesa, z gwiazdą tam, gdzie powinna być, a nie powiększoną i nalepioną na grill <wyłącza tryb grzyba>. I tak, jak do tej pory nowa klasa C była dla mnie po prostu ok, tak teraz wygląda naprawdę świetnie. No i tak, jak powinna zawsze wyglądać – jak mała klasa S.

I w sumie co z tego?

To, że jak na razie taki front zarezerwowany jest najwyraźniej wyłącznie dla mieszkańców Chin. Wszystkie materiały fotograficzne, które Mercedes udostępnił wraz z premierą swojego nowego modelu, przedstawiały klasę C w takiej wersji, jak powyżej. Czyli z przerysowanie wielką gwiazdą na grillu. Na wszelki wypadek przejrzałem je jeszcze raz – nie ma wśród nich żadnego z chińskim frontem.

Podobnie zresztą jest w konfiguratorach i katalogach klasy C. W polskim i niemieckim konfiguratorze nie znajdziemy klasycznego układu znaczka.

Jest za to pan, który podlewa z konewki drzewko, siedząc na klapie klasy C.

Ale to chyba nie o to chodziło w tych poszukiwaniach.

Oczywiście jest szansa, że kiedyś taka wersja trafi do Europy.

Nie ta przedłużona, ale ta z klasycznym grillem. Chociaż prawdopodobieństwo jest raczej znikome, patrząc na to, co dzieje się w ofercie Mercedesa i co wybierali klienci, nawet wtedy, kiedy mieli wybór. Najwyraźniej mieszkańcom Europy nie zawsze jest jednak po drodze z tą klasyczną elegancją

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać