Klasyki

60 lat Mini. Małe jest nie tylko piękne – małe jest mądre

Klasyki 27.08.2019 391 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 27.08.2019

60 lat Mini. Małe jest nie tylko piękne – małe jest mądre

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski27.08.2019
391 interakcji Dołącz do dyskusji

Mini skończyło 60 lat. Produkowano je natomiast przez lat 41. Przy okazji ten samochód wiele zmienił jeśli chodzi o postrzeganie małych aut i jako jeden z nielicznych dorobił się osobnej marki.

Nie będę Wam szczegółowo opisywał historii Aleca Issigonisa i powstania Mini, bo o tym napisano już jakieś 60 tys. razy. Wszyscy, którzy interesują się choć trochę motoryzacją, wiedzą jak było. Zupełnie nie o tym chciałem napisać.

60 lat temu nie istniało pojęcie „małego samochodu”

Były normalne, duże i drogie samochody oraz były mikrosamochody. Mikrosamochody łączyło to, że były bardzo wolne, bardzo głośne, nadzwyczaj awaryjne oraz zapewniały ujemny poziom bezpieczeństwa. Nawet zderzenie z pieszym mogło zakończyć się katastrofalnie. Ktoś zakrzyknie: herezja! A co z Fiatem Nuova 500, który debiutował przed Mini, bo w 1957 r.? No tak, ale porównajmy sobie może moc: Fiat Nuova 500 miał 13 KM. Mini miało ich 34. To nie przepaść, to przestrzeń międzygalaktyczna. Mini przy odrobinie wiatru w plecy rozpędzało się do 120 km/h. O jakimkolwiek porównaniu z mikrosamochodami pokroju Isetty czy Heinkla Trojana szkoda nawet wspominać. A to właśnie te samochody zyskały sobie w drugiej połowie lat 50. znaczną popularność w Wielkiej Brytanii, kiedy to z powodu kryzysu sueskiego wprowadzono racjonowanie paliw. Klienci szukali czegoś, co przewiezie ich z A do B we względnie komfortowych warunkach, ale przy użyciu jak najmniejszej ilości paliwa.

klasyczny mini cooper

Dlaczego Mini tak „zakąsiło”?

Bo było właściwie pierwszym przypadkiem samochodu, który był mały, ale nie był „biedny”. Okazało się, że można zrobić rzecz małą, ale wysmakowaną, nieporażającą swoim ogromem, ale nadrabiającą przemyślnym wzornictwem i świetnymi rozwiązaniami technicznymi. Mini zaskakiwało tym, że naprawdę było czteroosobowe, bez żadnych kompromisów, i jeszcze udało się zmieścić bagażnik. Bywałem wożony klasycznym Mini w czasach, kiedy nie było jeszcze ono klasyczne – w 1994 r. byłem na kursie językowym w Wielkiej Brytanii i pamiętam, że ten samochód nie przestawał zaskakiwać. Wprawdzie siedziało się prawie na samej ziemi, ale wcale nie było niewygodnie. Cztery osoby jechały nim w normalnych warunkach. Wiadomo, nie mogli to być koszykarze, ale jeśli porównać Mini z Fiatem 126p, to nasz Maluch przegrywa na wszystkich polach, mimo niemal tej samej długości nadwozia. Mini ma nawet bagażnik.

klasyczny mini cooper

Anglicy nie lubią zmieniać tego, co jest dobre

Liftingowali Mini w nieskończoność. Sprzedawali licencje do Włoch, Chile czy Australii. Składali je w Belgii i Portugalii. Zrobili wersję sportową Cooper i Cooper S, automat Mini-Matic, zrobili kombi Traveller w wersji oszklonej i blaszanej. Uluksusowili Mini, tworząc inaczej stylizowaną wersję Clubman – w oryginalnej odmianie Clubman wcale nie miał nadwozia kombi, tylko bardziej wysunięty przód, który miał nadać mu więcej „premium”. Wreszcie skoro już o premium mowa, zbudowano także przedziwny twór pod nazwą Riley Elf, który był sedanem na bazie Mini, stylizowanym w sposób bardziej barokowy, żeby spodobać się starszym klientom. Oczywiście ten ostatni produkt był porażką, ale zarazem można go uznać za pierwsze małe auto premium. Były to trudne początki, spójrzcie sami…

klasyczny mini cooper

Mini miało sporo szczęścia

W latach 90. na pewno sporo osób się zastanawiało, po co utrzymuje się produkcję czegoś tak przestarzałego. Na szczęście trafił się inwestor w postaci BMW, który wykupił prawa do marki Mini i bazując na legendzie oryginalnego auta stworzył całą linię modeli, które do niego nawiązują – wykorzystując oczywiście szeroko dodatkowe nazwy, takie jak Cooper, Clubman czy Countryman. I tu pojawia się taki mały, drobny zgrzycik…

klasyczny mini cooper
Oryginalny Clubman

Pierwsze Mini było naprawdę małe

Z pewnością większe niż mikrosamochody, ponieważ osiągało długość 305 cm, a mikrowozy rzadko dobijały do trzech metrów. Fiat Nuova 500 był krótszy o 8 cm. Kiedy w końcu lat 90. ubiegłego wieku produkcja klasycznego Mini wchodziła w fazę schyłkową, był to najkrótszy 4-osobowy samochód na rynku.

klasyczny mini cooper

Robimy fast forward do roku 2001, kiedy pojawia się Mini nowej generacji, skonstruowane przez BMW. Długość? 363 cm. I jest to jak na rok 2001 „mały samochód”, choć wytwarzany równocześnie Fiat Seicento mierzył 332 cm. Druga generacja współczesnego Mini (2006) znana pod kodem fabrycznym R56 dobija do 370 cm, a po małym liftingu z 2011 r. nawet przekracza tę wartość (373 cm). Obecna generacja ma 382 cm długości. Trzysta osiemdziesiąt dwa. Bardzo trudno jest dziś znaleźć w Europie samochód mniejszy niż 3,5 metra (nawet VW Up! przekracza tę wielkość), a wkrótce będzie jeszcze trudniej, bo nowe normy emisji spalin UE skutecznie wykoszą małe auta z ofert producentów. Może 60-lecie Mini powinno dać Unii do myślenia, że małe samochody są dobre, bo są małe i dobre. Może nie potrzebujemy 4,5-metrowych behemotów żeby dojechać do pracy. Może mógłbyś mieć mniejszy samochód, a może Unia mogłaby nieco urealnić swoje zasady dotyczące emisji, tak żeby faktycznie promowały małe auta, a nie wielkie SUV-y typu plug-in hybrid.

klasyczny mini cooper

Miało być o Mini, a znowu mi zeszło na narzekanie na Unię

No to jeszcze garść ciekawostek na koniec, żeby zatrzeć złe wrażenie. W końcu zawsze pamięta się tylko koniec rozmowy. Od połowy lat 60. do ok. 1969 r. stosowano w Mini nietypowe zawieszenie pół-hydrauliczne, odmianę zawieszenia Hydrolastic spotykanego w większych autach koncernu British Leyland. Zastosowano w nim wypełnione płynem odbojniki (hydro bumps), które potem zarzucono, podobnie jak produkcję zamienników. Auta z oryginalnymi odbojnikami hydraulicznymi osiągają dziś astronomiczne ceny. Do 1968 r. montowano też zewnętrzne zawiasy drzwi – bardzo charakterystyczny element wczesnych Mini. Typowa usterka to zawilgocony aparat zapłonowy, który znajduje się w głupim miejscu zaraz za grillem. Wymiana oleju w silniku i skrzyni biegów (jeden obieg) jest wymagana co 7-8 tys. km, a duży problem może sprawić dobranie oryginalnych 10-calowych opon, które niesamowicie szybko się zużywają.

klasyczny mini cooper

klasyczny mini cooper

W przypadku Mini można przyjąć zasadę podobną jak w Garbusie – heaven is a sixty-seven. Lata 1967-1969, czyli Mini mk II po pierwszym małym liftingu (z synchronizowaną jedynką) wyglądają najbardziej klasycznie, a jeżdżą żwawo dzięki większemu, 1000-centymetrowemu silnikowi w miejsce jednostki 850 ccm. Teraz wiecie już wszystko, idźcie i kupujcie Mini póki tego nie zabroniono.

klasyczny mini cooper

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie