Wiadomości

Marka Bugatti od teraz służy do sprzedawania hulajnóg elektrycznych z większym zyskiem

Wiadomości 11.01.2022 121 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 11.01.2022

Marka Bugatti od teraz służy do sprzedawania hulajnóg elektrycznych z większym zyskiem

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski11.01.2022
121 interakcji Dołącz do dyskusji

Co zrobić, jeśli masz w swoim portfolio markę motoryzacyjną o ogromnej rozpoznawalności, ale małym potencjale sprzedażowym?

Odpowiedź brzmi: sprzedaj ją w diabły i pozbądź się problemu. Dokładnie tak postąpił koncern VAG, który odsprzedał markę Bugatti chorwackiej firmie Rimac. Tak w ogóle, to to się nie czyta RIMAK, tylko RIMAĆ, a przynajmniej tak słyszałem. Nieważne, ważne że teraz nowy właściciel pozyskał prawa do marki i zaczyna kombinować co by tu zrobić. Produkować jakiś samochód? Nie, no to to nie. Straszne koszty, duże ryzyko, długotrwały proces przygotowawczy, ogólnie to samochody są przecież trochę passe. Z drugiej strony, mamy przecież markę Bugatti i nie możemy tak po prostu pozwolić jej leżeć odłogiem. Kurczę blade, zróbmy coś!

Mam pomysł: hulajnoga elektryczna Bugatti

O, i to jest plan. Jeździ? Jeździ. Czyli jest to nowy pojazd Bugatti. Szach-mat sceptycy, myśleliście że Bugatti nie wypuści już nic nowego pod zarządem Rimaca? Teraz musicie zjeść swoje szorty. W dodatku nowy pojazd Bugatti jest w pełni elektryczny. Wprawdzie ma napęd na przednie koło, ale to nikomu nie przeszkadza. Proszę, oto nowe Bugatti:

hulajnoga bugatti

W prezentacji napisano, że hulajnoga Bugatti ma takie wyjątkowe, smukłe linie i że jej stylizacja jest odważna. Możliwe, ja tam widzę głównie małe koła, w których często trzeba będzie wymieniać dętki i opony. Rzeczywiście, rama jest dość niecodzienna, a jeszcze bardziej niecodzienne jest oświetlenie tylne, gdzie mamy i czerwoną listwę świetlną zgodnie z najnowszą modą, i jeszcze element wyświetlający logo Bugatti na asfalcie w ciemnościach. Bardzo potrzebny gadżet, w uzasadniony sposób podnoszący masę tego urządzenia. W dodatku jego działanie zobaczysz tylko jeżdżąc na elektronodze Bugatti po zmroku, co jednak odradzałbym z powodu małych kółek i możliwości wjechania na niewidoczny nocą wybój. Na skali niezbędności/zbyteczności od „młotek” do „środek do odstraszania mamutów” ten świetlny element mieści się zdecydowanie bliżej tej drugiej strony.

hulajnoga bugatti

Kto tak naprawdę odpowiada za hulajnogę Bugatti?

To amerykańska firma Bytech, działająca w dziedzinie drobnej elektroniki – robią głośniki BT, powerbanki, latarki itp. Można znaleźć, że produkują również hulajnogę elektryczną Fiat 500, która chyba okazała się sporym hitem, bo widuję ich niemało na ulicach. Gdzie ją produkują? Tam, gdzie się domyślacie. Na stronie Bytech można znaleźć informację, że jest to firma amerykańska, ale jej fabryki znajdują się „w wielu krajach świata”. Na wszelki wypadek nie napisali, w jakich. Ale naprawdę nietrudno zgadnąć.

Na koniec szybkie dane techniczne hulajnogi Bugatti

Rozmiar kół: 9 cali. Maksymalna moc: 700 W (to dużo). Akumulator: 10 Ah. Maksymalny zasięg: ok. 36 km, realny ok. 30 km. Możliwość pokonywania 15-procentowych wzniesień. Trzy tryby jazdy z blokadą na 15, 20 i 30 km/h. Nośność: 109 kg. Kraj produkcji: nieznany, hehe. Podobnie jak cena, ale będzie słona, bo w końcu „widzisz pan co tu pisze? BUGATTI”. I tak się prawidłowo używa rozpoznawalnych marek, którym brakuje produktu – sprzedaje się generyczny towar z nalepionym logotypem z kilkusetprocentową marżą. Też bym tak chciał!

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać