REKLAMA

Powrót legendy z czasów Walkmana. Sony MDR-3R biorę w ciemno

Po raz pierwszy w życiu zapragnąłem kupić przewodowe słuchawki, ale nie może być inaczej, bo Sony postanowiło wskrzesić kultowy model. MDR-3R to spełnienie wszystkich marzeń ludzi zakochanych w latach 80. Zamawiam w ciemno.

Powrót legendy z czasów Walkmana. Sony MDR-3R biorę w ciemno
REKLAMA

W 1979 roku Sony wprowadziło na rynek urządzenie Walkman, które zmieniło świat. Miliony ludzi na całym świecie mogło słuchać ulubionej muzyki poza domem. Błyskawicznie zdobył popularność, stał się wręcz atrybutem każdego człowieka sukcesu w latach 80., co zresztą widać w licznych filmach dziejących się w tamtych czasach. Razem z Walkmanem zadebiutowały słuchawki Sony MDR-3. Teraz wracają po 47 latach w nowej odsłonie. Cudo to mało powiedziane.

REKLAMA

Sony MDR-3R to słuchawki marzeń. I co najlepsze - są w dobrej cenie

W chwili pisania tego artykułu nie znam polskiej ceny, ale europejska to 59 euro, więc mówimy o kwocie poniżej 300 zł. To niewiele za tak cudowny powrót do przeszłości. Koncepcja jest taka sama jak prawie 50 lat temu - charakterystyczne wzornictwo, bezproblemowa łączność, a z nowych rzeczy, których nie było w oryginale mamy na przewodzie pilot do sterowania głośnością z wbudowanym mikrofonem do rozmów.

Słuchawki mają charakterystyczne niebieskie i pomarańczowe nauszniki i co najlepsze - oba kolory są w pudełku, więc możecie żonglować stylem. Pudełko i instrukcja też przypominają to oryginalne. Tu jest tyle nostalgii, że aż się wzruszam.

REKLAMA

Co do samej konstrukcji - Sony trzymało się oryginału. Są tu przetworniki akustyczne 23 mm, takie jak w pierwowzorze, dzięki czemu brzmienie ma być wierne oryginałowi, ale z uwzględnieniem gustów współczesnych słuchaczy. Ma być naturalnie i przyjemnie.

Powstanie również specjalna edycja Stranger Things. Skąd taki pomysł? Max, jedna z głównych bohaterek serialu ma przy sobie Walkmana i charakterystyczne słuchawki. Edycję Stranger Things poznacie po czarnym pałąku i czerwono-czarnych poduszkach nauszników i grawerze z tytułem serialu.

REKLAMA

Sony MDR-3R są skazane na sukces

Kochamy nostalgię, zwłaszcza w czasach, gdy technologie są zbyt zaawansowane, żeby je obejmować rozumem. W świecie sztucznej inteligencji, algorytmów na każdym kroku nawet w słuchawkach, chcemy powrotu do świata, którego już nie ma, który był inny. Wolniejszy, z raczkującymi nowinkami. Chcemy wrócić do początku. Dlatego wiem, że te słuchawki będą sukcesem. Muszą być, bo są skrojone pod nasze tęsknoty.

REKLAMA

Umówmy się - to nie jest gadżet dla melomana. Sony mówi wprost, że nie ma tu aplikacji sterującej, korektora, dźwięk trochę wycieka na zewnątrz, o ANC możecie zapomnieć. Ale tu nie chodzi o to. To nie ma najmniejszego znaczenia. I tak je chcę. Do kompletu brakuje mi tylko nowego Walkmana, ale niestety jego cena to co najmniej 10 tys. zł, więc na razie zadowolę się samymi słuchawkami.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.

REKLAMA
REKLAMA