REKLAMA

Wyłączyłem powiadomienia w telefonie. Nie wiem, jak wy tak żyjecie.

Kilka miesięcy temu postanowiłem, że ograniczę liczbę powiadomień na moim smartfonie do absolutnego minimum. Wyłączyłem więc większość komunikatów. Dzięki temu telefon nie zachęca mnie do sięgnięcia po niego przy każdej okazji.

Powiadomienia ograniczone
REKLAMA

Tak naprawdę już od kilku lat staram się walczyć z nadmierną liczbą komunikatów pochodzących z telefonu, ale jeszcze do niedawna nie przeszkadzało mi, że każdy prywatny czat z Messengera czy wiadomość wysłana na służbową skrzynkę pocztową zostawia powiadomienia. Z czasem jednak zaczęło mnie to irytować. Dlatego stopniowo ograniczałem powiadomienia, aż skonfigurowałem telefon tak, by informował mnie tylko o istotnych sprawach.

REKLAMA

Messenger nie pomaga w ograniczeniu powiadomień, więc trzeba stawiać na wibracje

Odkąd pamiętam, zawsze korzystam z telefonu w trybie cichym. Nigdy nie czułem potrzeby, żeby telefon wydawał dźwięki za każdym razem, gdy ktoś do mnie napisze na komunikatorze internetowym lub gdy dostanę nową wiadomość na pocztę elektroniczną.

Zawsze bardziej wolałem wibracje. Te pozostają niesłyszalne (lub ledwie słyszalne) dla innych osób, ale wystarczająco dobrze zwracają naszą uwagę. Niezależnie od tego, czy telefon leży na dnie kieszeni, czy też z boku na biurku.

REKLAMA

Jeszcze kilka lat temu nie miałem jednak problemu z tym, aby mój telefon wibrował za każdym razem, gdy dostanę jakąkolwiek wiadomość na Messengerze. Nieważne od kogo. Nieistotna była też waga czy nadawca wiadomości. Aby być na bieżąco, pozostawiałem włączone powiadomienia wraz z wibracjami. Wyjątkiem były tylko czaty grupowe, które zawsze automatycznie wyciszałem. Grupy potrafią stanowić źródło ogromnego spamu, dlatego zawsze je wyciszam.

Ustawienia powiadomień w Messengerze są mocno ograniczone

Messenger oferuje bardzo ograniczone funkcje dostosowywania powiadomień i niestety działają one zero-jedynkowo. Jeśli wyciszymy dźwięki dla całej aplikacji, nawet w trybie cichym nie uruchamia się wibracja. Jeśli nie chcemy rezygnować z wibrowania przy powiadomieniu, trzeba zastosować bardziej radykalne kroki - samodzielnie stworzyć hierarchię i wyciszyć całkowicie powiadomienia od osób, których wiadomości są mniej istotne. I pozostawić włączone dla tych, które są dla nas ważniejsze.

REKLAMA

Dzięki temu sięgam po telefon tylko wtedy, gdy słyszę wibrację. Wiem wtedy, że jest to coś ważnego, wartego odblokowania telefonu.

W większości aplikacji całkowicie pozbyłem się powiadomień

Messenger jest jedyną aplikacją, której w momencie otrzymywania powiadomienia zezwalam na wibracje - no, oprócz aplikacji do połączeń, ale to wiadomo. We wszystkich innych albo całkowicie wyłączam powiadomienia, albo pozostawiam tylko chwilowo wyświetlające się banery.

REKLAMA

W zdecydowanej większości aplikacji je dezaktywowałem. Pozbyłem się całkowicie komunikatów o nowych promocjach z aplikacji platform sprzedaży, nowych zaproszeń na Facebooku czy tego, że ktoś dodał nowe zdjęcie na Instagramie. Każdy wyświetlający się baner tego typu zachęca mnie do sięgnięcia po telefon czy wykonania określonej akcji.

Te informacje są mi jednak zupełnie zbędne. Nie chcę, aby w sekcji powiadomień pośród ważnych komunikatów, np. o dostarczonej przesyłce z aplikacji InPostu czy DPD, widniał spam. Gdy jesteśmy zalewani różnymi ofertami czy promocjami, łatwo się zapomnieć i zamiast przeczytać ważną wiadomość, zająć się nieistotnymi rzeczami.

REKLAMA

Aplikacje, dla których mam uruchomione powiadomienia, jestem w stanie policzyć na palcach obu rąk. Tak naprawdę są to: komunikatory takie jak Messenger, iMessage, Telefon, Apple Znajdź, aplikacja bankowa oraz aplikacje firm kurierskich (InPost, DPD). Na telefonie mam kilkadziesiąt aplikacji, z czego zdecydowana większość nie wyświetla żadnych powiadomień. Nic mnie nie rozprasza i do danej aplikacji zaglądam tylko wtedy, kiedy jest to konieczne.

REKLAMA

Dzięki temu telefon rzadko kusi mnie, abym go wziął i bezmyślnie scrollował aplikacje mediów społecznościowych.

Nie wiem, jak inni tak żyją

Wiele osób w moim najbliższym otoczeniu ma zupełnie inne podejście do aplikacji. Zamiast poświęcić trochę czasu na zastanowienie się i skonfigurowanie wyłącznie istotnych programów, pozostawia domyślne ustawienia polegające na wyświetlaniu powiadomień (a co za tym idzie – dźwięków i wibracji) na każdym możliwym kroku. Sekcje powiadomień zawalone każdym powiadomieniem z Facebooka, YouTube’a czy promocjami ze sklepów internetowych to standard u wielu użytkowników telefonu.

REKLAMA

Rozumiem, że to kwestia przyzwyczajenia, ale w dzisiejszych czasach higiena cyfrowa powinna być kluczowa. Dzisiejszy świat polegający na aplikacjach nie pozwala na zrezygnowanie z telefonu - to nie tylko centrum komunikacji, ale też np. narzędzie do zarządzania pieniędzmi czy do pracy. Warto jednak zachować równowagę i odciążyć swoją głowę od natłoku bodźców oraz informacji, ograniczając rozpraszacze. Powiadomienia w telefonie bywają naprawdę przydatne, ale w większości przypadków są wykorzystywane przeciwko nam.

Czytaj też:

Albert Żurek
Redaktor

Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.

REKLAMA
REKLAMA