Wojsko Polskie szykuje przełom. Jeden "pierścień", by połączyć wszystkie drony
Wojsko Polskie chce, by żołnierze mogli sterować za pomocą jednego urządzenia dronami latającymi, naziemnymi i pływającymi. Do opracowania autopilota i oprogramowania zgłosiło się siedem firm.

Urządzenie nosi nazwę "wielodomenowy autopilot dla systemów bezzałogowych". Ma umożliwić operatorowi drona manewrowanie różnymi pojazdami bezzałogowymi wykorzystywanymi przez Wojsko Polskie. - Żołnierze podkreślają, że opracowanie jednego uniwersalnego urządzenia przyniesie wiele korzyści. Ma być ono głównym narzędziem sterowania platformami bezzałogowymi w Wojsku Polskim. - podaje Polska Zbrojna.
Jak to ma działać w praktyce? Autopilot ma być urządzeniem modułowym. Po zamontowaniu różnych nakładek możliwe będzie sterowanie różnymi dronami. Ma to zwiększyć niezależność wojska od technologii różnych producentów i poprawić skuteczność wykonywanych zadań. Jedna stacja naziemna ma być wykorzystywana do sterowania wieloma dronami, jednocześnie np. latającymi i jeżdżącymi.
Jeden autopilot, w miejsce wielu systemów sprawi, że żołnierz wykorzysta posiadane już umiejętności, kompetencje i doświadczenie do sterowania różnymi platformami przy zastosowaniu tego samego interfejsu lub wręcz tej samej naziemnej stacji kontroli - mówi Polsce Zbrojnej płk Grzegorz Polak, rzecznik prasowy Agencji Uzbrojenia.
Więcej na Spider's Web:
Wojsko chce ustalić własny standard
Wspólny system sterowania to nie tylko kwestia wygody. W wojsku czas poświęcony na szkolenie ma bezpośrednie znaczenie dla gotowości do działania.
Jeżeli każda platforma bezzałogowa wykorzystuje inny interfejs, procedury i stację kontroli, operator musi poznawać kolejne rozwiązania. Nawet doświadczony żołnierz może potrzebować dodatkowego szkolenia, zanim sprawnie zacznie korzystać z nowego urządzenia.
Standaryzacja ma ograniczyć ten problem. Jeśli obsługa różnych bezzałogowców będzie opierała się na podobnych zasadach, operator łatwiej przeniesie swoje umiejętności z jednej platformy na drugą.
Żołnierz ma działać niejako intuicyjnie. A więc dostanie do ręki sprzęt uniwersalny, który już zna, na którym był szkolony. Standaryzacja w zakresie sterowania dronami, jaką może przynieść ze sobą autopilot, wymusi też na producentach sprzętu takie zmiany, które sprawią, że będzie on kompatybilny z tym urządzeniem. Będzie to więc równocześnie pewien wyznacznik standardu, którego oczekuje Wojsko Polskie - stwierdził rzecznik Agencji Uzbrojenia.
Drony latające, lądowe i pływające pod wspólną kontrolą
Na współczesnym polu walki drony mogą wykonywać różne zadania. Maszyny latające mogą prowadzić rozpoznanie, obserwować teren i dostarczać informacje o ruchach przeciwnika. Platformy naziemne mogą wspierać działania logistyczne, rozpoznawcze lub wykonywać zadania w niebezpiecznych miejscach. Z kolei jednostki nawodne mogą służyć między innymi do obserwacji akwenów i wykonywania zadań bez narażania załogi.
Każda z tych platform działa w innym środowisku, ale z punktu widzenia wojska może być elementem jednego zadania. Dron powietrzny wykrywa interesujący obiekt, pojazd naziemny sprawdza wskazany obszar, a jednostka pływająca prowadzi obserwację z poziomu wody.
W takim scenariuszu wspólne narzędzia sterowania mogłyby ułatwić operatorom przechodzenie między platformami i ograniczyć problemy wynikające z niekompatybilnych systemów. Sama integracja sterowania nie wystarczy jednak do pełnej współpracy wszystkich maszyn. Potrzebne są także odpowiednie łącza komunikacyjne, wymiana danych, procedury bezpieczeństwa oraz rozwiązania pozwalające koordynować działania poszczególnych urządzeń.
Zamiast budować odrębne środowiska obsługi dla każdej nowej maszyny, armia chce stworzyć wspólną podstawę dla różnych typów dronów. Jeśli projekt się powiedzie, żołnierze będą mogli korzystać z bardziej jednolitego systemu sterowania, a wojsko zyska narzędzie ułatwiające integrację sprzętu pochodzącego od różnych producentów.
Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.