Atomowy miecz Francji rusza do akcji. Przetestują potężną rakietę balistyczną
Francja przeprowadzi test pocisku balistycznego M51.3, który służy do przenoszenia głowic jądrowych. Rakieta odpalona zostanie z okrętu podwodnego Le Vigilant o napędzie atomowym.

Francja po raz pierwszy od trzech lat przygotowuje się do wystrzelenia międzykontynentalnej rakiety balistycznej M51.3. To potężna rakieta o zasięgu szacowanym na 9000–10 000
km, jednak rzeczywista wartość jest tajna.
Każda taka rakiet posiada nawet 10 głowic MIRV (skrót z ang. Multiple Independently Targetable Reentry Vehicle). Głowice te to ładunek bojowy pocisku balistycznego, który zawiera kilka niezależnych głowic jądrowych, z których każda może trafić w inny cel. Każda głowica TNO-2 ma moc 100 kt.
Głowica TNO-2 to francuska głowica termojądrowa, w której wykorzystywany jest uran-235 lub pluton-239 (wystarczająco wzbogacony) oraz tryt. Głowice te weszły do służby w 2016 r. To zaawansowane technologicznie rozwiązanie wyposażone w stożkową powłokę zewnętrzna z wysokowydajną ochroną termiczną, zoptymalizowane pod kątem osiągów, zapewniające precyzyjne wejście w atmosferę na bardzo dalekich trajektoriach. Charakteryzuje się również zaawansowanymi właściwościami stealth.
Francuski okręt podwodny z napędem jądrowym, uzbrojony w pociski balistyczne (SSBN), może przenosić 16 pocisków wyposażonych w maksymalnie 10 głowic bojowych każdy. Teoretyczny potencjał salwy wynoszący 160 głowic TNO-2 (16 000 kt) odpowiada sile ponad 1000 bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę (o mocy około 15 kt).
Międzykontynentalna rakieta balistyczna M51.3 posiada trzy stopnie i napędzana jest
kompozytowym paliwem stałym z nadchloranu amonu. Masa pocisku to 54 t, a prędkość to nawet Mach 25, czyli 30 600 km/h (8500 km/s). Maksymalna wysokość toru lotu podczas lotu do celu to 2000 km. Rakiety te weszły do służby w 2025 r.
To ma być rutynowy test
Francja zapewnia, że test nie ma nic wspólnego z bieżącą, napiętą sytuacją międzynarodową, a jest rutynowym sprawdzianem związanym z remontem okrętu - nosiciela pocisków. Atomowy okręt podwodny Le Vigilant przeszedł okresową konserwację i naprawę (IPER) jesienią 2023 r. Każdy taki okręt musi przejść podobne prace raz na 10 lat.
Według Etienne'a Marcuza, analityka ds. uzbrojenia strategicznego, który rozmawiał z serwisem 20 Minutes, każdy okręt podwodny musi przeprowadzić test pocisku M51 po IPER, aby potwierdzić powrót do stanu operacyjnego. Le Vigilant powrócił na morze we wrześniu 2025 r., a test w październiku 2026 r. jest częścią harmonogramu rekwalifikacji po konserwacji.
Poprzedni start miał miejsce w 2023 r., wcześniejszy w 2020 r., a jeszcze poprzedni w 2016 r. Mamy więc start co trzy, cztery lata. Wszystko, co wiąże się z odstraszaniem, jest niezwykle precyzyjnie zaplanowane” - podkreśla ekspert.
Odpalenie rakiety ma mieć miejsce na morzu na południowy zachód od Penmarc'h. To miejscowość na wybrzeżu Francji w rejonie Bretania. Dokładnej daty testu nie podano, wiadomo jednak, że ma się on odbyć przed 21 października.
Pocisk M51.3 odpalany zostanie oczywiście bez głowicy nuklearnej. W tym konkretnym ćwiczeniu jego zasięg zostanie ograniczony do około 4700 km, znacznie poniżej jego maksymalnych możliwości.
Le Vigilant, czyli nosiciel zagłady
Le Vigilant (S618) to francuski atomowy okręt podwodny typu Le Triomphant, należący do Force océanique stratégique, czyli morskiego komponentu francuskich sił odstraszania nuklearnego. Jednostkę zbudowano w stoczni DCN w Cherbourgu. Stępkę położono w 1996 r., a do służby wszedł 26 listopada 2004 r.
Le Vigilant ma 138 m długości, 12,5 m szerokości i wypiera około 14 335 t w zanurzeniu. Jego napęd stanowi reaktor wodno-ciśnieniowy K15 o mocy cieplnej 150 MW, współpracujący z układem turbinowym i napędem pump-jet. Okręt może rozwijać pod wodą ponad 25 węzłów, czyli około 46 km/h.
Najważniejszym zadaniem Le Vigilant nie jest jednak zwalczanie innych okrętów, lecz strategiczne odstraszanie nuklearne. Okręt może przenosić 16 pocisków balistycznych M51, przeznaczonych do przenoszenia głowic jądrowych. Uzbrojenie uzupełniają cztery wyrzutnie torpedowe kalibru 533 mm, wykorzystywane do samoobrony.
Dzięki napędowi atomowemu Le Vigilant nie potrzebuje regularnego wynurzania w celu uzupełniania paliwa, a jego autonomię ograniczają przede wszystkim zapasy żywności i możliwości załogi.
Na pokładzie Le Vigilant służy około 110–112 marynarzy, przy czym Francja utrzymuje dla tego typu okrętów dwie niezależne załogi - niebieską (odpoczywająca) i czerwoną (na służbie). Pozwala to jednej załodze przygotowywać się do kolejnego patrolu lub odpoczywać, podczas gdy druga przejmuje okręt i wykonuje zadania operacyjne.
Patrol może trwać około 9–10 tygodni, podczas których załoga funkcjonuje całkowicie odcięta od świata zewnętrznego.
Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.