LOT odpala nową usługę. Połączy samolot z pociągami
LOT startuje ze świetną usługą, ale nie w Polsce - odpowiedź, dlaczego tak się stało, jest nieco skomplikowana. O podobnych planach już się mówiło i to dawno.

"LOT Fly&Rail to wygodny sposób na podróż dalej niż tylko do lotniska" - ogłosiła polska linia lotnicza. Usługa pozwala w jednej rezerwacji połączyć lot z przejazdem pociągiem. Wielu pasażerów dociera na lotnisko koleją lub udaje się nią w dalszą podróż, więc teraz można zaplanować trasę szybciej i łatwiej.
- Chcemy, aby pasażerowie mogli planować podróż w sposób coraz bardziej kompleksowy, uwzględniający nie tylko sam lot, ale również dalszą drogę do celu. Połączenie transportu lotniczego i kolejowego zwiększa dostępność wielu miejsc i daje podróżnym większą elastyczność. LOT Fly&Rail to pierwszy krok w rozwoju oferty intermodalnej PLL LOT - tłumaczy Robert Ludera, członek zarządu PLL LOT ds. handlowych.
Na razie jednak usługa objęła tylko Szwecję i Szwajcarię, gdzie pasażerowie zyskają dostęp do 33 stacji kolejowych - 18 w Szwajcarii i 15 w Szwecji. Pytanie "a dlaczego nie Polska?" nasuwa się samo. Współpraca z PKP Intercity wydaje się być naturalna - dwie nowoczesne, prężnie działające krajowe spółki, nic tylko działać razem.
Pierwsze możliwe wyjaśnienie jest dość prozaiczne - PKP Intercity po prostu na polskie lotniska nie dociera
O ile pociągiem bezpośrednio na lotnisko dojedziemy m.in. w Warszawie (lotnisko Chopina), Krakowie czy Gdańsku, to obsługą tych połączeń zajmują się lokalni przewoźnicy. Podróżni z innych rejonów kraju muszą na głównych stacjach się przesiąść i wskoczyć w miejskie wagony.
Chlubnym wyjątkiem są Katowice - na stacji Pyrzowice lotnisko, oddalonej od terminalu lotniczego o 500 m, zatrzymują się krajowe pociągi PKP Intercity. I tak jest ich jednak dużo mniej niż składów Kolei Śląskich, gwarantujących regularne odjazdy i przyjazdy. W przypadku Krakowa są to Koleje Małopolskie, a w stolicy - SKM i Koleje Mazowieckie.
W 2019 r. na lotnisko Chopina meldowały się pociągi PKP Intercity jadące z Łodzi. Połączenie istniało dosłownie przez chwilę. Zainaugurowano je w grudniu 2019 r., ogłaszając dobrze zapowiadającą się współpracę właśnie z LOT-em.
W grudniu zacznie kursować 6 par pociągów relacji Łódź – Warszawa Lotnisko Chopina, które będą skorelowane z rozkładem lotów Polskich Linii Lotniczych LOT. Połączenia będą obsługiwane nowoczesnymi składami zespolonymi PesaDART. W ten sposób PKP Intercity odpowie na potrzeby pasażerów lotniczych, a także zapewni dowozy i odwozy z pracy z obszaru stacji Warszawa Służewiec, obok której znajduje się biznesowe centrum Warszawy - zapowiadał przewoźnik.
Co się stało? Feralny rok 2020, światowa pandemia, w marcu wszystko się zatrzymało, a kiedy sytuacja jako tako powróciła do normy, połączenia z Łodzi na lotnisko Chopina nie zdecydowano się przywrócić. I do dziś takich planów nie ma.
Sprzeczne interesy
Trasę pogrzebała pandemia, ale od samego początku nie wszystkim się ona podobała. Jeszcze przed startem uruchomienia połączeń na taką opcję nosem kręcił prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. W 2019 r. przekonywał, że będzie to cios dla mieszkańców Warszawy, wiążący się z pogorszeniem obsługi transportowej portu lotniczego i Służewca Przemysłowego.
Zamierzenia Ministerstwa Infrastruktury i PKP Intercity są tak naprawdę sprzeczne z interesem Lotniska Chopina i Warszawy. Zrealizowanie tej zapowiedzi będzie miało swoje reperkusje nie tylko dla tysięcy podróżnych, ale też i Warszawiaków korzystających z przystanku kolejowego Warszawa Służewiec, dojeżdżających codziennie do pracy - przestrzegał włodarz stolicy.
Rafał Trzaskowski zwracał uwagę na to, że przepustowość linii lotniskowej jest ograniczona, ostrzegając, że "próba upychania na lotnisku pociągów dalekobieżnych odbędzie się kosztem połączeń aglomeracyjnych".
Jak przekonywał, było to nie tylko nielogiczne, ale i "sprzeczne z istotą porozumienia zawartego pomiędzy ministerstwem a miastem w 2006 r.".
- Naszym zdaniem nie może być tak, że na lotnisko będzie wjeżdżał każdy kto chce i kiedy chce, bo zamiast czytelnej oferty będzie bałagan, a w efekcie pasażerowie odwrócą się od kolei. Dotychczas było to przedmiotem ustaleń na szczeblu organizatorów oraz przewoźników i każdy z reguły akceptował swoją rolę w systemie - argumentował wówczas prezydent Trzaskowski.
PKP Intercity na większość polskich lotnisk więc nie dojeżdża, ale z drugiej strony - czy to aż tak wielka przeszkoda dla ewentualnego programu obu przewoźników?
Wszak podróżnych raczej to nie powstrzymuje i po prostu z przesiadką docierają z lotnisk na główne dworce, skąd ruszają pociągi w głąb kraju. W teorii nic nie stoi na przeszkodzie - poza chęcią współpracy? - aby za pośrednictwem LOT-u zamawiać pociągi ze stacji Warszawa Zachodnia/Centralna/Wschodnia, Kraków Główny czy nawet Wrocławia, Poznania lub Łodzi - gdzie bezpośredniego połączenia koleją na lotniska wprawdzie nie ma, ale wiadomo, że samolotowi podróżni i tak trafiają tam własnymi ścieżkami. Wystarczy pominąć etap pośredni, związany z przesiadkami, by ułatwić życie pasażerom.
Na razie jednak się tego nie doczekaliśmy, w odróżnieniu od planujących podróże w Szwecji i Szwajcarii.
A plany były. Już w 2017 r. takiej współpracy pomiędzy dużymi polskimi przewoźnikami życzył sobie ówczesny minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk.
Jestem przekonany, w takim duchu (...) moi pracownicy rozmawiają z szefami PKP Intercity czy też LOT-u, że dobrze ułożona współpraca to niewątpliwie efekt synergii, to rozwiązania korzystne przede wszystkim dla klienta, dla podróżnika, dla tego, kto korzysta z LOT-u, dla tego, kto korzysta z linii lotniczych czy z oferty PKP Intercity - mówił, cytowany przez PAP.
Minister był przekonany, że "tam gdzie to jest możliwe", przewoźnicy powinni "wchodzić w interakcje".
- Tego przede wszystkim oczekuję od PKP Intercity, bo przypomnę, że Polskie Linie Lotnicze LOT nadzorowane są przez resort infrastruktury. Ale nie ma polski resortowej, jest polski interes narodowy i interes podróżnego i on zwycięży - dodawał.
O ewentualnej współpracy wspominało się też dwa lata później, w 2019 r.
- Dążymy do tego, aby zapewnić pasażerom jak najlepszą ofertę przewozową. Chcemy zaproponować dogodne połączenia, które pozwolą korzystającym z Lotniska Chopina na komfortową podróż do wybranego przez nich miejsca docelowego. Dlatego nie wykluczamy w przyszłości kolejnych połączeń kolejowych z innymi miastami w Polsce. Pracujemy nad rozwiązaniami, które w przyszłości poprawią jakość podróży pasażera np. poprzez wprowadzenie wspólnego biletu lotniczo-kolejowego - mówiła wtedy "Rynkowi Lotniczemu" Aleksandra Dąbkowska z biura prasowego LOT.
Jednak już wówczas zaznaczano, że stanie się to możliwe dopiero "w momencie otwarcia CPK, gdy infrastruktura transportowa w Polsce przejdzie konieczną modernizację i rozbudowę".
Do Portu Polska - czyli właśnie dawnego CPK - nawiązuje dziś LOT w kontekście startu nowej usługi
Ta dostępna jest póki co tylko w Szwecji i Szwajcarii, ale w komunikacie linia lotnicza podkreśliła, że "usługa będzie sukcesywnie rozszerzana o kolejne połączenia". Dodano jeszcze, że znaczenie oferty intermodalnej PLL LOT będzie rosło "również w kontekście planowanego uruchomienia Portu Polska, gdzie integracja obu gałęzi transportu będzie odgrywać strategiczną rolę", jak podkreślał Robert Ludera, członek zarządu PLL LOT ds. handlowych.
W dłuższej perspektywie lepsza integracja transportu kolejowego i lotniczego może zwiększać dostępność głównych węzłów komunikacyjnych dla pasażerów z różnych regionów kraju, wspierając tym samym rozwój siatki połączeń PLL LOT. To również ważny kierunek budowania sprawnego i konkurencyjnego systemu transportowego w Polsce - zaznacza lotniczy przewoźnik.
Cóż, lata mijają, a taka współpraca samolotów i pociągów dalej jest tematem na przyszłość. Przynajmniej w kontekście rodzimych przewoźników. Tyle dobrego, że na horyzoncie majaczy się w miarę konkretny termin, jakim jest start Portu Polska.
Mimo wszystko kolej i lotniska w ostatnich latach znacząco się do siebie zbliżyły
Urząd Transportu Kolejowego zwracał uwagę, że kolej na lotnisko staje się nie tylko dostępniejsza, ale też coraz popularniejsza. Analiza wskazywała, że w 2024 r. aż 9 z 15 portów lotniczych w kraju miało połączenie kolejowe, a liczba pasażerów, którzy korzystają z tego środka transportu, stale rosła.
- W ostatnich latach mamy do czynienia z dynamicznym rozwojem kolejowych połączeń do największych lotnisk w Polsce, jak również uruchamianiem nowych stacji przy regionalnych portach. Tendencje te przekładają się na wyraźny wzrost liczby pasażerów korzystających z kolei w podróżach lotniczych oraz na coraz większą rolę tego środka transportu w funkcjonowaniu nowoczesnych węzłów komunikacyjnych - uważa dr inż. Ignacy Góra, Prezes Urzędu Transportu Kolejowego.
Z udostępnionych statystyk wynikało, że największą popularnością w 2024 r. cieszyło się połączenie kolejowe do lotniska Kraków-Balice, z którego dziennie korzystało średnio 6,9 tys. osób - czyli niemal co piąty pasażer lotniska. Na każdy pociąg przypadało aż 98 pasażerów, co czyniło to połączenie lotniskowe najbardziej efektywnym w kraju.
Urząd zauważał, że w Warszawie połączenie na Lotnisko Chopina jest częścią miejskiego systemu transportowego, dzięki czemu za bilet wystarczy zapłacić 4,40 zł, a czas przejazdu z centrum to zaledwie 20–25 minut. W 2024 r. korzystało z tej stacji średnio 3,2 tys. pasażerów dziennie.
Stacja kolejowa Gdańsk Port Lotniczy łączy lotnisko z innymi przystankami Pomorskiej Kolei Metropolitarnej – w 2024 r. codziennie korzystało z niej około 3,1 tys. osób, a efektywność połączenia w latach 2019–2024 wyraźnie wzrosła (z 21 do 31 pasażerów na pociąg) - dodawał UTK.
Za kilka lat bezpośrednio na lotnisko dojadą też pociągiem podróżni odlatujący z Modlina. W tym roku ogłoszono przetarg na budowę połączenia kolejowego do Mazowieckiego Portu Lotniczego Warszawa-Modlin. Nowa linia ma powstać do końca 2029 r. i dzięki temu uda się połączyć koleją dwa warszawskie lotniska.
Zdjęcie główne: Sheviakova Kateryna / Shutterstock.com
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.