Co zamiast MacBooka Pro OLED? Wybieramy laptopy z Windowsem
Jakie laptopy z Windowsem można kupić w cenie nowego MacBooka Pro z ekranem OLED? Sprawdzamy najciekawsze i najbardziej opłacalne modele.

Apple po raz pierwszy w historii wprowadził na rynek laptopy z wyświetlaczami OLED. Technologia, którą znamy przede wszystkim z iPhone’ów, wreszcie jest dostępna też w komputerach przenośnych z Cupertino. W świecie laptopów z Windowsem takie rozwiązanie stosuje się od wielu lat, dlatego dzisiaj skupimy się na konstrukcjach konkurencji z panelami OLED, które można kupić w podobnej lub niższej cenie.
MacBook Pro PROLED XDR jest niesamowity
Apple ma do dyspozycji dwie wersje urządzenia: z wyświetlaczem o przekątnej 14,2 cala i rozdzielczości 3024 na 1986 pikseli oraz panelem 16,3-calowym o rozdzielczości 3472 na 2266 pikseli. Niezależnie jednak od rozmiaru producent stosuje kapitalne wyświetlacze w technologii PROLED XDR.
Przede wszystkim ekran bazuje na tandemowej matrycy OLED składającej się z dwóch warstw. Dzięki temu panel może zapewnić nawet 2000 nitów jasności. Jest to realna wartość, którą można uzyskać nawet w trybie SDR - czyli podczas wyświetlania zwykłych treści - jeśli tylko korzystamy z urządzenia na zewnątrz. Poprzednie MacBooki Pro z ekranami mini LED zapewniały maksymalnie 1000 nitów jasności, a 1600 nitów było zarezerwowane wyłącznie do treści HDR - czyli np. filmów i gier.

Druga sprawa to współczynnik kontrastu 10 000 000:1 - w poprzedniku było to „tylko” 1 000 000:1. Panel bazuje na matrycy OLED, która jest w stanie fizycznie wygasić każdy pojedynczy piksel, co pozwala na uzyskanie idealnej, prawdziwej czerni. Oprócz tego indywidualny piksel może bezpośrednio zwiększać jasność, a nie - jak u poprzednika - określona strefa podświetlenia. Apple dodał tu również funkcję dotykowej obsługi ekranu.
W nowych MacBookach Pro z ekranami OLED znajdziemy wydajne czipy M5 Pro oraz M5 Max. Laptopy ze względu na pojemne akumulatory oraz energooszczędną architekturę pozwalają na długi czas pracy bez ładowarki - wersja 14-calowa do 13 godzin, a 16-calowa do 16 godzin.
Jakie modele na Windowsie mamy do dyspozycji zamiast MacBooka Pro OLED?
HyperX Omen Max 16 z RTX 5070 Ti oraz Ryzen AI 7-450
Na początek weźmy sprzęt, który jest dostępny w cenie identycznej co 14-calowy MacBook Pro OLED z czipem M5 Pro - 14 999 zł. Mowa o laptopie HyperX Omen Max 16 wyposażonym w procesor Ryzen AI 7-450, 64 GB RAM, 1 TB przestrzeni na dane, dedykowaną kartę graficzną RTX 5070 Ti oraz 16-calowy wyświetlacz OLED.

To wariant, który w praktyce konkuruje z większym modelem Apple o przekątnej 16 cali. Mamy tutaj również wyświetlacz OLED (chociaż niedotykowy) o wysokiej rozdzielczości 2560 x 1600 pikseli, wyższej częstotliwości odświeżania 240 Hz i standardowej jasności 500 nitów. Jest to laptop stworzony stricte pod granie, chociaż bez problemu poradzi sobie z obsługą najbardziej zaawansowanych programów do pracy kreatywnej.
To duży i masywny sprzęt - waży 2,8 kg, czyli o ponad 1 kg więcej od 16-calowego MacBooka Pro. Komputer nie dorówna też rywalowi z Cupertino pod kątem czasu pracy na baterii, ponieważ w środku zamontowano dwa prądożerne komponenty: dedykowane GPU oraz mocne CPU. Zdecydowanie największą zaletą tej maszyny pozostaje uniwersalność - MacBook mimo wszystko wciąż jest średnim wyborem do gier. Jeśli jednak zamierzacie często zabierać komputer w podróż i priorytetem jest zasilanie akumulatorowe, sprzęt Apple okaże się rozsądniejszym wyborem.
ASUS Zenbook Duo Ultra - dwa ekrany zamiast jednego, i to z dotykiem
Poprzedni model nie oferował największego wyróżnika nowego MacBooka Pro: dotykowego ekranu. Z kolei Asus Zenbook Duo Ultra oddaje do dyspozycji aż dwa osobne wyświetlacze o przekątnej 14 cali każdy, pracujące w rozdzielczości 2880 x 1800 z odświeżaniem 144 Hz i jasnością 500 nitów.

Najciekawsza jest tu sama forma. Zarówno górna, jak i dolna część laptopa - która zwykle mieści tradycyjną klawiaturę - w tym przypadku jest pełnoprawnym panelem dotykowym. Można korzystać z niego jak z klasycznej klawiatury, wywołując wersję ekranową, albo powiększyć całą powierzchnię roboczą o 100 procent. Wewnątrz obudowy umieszczono wydajny procesor Intel Core Ultra X9 378H z całkiem solidnym zintegrowanym układem graficznym Intel Arc B390, a także 32 GB RAM i szybki dysk SSD o pojemności 2 TB.
W zestawie producent dołącza odpinaną, fizyczną klawiaturę z gładzikiem, łączącą się bezprzewodowo przez Bluetooth. Konstrukcyjnie jest to projekt znacznie ciekawszy niż klasyczny MacBook Pro z ekranem OLED, choć ponownie: pod względem czasu pracy na jednym ładowaniu komputer Apple wygrywa.
HP Omnibook Ultra z procesorem Nvidia RTX Spark
W zestawieniu nie mogło zabraknąć rynkowej nowości - laptopa HP Omnibook Ultra wyposażonego w procesor RTX Spark N1X-650. To autorski czip wykonany w architekturze ARM, obejmujący zarówno układ CPU (18-rdzeniowy Nvidia Grace), jak i 5120-rdzeniowe GPU Blackwell RTX. W odróżnieniu od laptopów z procesorami Intela czy AMD jednostka ta bazuje na zupełnie innej architekturze i współpracuje ze specjalną wersją systemu Windows 11 dla ARM.

Testowana konfiguracja oferuje 32 GB RAM, 1 TB przestrzeni na dane oraz 16-calowy panel OLED o rozdzielczości 2880 x 1800, odświeżaniu 120 Hz i jasności 500 nitów. Zdecydowanie najbardziej intryguje tu sam czip, będący swego rodzaju bezpośrednią odpowiedzią Nvidii na układy Apple z serii M.
Z testów wynika co prawda, że w wielu zastosowaniach Nvidia RTX Spark odstaje od układu M5 Pro znanego z bazowego MacBooka Pro OLED. Mimo to laptop HP ma jedną zasadniczą przewagę: działa pod kontrolą Windowsa, więc oprócz zadań czysto profesjonalnych teoretycznie pozwala również na gaming. Oczywiście na tyle, na ile umożliwia to Windows dla ARM - system ten wciąż miewa problemy z grami wykorzystującymi sieciowe zabezpieczenia typu anti-cheat.
HP Omnibook Ultra został wyceniony na 14 499 zł, stanowiąc ciekawą alternatywę dla każdego, kto poszukuje nowoczesnej architektury ARM, ale nie zamierza wchodzić w ekosystem Apple.
Czytaj też:
Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.