REKLAMA

Mam dwie różne przeglądarki na telefonie i komputerze. Inaczej nie potrafię

Korzystam z dwóch przeglądarek na swoich urządzeniach. Przyzwyczajenia wygrały z wygodą i funkcjami ekosystemu. Czasami trzeba się trochę pomęczyć i stosować nietypowe rozwiązania, ale i tak nie zamierzam tego zmienić.

Chrome Safari
REKLAMA

Odkąd trzy lata temu przesiadłem się na iPhone'a, używam tylko Safari na iOS. Z kolei od wielu lat moją główną przeglądarką na komputerach jest Chrome (z nielicznymi przerwami na inne przeglądarki, takie jak Comet, będący kopią Chrome’a z dodatkami od Perplexity). Tak było wcześniej, gdy korzystałem z komputera z Windowsem i tak jest teraz, gdy moim głównym pecetem jest MacBook.

REKLAMA

Safari na iOS, Chrome na macOS

Jako że nigdy nie mogłem przekonać się do wyglądu Safari na macOS, postanowiłem nie eksperymentować i przez prawie trzy lata korzystania z komputera Apple’a to Chrome wciąż jest moją główną przeglądarką internetową. Podobnie jak wielu innym Polakom, przeglądarka Google jest mi bardzo dobrze znana.

Chrome od momentu debiutu na przestrzeni lat drastycznie się nie zmieniał. Producent stosował co najwyżej pomniejsze ulepszenia w wyglądzie, ale dobrze znany interfejs jest niemal taki sam jak kilka lat temu. Jest to zdecydowanie największa siła przeglądarki Chrome. To prosty w obsłudze i łatwy do ogarnięcia program. Nie bez powodu jest to najpopularniejsze narzędzie do przeglądania internetu na świecie.

REKLAMA

Z drugiej strony Chrome na macOS i Windowsie to ten sam program bazujący na silniku Chromium.

Sytuacja z Safari na iPhonie wygląda nieco inaczej. Chrome na iOS to zupełnie inny program niż Chrome na Androida. Wynika to oczywiście z zamkniętego charakteru iPhone’ów oraz polityki Apple’a. Chrome w wersji na telefony Apple’a działa na silniku WebKit. W urządzeniach z systemem Google jest to oczywiście Chromium.

REKLAMA

Wystarczy tylko spojrzeć na wygląd obu przeglądarek. Interfejs jest zupełnie różny i nie wiem, jak innym, ale wersja Chrome na iOS mi się nie podoba, a to również istotna dla mnie kwestia. Mimo wszystko przeglądarki to kluczowe programy w naszych telefonach. Wydanie na Androida było dużo lepsze. Dlatego zdecydowałem się wybrać Safari na iOS.

REKLAMA

Przeglądarka Apple’a jest przede wszystkim dużo ładniejsza niż Chrome na iOS. Szczególnie po przejściu na iOS 16 z nowym, pływającym interfejsem. Gdy zaczynałem korzystać z iPhone’a, Safari zapewniała też inną kluczową przewagę - możliwość przeniesienia paska wyszukiwania na dolny panel. W Chrome na iOS zmiana ta została wdrożona stosunkowo późno - pod koniec 2023 r.

Dwie różne przeglądarki na telefonie i komputerze to przede wszystkim wady

Korzystanie z dwóch przeglądarek na różnych urządzeniach niestety ma swoje wady. Przede wszystkim tracimy opcję synchronizacji między urządzeniami. Oznacza to, że w przeglądarce na komputerze widzimy zupełnie inne rzeczy: mamy odmienne zakładki, otwarte strony internetowe czy chociażby historię przeglądania.

REKLAMA

Używając tej samej przeglądarki na telefonie i komputerze, łatwo wrócić do stron, które mamy otwarte na telefonie. Co prawda, jeśli korzysta się z macOS i iOS, można skorzystać z funkcji Handoff i gdy otwieram stronę internetową na telefonie, ta pojawia się jako ikona na pasku macOS. Działa to niezależnie od przeglądarki. Mimo wszystko wymaga to sięgnięcia po telefon.

Chrome na PC jest prosty i czytelny

Kolejną irytującą kwestią jest fakt, że nie ma możliwości znalezienia przeglądanych stron internetowych z telefonu na komputerze i odwrotnie. Aby wrócić do jakiejś strony - np. sklepu internetowego - trzeba sięgnąć po konkretne urządzenie. Nieraz miałem tak, że nie mogąc znaleźć czegoś ręcznie, musiałem zajrzeć do historii przeglądania na komputerze, zamiast wygodnie zrobić to na telefonie.

REKLAMA

Ogromnym dla mnie problemem jest jednak kwestia działania menedżerów haseł. Apple ma własny system przechowywania danych do logowania, Google również. W Chrome natywnie działa autorski menedżer haseł Google i potrzeba skorzystania z hasła zapamiętanego w rozwiązaniu Apple’a jest co najmniej irytująca. Istnieje dedykowane rozszerzenie Hasła w iCloud, ale wymaga ono wpisywania 6-cyfrowych kodów, a autouzupełnianie haseł czy loginów nie zawsze działa najlepiej.

Są jednak też zalety

Korzystanie z dwóch przeglądarek na telefonie i komputerze ma również swoje zalety. Przede wszystkim jest to możliwość rozdzielenia dwóch światów: zawodowego oraz osobistego. Mój prywatny MacBook służy mi również do pracy, więc przechodząc na telefon w czasie wolnym, nie mam poczucia, że jest coś jeszcze do zrobienia. Dzięki temu łatwiej zachowuję tzw. work-life balance.

REKLAMA

Zasadniczą przewagą Chrome’a na komputery osobiste nad Safari jest jednak to, że na komputerze nie jestem ograniczony pod względem rozszerzeń. Chrome jest znany z najbogatszego sklepu z dodatkami (Chrome Web Store) na rynku.

W Safari z kolei wybór rozszerzeń jest mocno ograniczony - są to głównie najpopularniejsze narzędzia typu menedżery haseł czy blokery reklam. Ja jednak do swojej pracy potrzebuję bardzo specjalistycznych wtyczek (np. do zapisywania zdjęć czy ich szybkiej konwersji), których w programie Apple'a po prostu brakuje. Korzystając z dwóch przeglądarek - w tym z Chrome na komputerze - nie muszę rezygnować z tego typu dodatków.

REKLAMA

Czytaj też:

Albert Żurek
Redaktor

Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.

REKLAMA
REKLAMA