Najlepszy odkurzacz pionowy dostał najlepszy tryb. Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro - test

Lokowanie produktu: Tineco

Tineco to niekwestionowany lider bezprzewodowych odkurzaczy pionowych, szturmem zdobywający serca testerów oraz klientów. Z kolei model Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro otrzymał to, czego brakowało mi do ideału - funkcję mycia z użyciem pary.

Najlepszy odkurzacz pionowy dostał najlepszy tryb. Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro - test

Producent sprzętu AGD zazwyczaj buduje pozycję latami. Gryzie ziemię, rozpycha się, walczy jak tylko może, aby rok do roku wskaźnik rozpoznawalności był nieco większy. Z Tineco jest kompletnie inaczej. Z perspektywy polskiego użytkownika marka pojawiła się znikąd, z marszu zdobywając serca i portfele. Tineco weszło jak do siebie, zagarniając opaskę lidera na półce premium. AGD-Blitzkrieg.

Kiedy testowałem dla was inny model Tineco z serii S9, pisałem: niemal ideał. Piękny design, potężna siła ssąca, praca na sucho i na mokro, do tego zasysanie cieczy jak w odkurzaczu przemysłowym. Do maksymalnej noty brakowało mi wyłącznie funkcji mycia parą. Wykorzystanie pary to dla mnie jedna z najlepszych nowości w odkurzaczach pionowych z ostatnich lat. Najwyraźniej Tineco wzięło sobie do serca moje lamenty, bo testowany Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro bucha parą aż miło patrzeć.

Największy atut Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro to funkcja mycia parą. Uwielbiam to rozwiązanie

O co chodzi z myciem parą w odkurzaczu pionowym? Maszyna najpierw rozgrzewa wodę w głowicy za pomocą specjalnej grzałki. Po przekroczeniu 100 stopni Celsjusza wytwarza się para, która jest odprowadzana specjalnymi kanałami. Bucha wtedy na podłogę, namaczając plamy oraz odświeżając powierzchnie. Gorąca para zabija do 99% bakterii, wirusów, roztoczy i grzybów, po czym szybko wyparowuje. Wszystko to bez dodatkowych środków czyszczących dodawanych do zbiornika z wodą.

Testowałem kilka topowych modeli odkurzaczy pionowych od wiodących marek i nie mam wątpliwości: mycie parą to aktualnie najlepszy, najbardziej higieniczny i najwygodniejszy sposób na pełne sprzątanie. Zwłaszcza w kuchni i łazience oraz w trudno dostępnych zakamarkach. Para wlatuje między płytki i przy krawędziach aż miło patrzeć, robiąc porządek tam, gdzie nie dociera sama głowica mopująca odkurzacza.

Podczas mycia mieszkania parą nie powstają smugi, czyli pozostałości po środku chemicznym. Do tego sama para błyskawicznie wyparowuje. Co za tym idzie, po sprzątaniu nie ma efektu mokrej podłogi. Jeśli ktoś ma zwierzaka albo małe dziecko, nie musi się obawiać o negatywne skutki mycia parą. To w stu procentach czysta woda.

Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro to pod względem parametrów mycia parą absolutna topka. Blisko odkurzaczy przemysłowych

Korzystne cenowo odkurzacze pionowe z funkcją mycia parą podgrzewają wodę do 120 stopni, a niezłe modele do 140 stopni. Tymczasem S9 Artist Steam Pro gotuje wodę w aż 160 stopniach. To wartości bliskie odkurzaczom przemysłowym, działającym w zakresie 180 - 200 stopni. Mamy tu do czynienia z absolutnym rynkowym topem na 2026 rok. Z kolei sam proces podgrzewania trwa 55 sekund, liczyłem ze stoperem w dłoni. Para wypuszczana z urządzenia ma natomiast 99 stopni.

Zasada jest prosta: im wyższa temperatura na grzałce w głowicy odkurzacza, tym lepiej. Mocniej podgrzana woda generuje więcej „suchej” pary, czyli takiej, która błyskawicznie wyparowuje, nie pozostawia mokrych śladów i bucha na długie dystanse, docierając do zakamarków. W przypadku odkurzacza Tineco para jest tak gęsta, że niemal mleczna. Kapitalnie to wygląda, zwłaszcza wieczorami, kiedy świecą się wyłącznie diody głowicy mopującej. Delikatna mgiełka tańszych modeli jest wyraźnie inna.

Co kluczowe, para w Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro nie bucha wyłącznie do przodu, na podłogę. Dodatkowe dysze wewnątrz głowicy namaczają wałek mopujący i zwiększają jego temperaturę. Z kolei drapaki przy wałku sprawiają, iż materiał jest stale czyszczony z brudu. Dzięki temu odkurzacz faktycznie mopuje i dezynfekuje, a nie tylko rozciera nieczystości po większej powierzchni mieszkania.

Wyróżnik Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro to arcyciekawe rozwiązanie dotyczące wałka oraz jego pracy

ReverseScrub - tak Tineco nazwało autorskie rozwiązanie, które zmienia kierunek pracy wałka mopującego. Wciskając przycisk na rączce, wałek zaczyna obracać się w przeciwnym kierunku. Po co? W ten sposób użytkownik może próbować zetrzeć ten 1% najbardziej uporczywych, upartych i trzymających się podłoża nieczystości. Jak nie z włosem, to pod włos! Inżynierowie Tineco ewidentnie biorą za punkt honoru, aby podłogi były idealnie czyste.

Ciekawym efektem ubocznym technologii ReverseScrub jest to, w jakiej kondycji pozostaje wałek mopujący. Gdy ten element obraca się wyłącznie w jednym kierunku, jak ma to miejsce w większości modeli, z czasem włosie się „wypłaszcza” oraz „układa”, tracąc część skuteczności. Dzięki zmiennemu kierunkowi pracy, połączonemu z kontaktem z drapakami, rolka zachowuje wzorową kondycję. Malutkie frędzelki stoją na sztorc, gotowe do kolejnej bitwy. Dlatego od czasu do czasu odpalam ReverseScrub profilaktycznie, dbając o sprężystość samego mopa.

W praktyce Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro to jeden z najskuteczniejszych odkurzaczy, jakie są teraz na rynku

Składają się na to trzy podstawowe elementy. Po pierwsze: potężna siła ssąca 22 000 Pa w duecie z mocnym dociskiem głowicy do podłoża. Po drugie: mycie „suchą”, mocną parą z wody rozgrzanej aż do 160 stopni. Po trzecie: bardzo solidny wałek ze skrobakiem, który działa w obie strony, dzięki autorskiemu rozwiązaniu ReverseScrub. Jest nawet dodatkowy tryb zasysania cieczy z podłogi, na wzór maszyn przemysłowych. Kto ma małego pieska albo dziecko, zapewne go doceni.

Model Artist Steam Pro przeprowadziłem przez klasyczną „ścieżkę tortur” składającą się z mąki, ketchupu oraz okruszków. Musicie wiedzieć, że tyle wystarczy, aby zapchać wiele odkurzaczy, zafajdać im zbiorniki na nieczystości oraz zalepić na amen rolki mopujące. Mając jednak w pamięci, jak działał poprzedni model Tineco, moje oczekiwania były wygórowane.

Odkurzacz poradził sobie ze „ścieżką tortur” bardzo dobrze. Po drugim przejeździe w zabrudzonym miejscu nie było już śladu po nieczystościach. Trzeci przejazd to już bardziej dla spokoju ducha. Co ważne, ketchup, mąka i woda z mopa nie miały czasu, aby utworzyć swoiste „ciasto”, zalepiające wiele tańszych odkurzaczy. Wszystko trafiło od razu do zbiornika na nieczystości. Z kolei zabrudzony, zafarbowany wałek po kilku minutach znowu był biały. To efekt stałego namaczania go czystą gorącą wodą z dysz (99 stopni) oraz pracy drapaków.

Warto też zwrócić uwagę na budowę samej głowicy. Ta została tak zaprojektowana, aby w maksymalny sposób czyścić nie tylko od frontu, ale także na boki. Co za tym idzie, odkurzacz bardzo dobrze radzi sobie z takimi obszarami jak punkt styku między podłogą a ścianką mebla. Listwy, rogi, nogi - to wszystko nie stanowi wielkiego problemu. Z kolei generowana para nie bucha na boki, co za tym idzie, nie namacza elementów wrażliwych na ciecz, jak płyta MDF.

Tu istotna informacja: Tineco stosuje zbiornik na nieczystości oddzielający brudną wodę od stałych elementów

Większość tanich odkurzaczy zasysa wszystkie nieczystości do jednej komory. Niektóre modele premium, jak testowany Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro, oddzielają brudną ciecz zużytą na mycie podłogi od zasysanych elementów stałych, jak okruszki czy sierść. Oba rozwiązania mają swoich zwolenników i przeciwników, swoje wady i zalety.

Z jednej strony zbieranie wszystkich nieczystości do jednej komory teoretycznie pozwala na łatwe jej opróżnianie. Brudna ciecz ułatwia spływ nieczystości, potem płuczemy zbiornik i gotowe. Z drugiej, może to prowadzić do poważnych problemów z zapychaniem się rur, np. jeśli odkurzacz zassał dużą ilość sierści i włosów. A jeśli ktoś ma kilka psiaków i kociaków, ten wie, jaką fabryką włosia bywają czworonogi.

Specjalny separator, jak u Tineco, pozwala oddzielić elementy stałe takie jak włosy, by wyrzucić je do odpowiedniego kosza. W dłuższej perspektywie działa to korzystnie na rury i odpływy. Tyle tylko, iż wymaga od użytkownika dodatkowej czynności. No i przez większą liczbę elementów płukanie zbiornika nie jest tak proste. Ktoś powie, że to mały koszt w porównaniu do wizyty hydraulika. Ktoś inny, że spuszcza w toalecie wszystkie nieczystości z odkurzacza od lat i nic złego się nie dzieje.

Sam uważam, że jeśli ktoś ma małe mieszkanie, do tego żyje sam lub w parze, to zbiorczy pojemnik będzie wystarczający. Jeśli jednak domowników jest więcej, pojawiają się czworonogi i małe dzieci, a powierzchnia do sprzątania staje się większa niż pokój lub dwa, wtedy separator będzie na dłuższą metę lepszym oraz bezpieczniejszym rozwiązaniem.

W zestawie z S9 Artist Steam Pro znajduje się stacja ładująco-czyszcząca, którą uwielbiam

Tineco ma jedną z najmniejszych stacji dokujących z funkcją czyszczenia. Nie zajmuje sporo miejsca, jest niziutka, nie rzuca się w oczy, natomiast robi, co do niej należy. A należy sporo: ładowanie, czyszczenie, pranie wałka oraz suszenie. Do wszystkich tych operacji wystarczy woda ze zbiornika głowicy samego odkurzacza. Do stacji dokującej niczego nie wlewamy, jej obsługa jest banalnie prosta i sprowadza się do przetarcia ściereczką od czasu do czasu.

Jak na tak małe gabaryty, brak tacki ociekowej oraz kanałów odpływowych, imponuje czystość stacji. Po procesie mycia odkurzacza w gnieździe zostaje co najwyżej parę okruszków. Nie ma mowy o zalegającej wodzie czy brudzie. Z kolei suszenie to proces, który trwa około 50 minut, z minimalnym poziomem hałasu. Alternatywa to błyskawiczny tryb FlashDry, podczas którego Tineco hałasuje jak suszarka, a suszenie trwa zaledwie 5 minut.

Samo pełne ładowanie odkurzacza trwa 4 godziny. Sporo, ale w zamian otrzymujemy czas działania wynoszący do 70 minut (mnie wyszły nawet 73 minuty) w trybie automatycznym. Automat jest naprawdę udany, dobrze rozpoznaje intensywność zabrudzenia i jest pod tym względem znacznie skuteczniejszy niż ludzkie oko. Przykładowo, sensory „widzą” znacznie więcej nieczystości na przedpokoju niż zdaje się domownikowi.

W trybie mycia parą Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro działa około 25 minut. Moim zdaniem aż nadto, żeby wymyć wszystkie podłogi w kuchni, łazience i toalecie. Jeżeli jednak ktoś mieszka w willi, być może będzie musiał sprzątać parowo na dwa razy. Tyle tylko, że jeśli ktoś mieszka w willi, to zazwyczaj ma służbę od sprzątania i nie przejmuje się takimi drobnostkami.

Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro to Premium przez wielkie P. Od designu po funkcje

Uważam, że Tineco produkuje jedne z najładniejszych odkurzaczy pionowych na rynku. Projektanci tej firmy bawią się formą i bryłą, odważnie eksperymentując na przykład z dodatkowymi wyświetlaczami. Ten w modelu Floor One S9 Artist Steam Pro komunikuje się z użytkownikiem kolorem. Jarzy się intensywną czerwienią, gdy sensor wyczuje nagromadzenie brudu. Oddycha zielenią, kiedy odkurzacz jest ładowany. Z kolei, jeśli podłoga wydaje się sensorowi czysta, mamy błękitną łunę. Detal, ale przyjemny dla oka.

Niezwykle przyjemne jest też to, jak pracuje napęd wspomagający jazdę urządzenia po podłodze. Tineco co do zasady produkuje ciężkie i masywne odkurzacze, dlatego ten obszar jest szczególnie ważny. W modelu Floor One S9 Artist Steam Pro „silniczki” przy kołach są niezwykle mocne, do tego działają nie tylko podczas jazdy do przodu, ale również do tyłu i na boki. Mamy pełne wspomaganie, dzięki czemu z obsługą masywnego sprzętu poradzą sobie osoby starsze i dzieci.

Z napędem związana jest kapitalna funkcja „parkowania”. Po zakończeniu sprzątania odkurzacz sam cofa powoli głowicę, aby można było zablokować go w trybie pionowym. Co najlepsze, podczas tego zabiegu odwraca kierunek pracy rolki, wycierając na sucho podłogę. Dzięki temu, odrywając odkurzacz od ziemi i osadzając go w stacji, w miejscu ostatniego kontaktu z podłogą nie pozostają krople wody. Tak proste, a tak przydatne.

Do tego dochodzi funkcja sprzątania z idealnym poziomie. Tutaj muszę pochwalić inżynierów, zbiornik na nieczystości jest tak samo pojemny na płasko jak i w pionie (0,8l), przez co użytkownik nie musi bać się wycieku. To zasługa dodatkowej komory powietrznej, stanowiącej bezpieczny bufor. Do pełnego szczęścia zabrakło mi tylko malutkiego kółeczka na rączce, wykorzystywanego w trybie poziomym dla dalszego zasięgu jazdy.

Nie zabrakło natomiast aplikacji na telefon. Z poziomu Tineco App użytkownik może przełączać tryb suszenia (cichy, szybki) zadokowanego odkurzacza, wybrać spikera (wciąż brak języka polskiego!) czy analizować dzienniki sprzątania. Rozwiązanie jest opcjonalne, a producent w żaden sposób nie wymusza stosowania aplikacji. Przeciwnie - składając odkurzacz łatwo pominąć fakt, iż aplikacja w ogóle istnieje. Podoba mi się takie podejście.

Na koniec segmentu Premium przez wielkie P warto wspomnieć o samym zestawie. Jak zwykle jest na bogato. Poza samym odkurzaczem oraz stacją ładującą, w pudełku znajduje się dodatkowa rolka mopująca, dodatkowy filtr HEPA do zbiornika na nieczystości oraz giętka szczotka z twardym włosiem do czyszczenia zbiornika. Bardzo przyjemny, bardzo praktyczny zestaw dodatków. To powinien być standard w segmencie premium, a niestety nie jest.

Najwyższy czas porozmawiać o cenie. Tutaj spora niespodzianka

Standardowa cena odkurzaczy Tineco z najwyższej kategorii wynosi w Polsce 3999 zł. Sporo, wiem. Uważam jednak, że w przypadku tego konkretnego producenta wysoka kwota się broni. Płacimy za najlepsze, najskuteczniejsze, najładniejsze pionowe odkurzacze premium na rynku. Doskonale rozumiem jednak tych, dla których taka kwota za odkurzacz jest po prostu nie do zaakceptowania. Okazuje się jednak, że sztandarowy model z funkcją mycia parą można nabyć znacznie taniej.

Przeglądając oficjalną polską witrynę Tineco, testowany model Floor One S9 Artist Steam Pro jest aktualnie tańszy o okrągłego tysiaka, kosztując 2999 zł. Szczerze, w tej cenie to naprawdę petarda. Wciąż jest drogo, wciąż boli po kieszeni, ale uważam, że jeśli ktoś miałby kupić model za 2300 - 2500 zł, zdecydowanie warto dopłacić do „Artysty”. Będzie miał topowy sprzęt na lata, który pozbędzie się każdej plamy i który posiada kapitalną funkcję mycia parą.

Tineco S9 Artist Steam Pro to topowy sprzęt: mocno odkurza, traktuje plamy gęstą parą i sprytnie szoruje dwukierunkowym wałkiem. Wyjściowe 4 tysiące mogły boleć, ale w promocyjnej cenie 2999 zł to kapitalna, niemal bezobsługowa maszyna z masą funkcji premium.

Szymon Radzewicz
Redaktor

Redaktor prowadzący Spider's Web. Odpowiedzialny za gry wideo oraz akcesoria dla graczy. Pisze o interaktywnych przygodach od ponad dekady. Pracował w serwisach medialnych Agory, współtworzył największy e-zin o grach w Polsce, przyłożył rękę do tłumaczeń kilku gier na polski rynek. O grach wideo wypowiada się m.in. dla Telewizji Polskiej, TVN, Polskiego Radia czy Rzeczpospolitej. Szczególnie zafascynowany nowym układem sił na globalnym rynku gier, z rosnącą pozycją Chin oraz krajów Azji Południowo-Wschodniej. Kocha survival horrory już od czasów pierwszego PlayStation, po godzinach stara się okiełznać Unreal Engine oraz Blendera.

Lokowanie produktu:Tineco