Boję się tej aplikacji. Jest lepsza niż Alert RCB i do tego za darmo
Ostatnio narzekałem na działanie Alertu RCB na terenie województwa lubelskiego. Jest chaotyczny, przychodzi w losowych momentach dnia, komunikaty napawają mnie przerażeniem. Miałem go dosyć, ale kolega powiedział mi, że na rynku jest darmowa aplikacja, która pożegna mój lęk przed alertami RCB.

Moje województwo graniczy z Ukrainą, na jego terenie leży gmina Turobin, w której ostatnio spadła rosyjska rakieta. Gdy ta dotykała ziemi, to w moim województwie syreny milczały, włączyły się dopiero po uderzeniu. Oczywiście rząd twierdził, że wszystko jest w porządku, dobry przekaz leci, a narzekający na alerty powinni się puknąć w głowę. Na wszelki wypadek zmieniono zasady wysyłania ostrzeżeń i teraz codziennie dostaję kilka. Można od nich zwariować, a w ostatni czwartek 17 września do alertu dołączyły syreny alarmowe.
W mieście widać było oznaki chaosu. Jedni chowali się w piwnicach, inni siedzieli w pracy, a na jednym z najważniejszych placów w mieście w najlepsze trwała wojskowa uroczystość z okazji rocznicy napaści Rosji na Polskę w 1939 r. Była to gruba uroczystość, na której grała nawet orkiestra. Po tym dniu powiedziałem, że koniec, że mam dość tego chaosu. I wtedy dowiedziałem się, że jest aplikacja, która pozwala się nie stresować.
Strażnik pokazuje zagrożenie dronami. Obywatel wyręczył rząd
Okazuje się, że na Ukrainie od dłuższego czasu istnieją system monitoringu dronów, dzięki którym mieszkańcy mogą śledzić zagrożenie. Co więcej - ten monitoring jest darmowy i można z niego skorzystać w dobrym celu. Piotr Kukier postanowił stworzyć monitoring dostosowany do Polski.
Aplikacja łączy w sobie Alert RCB, system Neptun (ten do monitorowania dronów) i inne dane. Tak pisze o tym twórca:
Strażnik to nieoficjalna mapa zagrożeń powietrznych dla Polski. Zestawia informacje o dronach i rakietach nad Ukrainą z alertami RCB i RSO, strefami PAŻP, ruchem ADS-B oraz doniesieniami medialnymi. Mapa działa na żywo w przeglądarce, a aplikacje na Androida i iPhone'a wysyłają powiadomienia o alarmach, także przy zamkniętej aplikacji.
Zainstalowałem, przeczytałem pouczenie, że to nie jest aplikacja, która zastąpi rządowe komunikaty. Zapoznałem się z instrukcją, która mówi jak stopniowane jest zagrożenie. Powiem szczerze, że mało z niej zrozumiałem, ale od dziecka ignoruję instrukcje, a jak widywałem system punktów w grach RPG, to zamykałem oczy i klikałem na ślepo. Włączyłem i zapomniałem, że ją mam.
Dzisiaj jadąc autem relaksowałem się słuchając podcastu, gdy nagle usłyszałem syreny. Przestraszyłem się nie na żarty. Co się okazało? Strażnik wykrył atak dronowy, kurs zbieżny z Polską. Nieźle pomyślałem, gdy chwilę później aplikacja wydała z siebie przerażający dźwięk. Co się okazało? Alarm wszedł na wyższy poziom, bo pojawił się komunikat RCB o poderwaniu lotnictwa. Co ciekawe - właściwy Alert RCB dostałem 10 minut później.
Teraz to się wystraszyłem, włączyłem aplikację, zobaczyłem podgląd dronów, które potencjalnie mogłyby mi zagrozić, ale dzisiaj ukraińska obrona przeciwlotnicza bezlitośnie je wykończyła w swojej przestrzeni powietrznej. Alarm odwołano. A twórca postanowił nanieść poprawki, żebym nie umarł na zawał.
Zachwyciła mnie ta błyskawiczna reakcja na realną sytuację i zmiana działania, na bardziej odpowiadającą rzeczywistości. I wiecie co - nie odinstaluję tej aplikacji, bo jest świetna. MNa nawet integrację z miejscami ukrycia. Możecie sami ją przetestować pobierając aplikację z App Store i Sklepu Play. Jedna rzecz nie daje mi spokoju.
To państwo powinno mieć taką aplikację
Wojna za naszą granicą trwa 4 lata, Ukraińcy dają otwarte API do śledzenia dronów, a u nas nawet Alert RCB to chaos i dramat. Zwykły facet wziął sprawy w swoje ręce i zrobił czytelną aplikację, którą stale ulepsza. A rząd? Rząd śpi, bo jak coś to wyśle losowy komunikat o 6 rano i można wracać do nic nie robienia. Nie tal to powinno wyglądać.
Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.