W Lublinie wyły syreny, ludzie chronili się w piwnicach. Zapanował chaos
Syreny wyły w Lublinie, ludzie uciekali do piwnic, a ja miałem czekać na dalsze komunikaty. Gdzie one są?

Usłyszałem syreny. Pomyślałem, że to znowu jakieś obchody niezwykle ważnej rocznicy. Sprawdziłem w kalendarzu - 17 września, rocznica haniebnego ataku ZSRR na Polskę. Telefon zaczął wibrować. Patrzę, a tam alert RCB. Taki zwykły, więc siedzę i nie przerywam swojej pracy. Przyzwyczaiłem się do tych alertów, od miesiąca rząd pisze do mnie codziennie. Wtedy dostaję drugie powiadomienie. Szukaj bezpiecznego miejsca. Super, ale gdzie?
W Lublinie zawyły syreny, ludzie panikują, ktoś robi ewakuację, inni siedzą w piwnicy. Chaos po czterech latach wojny
UWAGA! UWAGA! Zagrozenie atakiem z powietrza. Znajdz bezpieczne miejsce. Stosuj sie do polecen sluzb. Oczekuj dalszych komunikatow.
Takie SMS-a dostałem, nie mam dokąd się udać, więc piszę do was, bo co mam innego robić. Dowiedziałem się od mojego kolegi, że właśnie ewakuowano szkołę, w której pracuje jego znajomy. To znaczy szkołą nie ma piwnicy, więc wszyscy stoją na parterze i czekają. Na co? Aż sytuacja się wyklaruje. Inny znajomy mówi, że siedzi w piwnicy lubelskiego ratusza i też czeka. Nikt nic nie wie, czeski film.
A komunikaty? Tych nie ma poza jakimś ogólnym chaosem. W sumie najlepiej zachował się Urząd Miasta Lublin, który opublikował taki komunikat:
- zachowaj spokój,
- jeśli przebywasz w domu szukaj schronienia z dala od okien, przy ścianach nośnych, w centralnych pomieszczeniach,
- jeśli jesteś poza domem szukaj miejsc z zadaszeniem: najniższych kondygnacji budynków, w tym piwnic, garaży podziemnych, tuneli, przejść podziemnych. Nawet zwykłe zagłębienia terenu zapewniają lepszą ochronę niż przebywanie na otwartej przestrzeni,
- śledź komunikaty przekazywane przez strony rządowe, samorządowe oraz służby w tym Alerty RCB i RSO,
- stosuj się do zaleceń służb,
- oczekuj na odwołanie alarmu (ciągły dźwięk 3-minutowy)
To najbardziej klarowny komunikat. Co się dzieje? Na terenie Ukrainy dzień jak co dzień - Rosjanie atakują ją dronami i rakietami, więc u nas poderwano do lotu dyżurną parę myśliwców, które mają strącić rakiety lub drony, gdy te wejdą w polską przestrzeń powietrzną. Podobno polskie wojsko odnotowało wybuch na terenie Ukrainy w odległości 4 kilometrów od granicy.
Chaos się pogłębia. Daliśmy się zrobić zakładnikami chorego skurwiela z Kremla
Każdy boi się o bliskich, nie chcemy ginąć, ale to, co się dzieje ostatnio z alertami RCB jest czymś strasznym. Nie ma żadnych skoordynowanych działań, mieszkańcy nie mają pojęcia co robić, przeszkolone służby również. Niektórzy się ewakuują, u innych jest zwykły czwartek w pracy. Kiedy to się w końcu skończy? Kiedy państwo weźmie się do pracy i oceni zasadność komunikatów. Rozumiem, że po uderzeniu drona w sierpniu przeszliśmy w tryb nawalania alertami, ale to już przesada.
Widzicie, te alerty są po to, żeby można było umyć ręce, jakby znów doszło do uderzenia na nasz teren. To nie jest poprawa bezpieczeństwa, to potęgowanie chaosu. Ukraina jest codziennie atakowana przez Rosję, dzień jak co dzień powiedziałby ktoś socjopatyczny. Tymczasem my na wschodzie Polski musimy decydować co robić. Czy tym razem alert jest zasadny czy nie. Dowiadujemy się dopiero później, że w sumie nie było tak źle. Tylko czy to na pewno powinno tak wyglądać? Czy po czterech latach wojny nie powinniśmy mieć odpowiednich procedur i pewnego automatyzmu?
Znajomy pisze mi o płaczących w szatni dzieciach, bo siedzą przerażone. Nikt nic nie wie. W Łodzi Urząd Miasta śmieszkuje sobie z mieszkańców, którzy wpadli w panikę, bo usłyszeli huk samolotów wchodzących w prędkość naddźwiękową. Tylko z czego tu się śmiać? Jaram się lotnictwem, słyszałem kiedyś ten huk, jest potężny, nie da się go z niczym pomylić. Tylko jakieś 99 proc., populacji Łodzi nie ma żadnego pojęcia o tym, więc się słusznie boi.

Atmosfera strachu wyrządza większe szkody niż realne zagrożenie. Te dzieci, które siedzą teraz w piwnicach będą się bały zagrożenia, którego nie rozumieją. Po co to wszystko? Żeby państwo mogło umyć ręce? Wystarczy. Serio.

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.