Nie kupuj iPhone'a 18 Pro. Jego następca zmiażdży wszystko
Jeżeli masz chęć kupić teraz iPhone'a 18 Pro, to powstrzymaj swoje żądze. Za rok dostaniesz coś o wiele lepszego. Wytrzymasz, bo masz silną psychikę. Prawie tak jak procesor w nadchodzącym iPhonie 20 Pro.

Apple podjął dosyć ciekawą decyzję biznesową - w tym roku pokazał wyłącznei iPhone'a z linii Pro i Pro Max, natomiast na zwykłe trzeba poczekać do wiosny przyszłego roku. Szanuję takie podejście, bo naprawdę w dobie obecnego rozwoju urządzeń trudno jest dodawać co roku istotne ulepszenia. Jednak w przyszłym roku ważniejsze będzie co innego. To będzie rok jubileuszu. Dokładnie dwadzieścia lat temu Steve Jobs pokazał światu pierwszego iPhone'a, co zmieniło na zawsze branżę. Oczywiście można się oszukiwać, że to żadna nowość, że to obiekt kultu, a nie telefon, ale nikt nie podważy tego, że iPhone zmienił świat.
10 lat temu z okazji poprzedniego okrągłego jubileuszu Apple pokazał iPhone'a X. To też był przełomowy model, który zmienił design urządzeń, wprowadził FaceID i wytyczył kierunek rozwoju branży. Byłem nim zachwycony, ale jego kupno przerastało moje możliwości finansowe w tamtym okresie. To jedno z najpiękniejszych dzieł sztuki użytkowej, więc wszyscy oczekują nowego otwarcia po kolejnej dekadzie. To właśnie dlatego Apple pomija model 19 i wprowadzi iPhone'a 20 Pro. Oczywiście być może będzie to iPhone XX, ale nazewnictwo na razie nie jest ważne, ważne są inne cechy. Nowy model zapowiada się niszczycielsko dla branży.
iPhone 20 Pro miażdży. Nowy wygląd jest obłędny
Tajemnicą poliszynela jest to, że Apple od jakiegoś czasu intensywnie pracuje nad iPhone'em 20 Pro, mimo że od premiery modelu 18 Pro nie minął jeszcze miesiąc. Współczesne zasady produkcyjne są nieubłagane. Nie możemy narzekać, bo dzięki temu mamy wgląd w wygląd nowych modeli na długo przed premierą.
Zmieni się rozmiar ekranu - iPhone 20 Pro zanotuje wzrost z 6,3 cala do 6,41 cala, a 20 Pro Max z 6,9 cala do 6,96 cala. Jednak wymiary mają pozostać takie same. Jak to możliwe? Przypatrzcie się dobrze - tu nie ma ramek, bo Apple ma wprowadzić zakrzywiony ekran. Jestem fanem tego typu rozwiązań od momentu, gdy w moje ręce trafił wieki temu Samsung Galaxy S6 Edge. Wygląda to obłędnie, w użytkowaniu też jest fajne, ale oczywiście są pewne wady, w tym zwiększona podatność na uszkodzenia. Apple twierdzi, że ma to pod kontrolą i nowy kształt wyświetlacza nie będzie stał na przeszkodzie zwiększonej ochronie.
Do tego mają dojść nowe, jeszcze bardziej wydajne procesory, większe baterie, a niektórzy twierdzą, że nastąpią zmiany w aparatach. Krótko mówiąc - jeżeli nie musisz wymieniać iPhone'a na nowszego, to poczekaj, John Ternus i spółka zaskoczą cię.
Czytaj również:
Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.