REKLAMA

GPS w zegarku dowiezie mnie na rowerze przez 40 km? Test bez smartfona, ale z widokami

Lokowanie produktu: Huawei

Nawigacja w telefonie oraz komputer rowerowy to dwa najpopularniejsze systemy prowadzenia do celu wśród miłośników kolarstwa. Co, gdyby zamienić te rozwiązania na… nawigację w inteligentnym zegarku? Postanowiłem to sprawdzić, korzystając z nowego Huawei Watch GT 7 Pro na nieco dłuższej trasie.

GPS w zegarku dowiezie mnie na rowerze przez 40 km? Test bez smartfona, ale z widokami

Smart zegarki urosły w ostatnich latach do kategorii produktów samodzielnych. Mają własne moduły GPS oraz WiFi, nie potrzebują smartfonów do działania, uruchamiają natywnie aplikacje. Mając to na uwadze, postanowiłem sprawdzić, czy smartwatch jest w stanie zastąpić nawigację w smartfonie albo komputer rowerowy. Nie tylko na krótkim dystansie po mleko do sklepu, ale też w kilkugodzinnej trasie przez miasta, łąki i lasy.

Nowy Huawei Watch GT 7 Pro to idealny kandydat do testu, za sprawą modułu GPS nowej generacji oraz potężnej baterii

Huawei Watch GT 7 Pro to nowa wersja popularnego zegarka dla aktywnych. Seria od zawsze wyróżniała się długim czasem działania na baterii, a tegoroczny GT 7 Pro wprowadza takie ulepszenia jak maksymalna jasność ekranu AMOLED podniesiona do 3 000 nitów, nowa generacja czujników Huawei TruSense 5.0, nowe aktywności fizyczne z silnym uwzględnieniem sportów zimowych czy rozbudowa trybu kolarskiego.

Dla mnie ważny jest również autorski moduł GPS nowej generacji o nazwie Sunflower. „Słonecznik” został tak zaprojektowany, aby nie gubić łączności satelitarnej w wielkich miastach oraz gęstych lasach. Przeprojektowana antena automatycznie podąża za wiązką najsilniejszego satelity, skuteczniej przebijając się przez przeszkody. Z kolei głębsza synchronizacja GNSS z takimi elementami zegarka jak barometr, żyroskop i akcelerometr sprawia, iż nawigacja jest o wiele bardziej responsywna podczas używania map.

No właśnie - mapy. Huawei Watch GT 7 Pro pozwala pobierać je do pamięci zegarka, a następnie korzystać z nich offline. Mamy tu całą Europę, w tym Polskę z podziałem na województwa. Wszystko w cenie zegarka, bez ukrytych abonamentów. Co ważne, GT 7 Pro bierze pod uwagę dodatkowe dane map, jak przewyższenie. Dzięki temu kolarz może podejrzeć strome odcinki przed startem, a podczas ich pokonywania asystent przewyższeń wyświetla np. odległość do końca wzniesienia. Dawniej takie rozwiązanie było dostępne tylko w komputerach rowerowych.

Wisienką na torcie jest bateria. Huawei deklaruje, że akumulator oraz nowy moduł GPS współpracują efektywniej niż kiedykolwiek, dzięki czemu korzystanie z nawigacji satelitarnej na zegarku nie pożera energii w oczach. No więc zakładam kask, wsiadam na rower i ruszam to sprawdzić na dłuższym, przepięknym i pełnym atrakcji odcinku.

Katowice - Pszczyna to idealna trasa na sprawdzenie GT 7 Pro. Około 40 km leśnych szutrów, miejskich dróg i pięknych widoków

W aplikacji Komoot na telefonie generuję trasę, zaznaczając kilka dodatkowych atrakcji nieopodal szlaku. Następnie uruchamiam Huawei Zdrowie i przenoszę trasę do pamięci zegarka. Taka operacja trwa dokładnie 6 sekund. Od tego momentu smartfon idzie w odstawkę, korzystam wyłącznie z nawigacji GT 7 Pro. Ruszam spod Kopalni Wujek w Katowicach, za cel mając oddalony o 40 km Zamek w Pszczynie.

Pierwsze światła i pierwsze odkrycia. Pierwsze światła i pierwsze odkrycia. Po pierwsze, zegarek automatycznie zatrzymuje ćwiczenie, gdy ja się zatrzymuje. Wznawia, gdy ruszam. Działa to z bardzo dużą dokładnością, co ułatwia precyzyjne rejestrowanie ćwiczenia. Po drugie, nawigację na ekranie zegarka mogę przybliżać bądź oddalać ruchomą koronką. Bardzo wygodne oraz precyzyjne rozwiązanie, zwłaszcza w rękawiczkach. Wykonuję szybkie powiększenie i od razu widzę, w którą ulicę na skrzyżowaniu mam zjechać. Jadąc po mieście, znaczne powiększenie mapy okazuje się niezbędne. Za to docierając na rogatki, oddalam perspektywę. Według polskiego spikera w GT 7 Pro, moja prędkość za miastem wynosi średnio 18 km na godzinę.

Rola polskiego spikera podczas jazdy rowerowej jest zasadnicza. To niezwykle istotny element nawigacji

Uwielbiam pozostałości Puszczy Śląskiej. Mamy tu kapitalne szutry, przepiękne bukowiny oraz obfitość zwierzyny. Sarny, dziki, jeże, nawet lisy - jest tego masa. Do tego puszcza okala niemal wszystkie miasta aglomeracji. Oznacza to, że jadąc z Katowic np. do Mikołowa albo Siemianowic, nie muszę wyjeżdżać z lasu. Jeśli macie gravela albo rower trekkingowy, będziecie zachwyceni. Naprawdę polecam.

Podczas jazdy leśnymi szutrami spiker informuje, kiedy mam skręcić, wydając komunikaty typu „za 49 metrów skręć w lewo”. Dzięki temu nawet nie odrywam ręki od kierownicy. Tutaj uwaga: w mieście informacja o 50 metrach do zakrętu jest w sam raz. Natomiast poza miastem, na odcinkach, gdzie mogę się rozpędzić, wolałbym alert na 100 albo nawet 200 metrów przed skrętem. Cudownie, gdyby taka opcja pojawiła się w ustawieniach zegarka wraz z aktualizacją.

Co jeszcze potrafi spiker w GT 7 Pro? Informuje, kiedy zboczyłeś z kursu, raportuje o postępach oraz ostrzega przed ostrymi zakrętami. Do tego dokonuje podsumowań odcinkowych. Średnia prędkość, tętno, a także aktualny poziom intensywności wysiłkowej - to wszystko dostaję w locie, co pięć kilometrów. Raporty można wyłączyć albo zmienić ich częstotliwość.

W Tychach, przy pięknym Jeziorze Paprocańskim, czas na pierwszą dłuższą przerwę

Lubię Tychy. Mają tu świetne drogi rowerowe przez samo centrum. Ciekawa jest też zabudowa - to jedno z tych niewielu miast w Polsce, gdzie filozofia urbanistyczna PRL-u doskonale zdała egzamin. Przestrzenie między blokami mieszkalnymi są potężne, jest masa zieleni, można odetchnąć pełną piersią. W Tychach są też oczywiście doskonale znane Browary Książęce, pełniące rolę zakładu pracy, atrakcji, pubu oraz muzeum w jednym. Ich silosy widać już z daleka.

Zaraz obok miasta rozciąga się przepiękne Jezioro Paprocańskie. Jako że jestem w połowie trasy, robię tutaj dłuższy postój. Huawei Watch GT 7 Pro sam rozpoznaje, kiedy się zatrzymuję, pauzując aktywność. W trakcie słodkiego pit-stopu podziwiam słońce nad taflą zbiornika, który dawniej służył hucie, a dzisiaj wszystkim mieszkańcom. Kiedy ponownie ruszam na szlak, GT 7 Pro sam wznawia rejestrowanie aktywności.

Kiedy docieram do Pszczyny, jest już po zmroku. Nawigacja przełącza się w tryb nocny, a mnie zaskakuje bateria

Do pszczyńskich ogrodów zamkowych docieram chwilę po zachodzie słońca. Pałacowa herbaciarnia robi kapitalne wrażenie dzięki klimatycznemu oświetleniu. Za to z samym zamkiem wiąże się ciekawa historia brytyjskiej księżnej Daisy, kochanej przez prosty lud. Polecam wygooglować. Podoba mi się, że na te ostatnie kilka kilometrów mapa automatycznie przełącza się w tryb nocny, łatwiejszy do odczytania po zmroku. Detal, ale pokazuje, że Huawei dopracowuje swoje rozwiązania.

Na pszczyńskim rynku wciskam przycisk końca aktywności. Huawei Watch GT 7 Pro rozpoczyna proces normalizacji tętna, rejestrując spowalniającą pracę serca. Pomiar jest dokładny, bez zastanawiających odchyleń na wykresie. Nowy zestaw sensorów Huawei TruSense 5.0 ewidentnie robi, co do niego należy.

Jak po tych 40 kilometrach jazdy wypadła bateria zegarka? Gdy wyruszałem z domu, miałem 46% energii. Na finiszu widzę 31%. Oznacza to, że kilkugodzinna przygoda z włączoną nawigacją oraz wykorzystaniem modułu GPS zużyła 15% baterii. To naprawdę bardzo dobry wynik. Mój prywatny smartwatch po takiej wycieczce nadawałby się wyłącznie do ładowarki indukcyjnej.

Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Doczekaliśmy czasów, gdy samodzielna rowerowa nawigacja na nadgarstku staje się (wygodnym) faktem

Jasne, już kilka lat temu niektóre smartwatche były w stanie prowadzić nas na rowerowym szlaku. Takie rozwiązanie było jednak dalekie od idealnego. Precyzja GPS pozostawiała wiele do życzenia, bateria znikała w oczach, natomiast przy wielu rozwidleniach i tak sięgało się po mapę w telefonie. Huawei Watch GT 7 Pro skutecznie eliminuje wszystkie te problemy.

Na 40 kilometrów trasy dwa razy zjechałem ze szlaku. Niezły bilans. Do tego zegarek od razu mnie informował o zboczeniu z kursu. Mówimy więc o funkcjonalnym rozwiązaniu, a nie tylko sztuce dla sztuki. Jasne, nawigacja w telefonie wciąż pozostaje czytelniejsza, a użytkownik ma tam więcej możliwości. Za to perspektywa schowania telefonu do plecaka i skupienia się na samym doświadczeniu, tylko od czasu do czasu zerkając na nadgarstek, jest odświeżająca.

Huawei Watch GT 7 Pro, ze swoim precyzyjnym GPS-em i świetną baterią, to w pełni niezależny kompan podróży. Największa zaleta? Smartfon ląduje w plecaku, a ty odrywasz wzrok od kierownicy i po prostu cieszysz się jazdą.

Szymon Radzewicz
Redaktor

Redaktor prowadzący Spider's Web. Odpowiedzialny za gry wideo oraz akcesoria dla graczy. Pisze o interaktywnych przygodach od ponad dekady. Pracował w serwisach medialnych Agory, współtworzył największy e-zin o grach w Polsce, przyłożył rękę do tłumaczeń kilku gier na polski rynek. O grach wideo wypowiada się m.in. dla Telewizji Polskiej, TVN, Polskiego Radia czy Rzeczpospolitej. Szczególnie zafascynowany nowym układem sił na globalnym rynku gier, z rosnącą pozycją Chin oraz krajów Azji Południowo-Wschodniej. Kocha survival horrory już od czasów pierwszego PlayStation, po godzinach stara się okiełznać Unreal Engine oraz Blendera.

Lokowanie produktu:Huawei