Butelkomaty nie znają litości. "Kilkanaście milionów złotych strat"
Puszkę, która trafia do butelkomatu, spotyka bardzo ciężki los. Gdy nikt nie patrzy, automaty są bezwzględnie brutalne.

Obserwując dyskusje wokół systemu kaucyjnego, któremu w Polsce niedługo stuknie roczek, można dojść do wniosku, że najwięcej problemów sprawia droga z domu do automatu. Szczególnym wyzwaniem jest ostatnia prosta - to przy butelkomacie tworzą się kolejki, bywa nieczysto, a kiedy wreszcie ma dojść do spotkania sam na sam, nagle na ekranie wyświetla się komunikat o przepełnieniu bądź innej awarii. Takie atrakcje w sklepie mogą się przytrafić, ale to wcale nie oznacza, że innych oblicz systemu kaucyjnego nie ma. Zbiórka jakoś idzie, skoro zebrano już miliardy opakowań, a same duże sieci są w stanie przyjąć nawet ponad 15 mln puszek i butelek. Dziennie.
Co się dzieje dalej - to już użytkownika średnio interesuje, w czym nie ma zresztą niczego dziwnego. Swoje minusy albo plusy system kaucyjny pokazuje gdzie indziej, np. w postaci czystszych rzek i lasów. O losie puszek i butelek po wrzuceniu do maszyny z oczywistych względów możemy zapomnieć, bo to już nie nasza sprawa.
Tymczasem kiedy odwracamy się plecami do butelkomatu, zaczynają się dziać tam okropności. Przynajmniej z perspektywy puszki.
W rozmowie z Portalem Samorządowym Jacek Wodzisławski z Fundacji RECAL zdradził, że maszyny bywają wyjątkowo niedelikatne i nie patyczkują się podczas kontaktu z puszkami.
Nietypowy problem systemu kaucyjnego. "Straty są spore"
Okazuje się, że automaty tną puszki zbyt mocno, przez co powstające skrawki nie nadają się do sprasowania i ponownego użycia. Po prostu są za małe.
Szacuję, że straty są spore - od 3 do 5 proc. Jeśli nawet założyć, że jest to tylko 3 proc., to mówimy już o kilkunastu milionach złotych strat. Jeśli mamy więc osiągnąć poziomy zbiórki powyżej 90 proc., należy też zadbać o odpowiednie standardy dla kaucjomatów - apeluje branżowy ekspert.
Innym problemem, na który również zwrócił uwagę Jacek Wodzisławski, są opakowania wyglądem przypominające puszki. Choć kształt jest znajomy, to wykonane są z plastiku i mają metalowe wieczko, co utrudnia ich recykling. "A przecież po to wprowadzamy zmiany, żeby poziomy recyklingu radykalnie wzrosły" - słusznie zauważa rozmówca Portalu Samorządowego.
Mimo wszystko i tak można się cieszyć, że takich prób obejścia systemu kaucyjnego jest stosunkowo niewiele
Jeszcze na początku systemu kaucyjnego wydawało się, że znajdzie się więcej chętnych szukających luk. Zdecydowana większość producentów na szczęście nie kombinowała. Efekt jest taki, że przynajmniej pod względem liczbowym w pierwszych miesiącach funkcjonowania system można oceniać w miarę pozytywnie.
Eksperci dodają jednak, że rok to za mało na konkretne wnioski i na rzetelne oceny przyjdzie jeszcze czas. Pierwsze 12 miesięcy to sporo krytyki, ale też wymierne efekty - oddajemy sporo butelek i puszek, a środowisko już zrobiło się czystsze, bo dawne odpady zyskały wartość.
Zdjęcie główne wygenerowane za pomocą AI.
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.